6 sposobów na podniesienie swojej samooceny
Fot. iStock

6 sposobów na podniesienie swojej samooceny

To, jak o sobie myślisz, wpływa na twoje życie uczuciowe, relacje z dziećmi i karierę. Nieraz niska samoocena powoduje, że dokonujemy złych wyborów i nie odnosimy sukcesów. Warto więc o nią zawalczyć. Mamy dla ciebie porady od najsłynniejszej niemieckiej terapeutki – Stefanie Stahl.

Stefanie Stahl sprzedała 1,5 miliona egzemplarzy poradników psychologicznych. Od kilku lat zajmują pierwsze miejsca na listach bestsellerów. „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko” i „Kochaj najlepiej, jak potrafisz” są doskonale znane także polskim czytelnikom. 12 sierpnia do ksiegarń trafi najnowsza książka Stahl – „Jak myśleć o sobie dobrze? O sztuce akceptacji i życia bez lęku” (Wydawnictwo Otwarte). Wybrałam z niej kilka najciekawszych porad, z których możesz skorzystać już teraz, by poczuć się ze sobą lepiej.

1. Zaakceptuj swoją niepewność
Przewrotne? Dziwne? Wbrew temu, co możesz pomyśleć, ma to głęboki sens. Z praktyki Stahl wynika, że „osoby niepewne siebie najczęściej nie lubią w sobie właśnie tego, że są niepewne siebie”, więc „akceptacja własnej niepewności jest ważnym krokiem do samouzdrowienia”. Terapeutka przekonuje, że brak pewności siebie nie jest niczym złym, a nawet ma swój urok. O ile oczywiście nie nie wypracujemy szkodliwych mechanizmów, takich jak poniżanie innych albo lęk przed podjęciem decyzji. A skoro o decyzjach mowa, autorka radzi, by przed ich podejmowaniem zadawać sobie pytania „czy to ma sens?” albo „czy jest przyzwoite?”. Takie stawianie spraw pomaga skierować myśli na inne tory niż ochrona przed zranieniem, która zazwyczaj jest główną motywacją osób z niską samooceną.

2. Zaakceptuj swoje słabości i zauważ mocne strony
Bardzo często wyolbrzymiamy swoje wady i to tak, że przesłaniają nam wszystko inne. Stefanie podaje przykład pacjentki, która w młodości miała problem z trądzikiem. Kobieta myślała o sobie wyłącznie przez pryzmat problemów ze skórą i nawet gdy się skończyły, wciąż uważała, że to, co ją określa, to brzydka cera. Nie dostrzegała na przykład, że ma figurę modelki. Podczas terapii nauczyła się zauważać swoje atuty i zrozumiała, że nie trzeba mieć idealnej skóry, by cieszyć się życiem.  Bo jak pisze Stefanie, „zdrowe poczucie własnej wartości polega na tym, że potrafimy rozpoznać rzeczywistość i ją zaakceptować, a nie na pogoni za jakimś fałszywym ideałem”. Trudne? Autorka stawia nas do pionu, przypominając brutalną, ale też pocieszającą prawdę o życiu: „Większość ludzi nie ma żadnego wyjątkowego talentu, nie jest szczególnie inteligentna ani urodziwa”. I przecież nie znaczy to, że mają być nieszczęśliwi! Poszukaj swoich mocnych stron (zarówno w wyglądzie, jak też w charakterze, umiejętnościach). I pozwól sobie cieszyć się nimi.

3. Zaopiekuj się swoim wewnętrznym dzieckiem
Przyznam, że osobiście jestem już trochę znudzona czytaniem o pielęgnowaniu wewnętrznego dziecka, do czego notorycznie zachęcają liczni celebryci. Ty też? Na szczęście tutaj chodzi o coś innego. Wiele z nas czuje się niepewnych, bo kiedy byłyśmy dziećmi, rodzice nie zdołali w nas wykształcić poczucia własnej wartości. Gdy więc mocno przeżywamy krytykę lub boimy się sprzeciwić szefowi, przemawia przez nas właśnie to wewnętrzne dziecko, „które ciągle czuje się niepewne, odrzucone i niewystarczająco dobre”. Warto sobie to uświadomić – wtedy krytyka będzie mniej bolesna, podobnie jak wyrażenie własnej opinii w pracy. Zrozumiesz, że przecież nie będziesz rozmawiać ze swoim surowym ojcem, ale z szefem. I że zarówno szef, jak i ty jesteście dorośli. A jako że jesteś już dorosła, możesz (jakkolwiek to brzmi) zaopiekować się swoim wewnętrznym dzieckiem, które nie dostało dość wsparcia, uwagi i czułości – „wewnętrzny dorosły musi wykonać w tobie pracę wychowawczą, która nie udała się twoim rodzicom”. Pociesz się więc, bądź dla siebie dobra, bo  czy widząc kilkulatka bojącego się iść do przedszkola, wrzeszczysz na niego czy próbujesz go uspokoić i dodać otuchy?

4. Znajdź jedno negatywne zdanie, które cię określa
Przekonanie o własnej niskiej wartości często sprowadza się do jednego zdania, które utkwiło w naszej głowie, zazwyczaj na skutek tego, co słyszałyśmy o sobie w dzieciństwie. Przykłady? „Wstydź się”, „jesteś do niczego”, „przez ciebie mam same problemy”, „jesteś głupia”. Jeśli zrobisz śledztwo i wyłapiesz to zdanie, określisz wroga. Zrozumiesz, że to tylko błąd wychowawczy twoich rodziców, czy też, jak pisze Stahl, „błąd w oprogramowaniu twojej psychiki”. Jak znaleźć to zdanie? „Najłatwiej to zrobić, kierując uwagę na środek swojego ciała – na obszar brzucha i klatki piersiowej – i starając się poczuć, co w głębi siebie tak naprawdę o sobie myślisz. Pozwól, by odpowiedź po prostu do ciebie przyszła, nie szukaj jej w głowie. Ponieważ nieświadomość działa szybko i skutecznie, zaraz ci odpowie”. Kiedy odkryjesz to zdanie, zastanów się, od kogo je usłyszałaś, w jakich okolicznościach. Najprawdopodobniej dojdziesz do wniosku, że ma się to nijak do tego, kim teraz jesteś.

5. Znajdź swoją dewizę
Czyli przeciwieństwo tego negatywnego zdania na swój temat, które już odkryłaś. Nie może to być jednak coś w stylu „jestem świetna”, choćby dlatego że jako osoba niepewna siebie nie „kupisz” tego tak łatwo. Jak już wiesz, Stefanie Stahl radzi osobom o niskiej samoocenie, by przy podejmowaniu decyzji kierowały się wyższymi wartościami, pytając siebie np. czy to co chcą zrobić, ma sens. Teraz spróbuj więc znaleźć lub wymyślić zdanie z głębszym przesłaniem. Oto przykłady, byś wiedziała, w jakim kierunku iść: „Kto walczy, może przegrać. Kto nie walczy, już przegrał (Bertold Brecht); „Wielkość nie polega na tym, by być tym czy owym, ale na tym by być sobą (Søren Kierkegaard); „Najlepszym sposobem na zdobycie zainteresowania jest interesować się innymi” (Emil Oesch). Jak pisze autorka poradnika, takie afirmacje są pomocne, „jeśli są niebanalne” i są skierowane „przeciwko twojemu schematowi myślowemu”. Jeśli więc np. uważasz, że nie jesteś wartościowa, możesz wspierać się taką afirmacją: „Dla moich dzieci znaczę bardzo wiele”.

6. Zrób, co możesz, by wyglądać lepiej i… zapomnij o tym
Kompleksy na punkcie urody to jeden z najczęstszych powodów niskiej samooceny. „Zawsze możesz coś zrobić, by polepszyć swój wygląd”, przypomina Stefanie Stahl. Oczywiście terapeutka nie zachęca nas do korzystania z zabiegów medycyny estetycznej czy chirurgii plastycznej tak długo, aż uznamy, że jesteśmy atrakcyjne (choć oczywiście nie ma nic złego w korzystaniu z nich z umiarem). I bez nich można jednak dużo zdziałać: porozmawiać z fryzjerem o zmianie uczesania, skorzystać z porady stylisty i oczywiście zmienić nawyki żywieniowe na zdrowsze – to już samo dobro! Czerp przyjemność z dbania o siebie: starannie wybieraj kosmetyki, zapisz się na ćwiczenia, które lubisz, idź na masaż. Nie rezygnuj, myśląc: „Mnie to już nic nie pomoże”. Jednak twoim staraniom musi też towarzyszyć umiejętność zaakceptowania pewnych ograniczeń – nie zmienisz przecież np. szerokich bioder. Daj więc z siebie tyle, ile możesz i odpuść. Naprawdę istnieją większe problemy niż niedoskonała cera, a jak pisze Stahl, „autorefleksja nie oznacza ciągłego zajmowania się sobą”.

 

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również