Twój Styl
Instrukcja obsługi psychopaty
Fot. iStock

Instrukcja obsługi psychopaty

Każdy z nas ich zna. Psychopaci są wśród nas i wcale nie są to przestępcy! Także: szefowie, współpracownicy. Często uchodzą za ludzi sukcesu. Bywa, że do tego sukcesu zmierzają „po trupach”. Ale można się przed nimi obronić, dowodzi światowej sławy psycholog Kevin Dutton.

O kimś, kto morduje z zimną krwią, ale też o kimś, kto wyżywa się na innych w chamski sposób ludzie często mówią: „psychopata”. Słusznie?

Kevin Dutton: No, niekoniecznie. Uważa się, że psychopaci stanowią jeden, dwa procent całej populacji. Spędziłem wiele lat, jeżdżąc po świecie i rozmawiając z psychopatami. Niektórzy z nich siedzą w więzieniu – to, jak ich nazywam, źli psychopaci. Ci, którzy naruszają prawo, popełniają zbrodnie i w końcu lądują za kratami, jak bohater Milczenia owiec. Ale są jeszcze inni: prezesi banków, dyrektorzy wielkich firm, rozchwytywani adwokaci, wybitni chirurdzy. Tych nazywam dobrymi psychopatami. Cechy, które posiadają, typowe dla psychopatii, pozwalają im osiągnąć spektakularny sukces.

 

Ciekawa jestem, jakie to cechy. Może i ja mogłabym je posiąść?

Oczywiście, zachęcam panią do tego, by brała pani przykład z psychopatów, tych dobrych, rzecz jasna. To ludzie nieustraszeni, bezwzględni, pewni siebie, skoncentrowani na działaniu, odporni psychicznie, charyzmatyczni, niezdolni do wyrzutów sumienia i mało empatyczni.

 

Kiedy pan tak opowiada o tych psychopatach, zaczynam stwierdzać, że są całkiem fajni. Nie skrzywdzą mnie, prawda?

Aż tak milutcy niestety nie są. Dobry psychopata – na przykład szefowa, sąsiad, wykładowca czy urzędnik – nie skrzywdzi pani specjalnie, tylko po to, by obserwować pani cierpienie. Ale nawet dobry psychopata jest niebezpieczny, gdy wejdzie mu pani w drogę, czyli przeszkodzi w realizacji jego własnych celów.

 

Mogę się jakoś obronić?

Moja pierwsza rada brzmi: proszę nie grać w grę psychopaty, nie próbować go zmanipulować ani okłamać, on zawsze będzie w tym górą. Ale warto spróbować trochę się postawić. Pokazać, że nie będzie pani łatwą zdobyczą: nie da się wykorzystywać i nie pozwoli się wdeptać w ziemię. Psychopaci są wybitnie inteligentni, oszczędzają energię: nie opłaca im się ruszać na wojnę z kimś, kto nie podda się bez walki.

 

Ale czasem nie da się powiedzieć „nie”. Przychodzi do mnie psychopatyczny zwierzchnik i wydaje służbowe polecenie. Wiem, że chce ode mnie czegoś, co jest nieetyczne albo nielegalne. Co robić?

Musi się pani wykazać sprytem. Dobrze jest kiwnąć głową, a za chwilę wysłać do przełożonego mail: „Marku, chciałam doprecyzować, a więc mam zrobić to i to…”. Jestem prawie pewien, że albo nie otrzyma pani wcale odpowiedzi, albo będzie ona przecząca. Mail to ślad, który prowadzi do psychopaty i wskazuje na jego odpowiedzialność.

 

Czyli dokumentuję wszystkie dokonania psychopaty, „zbieram kwity”, żeby w razie czego móc udowodnić swoją niewinność. Co jeszcze?

Najlepszą tarczą ochronną będą dla pani inni ludzie. Psychopaci – jak drapieżne zwierzęta – nie atakują grupy, stada. Wybierają jednostki słabe, osamotnione. Załóżmy, że pracujemy z psychopatą, to nasz szef. Postarajmy się zbudować w biurze grupę wsparcia. Szukać nieformalnych kontaktów z kolegami. Podczas takiego spotkania gdzieś poza siedzibą firmy może pani zapytać: „Słuchaj, szef chciał, żebym zrobiła coś takiego. Do was też zgłaszał się w podobnych sprawach?”. Psychopatyczny szef błyskawicznie się zorientuje, że zaczęliście się organizować przeciwko niemu, wymieniacie się informacjami i doświadczeniami. Odpuści, bo nie będzie mu się opłacało z wami walczyć.

 

Napisał pan szereg książek o psychopatach. Bardzo pan w nich zakochany.

Ich urok jest hipnotyzujący, przyznaję. Ale ja staram się podchodzić do psychopatów pragmatycznie i mieć z nich pożytek. Warto sobie pożyczyć od nich niektóre z cech charakteru. Nie muszą mieć monopolu na wykorzystywanie nas do swoich potrzeb. My też możemy ich używać. Jeśli dobrze nauczy się pani naśladować zachowania psychopatycznego szefa, może zajmie pani jego miejsce?

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 02/2017
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również