Krioterapia: naturalna metoda hartowania organizmu
Fot. istock

Krioterapia: naturalna metoda hartowania organizmu

Zimno jest doskonałym antidotum na mnóstwo schorzeń i problemów. Jest też znakomitą metodą podnoszenia naszej odporności na infekcje wirusowe i bakteryjne. Wystarczy schłodzić się do temperatury –160°C – przekonuje dr Piotr Sznelewski, dermatolog i ekspert biofizyki.

Leczenie zimnem, które teraz zyskuje coraz większą popularność – relacje z pobytów w kriokomorach na swoich kontach instagramowych zamieszczają ostatnio takie gwiazdy, jak Jennifer Aniston, Demi Moore czy Jessica Biel – w medycynie stosowane jest od dawna. Znamy przecież mnóstwo przykładów wykorzystania chłodnych okładów. W ten sposób przyspieszamy gojenie różnego rodzaju stłuczeń, kontuzji czy stanów zapalnych. Na podobnej zasadzie funkcjonują też sauny. Z tym że tam najpierw trzeba się mocno rozgrzać, aby potem gwałtownie schłodzić zimną wodą. Krioterapia również działa poprzez reakcję organizmu wywołaną gwałtowną zmianą temperatury. Tu unikamy jednak konieczności poddania się działaniu tej bardzo wysokiej. Od razu wchodzimy bowiem do pomieszczenia, w którym jest bardzo zimno, wręcz lodowato. 

Co się wtedy dzieje w naszym organizmie? Same dobre rzeczy.

Na chłód pierwsza reaguje skóra, czyli największy narząd naszego organizmu, na którym znajduje się mnóstwo receptorów zimna. Krioterapia wykorzystuje naturalne reakcje obronne organizmu na działanie bardzo niskiej temperatury. W pierwszym etapie dochodzi do nagłego zwężenia naczyń krwionośnych, w efekcie czego następuje chwilowe spowolnienie przepływu krwi. Z kolei w fazie drugiej występuje reakcja obronna polegająca na gwałtownym rozszerzeniu naczyń krwionośnych i zwiększeniu przepływu. Skutkiem tego jest zwiększony dopływ do komórek składników odżywczych i tlenu, a także mediatorów przeciwzapalnych. W rezultacie zmniejszeniu ulegają ból i stan zapalny, szybciej regenerują się uszkodzone tkanki. Mięśnie ulegają rozluźnieniu, przyspiesza się przemiana materii oraz następuje pobudzenie układu nerwowego i odpornościowego. Krioterapia wpływa też na układ hormonalny, ponieważ powoduje wzmożone wydzielanie endorfin – hormonów, które poprawiają nastrój i działają przeciwbólowo. Zabieg krioterapii ogólnoustrojowej jest wykonywany w specjalnie skonstruowanej kriokomorze, w której za pomocą ciekłego azotu można obniżyć temperaturę do –160°C.

Krioterapia ma tyle zalet, że aż wydaje się to podejrzane.

Jednak moim zdaniem, poza nielicznymi wyjątkami (np. cierpiącymi na poważne choroby układu krążenia), nie ma osoby, która nie skorzystałaby na tego typu zabiegu. Seanse w kriokomorze wskazane są dla osób po urazach lub po zabiegach operacyjnych, ponieważ przyspieszają proces rehabilitacji. Zimno zwiększa też odporność organizmu na zakażenia wirusowe i bakteryjne oraz korzystnie wpływa na stan psychiczny i poprawia nastrój. Jest ważnym elementem regeneracji organizmu po intensywnych treningach, a także działa upiększająco. Kriokomora intensywnie pobudza mikrokrążenie krwi, dzięki czemu komórki są lepiej odżywione i dotlenione. Skóra staje się gładsza, zyskuje ładniejszy koloryt. Co ważne, proces ten dotyczy nie tylko twarzy, lecz także całego ciała. W ten sposób można walczyć z cellulitem, przeciwdziałać obrzękom limfatycznym oraz wspomagać proces odchudzania. Jak jest to możliwe? Niska temperatura podwyższa czynność niektórych gruczołów hormonalnych, szczególnie nadnerczy. Hormony nadnerczy biorą udział m.in. w regulacji poziomu glukozy we krwi, zmniejszają tendencję do odkładania się tkanki tłuszczowej oraz dbają o jej równomierne rozmieszczenie. Ponadto organizm poddany niskiej temperaturze pobiera energię z tkanki tłuszczowej, aby się ogrzać, co również ma wpływ na proces odchudzania. Warto pamiętać, że na naszej skórze jest aż 250 tys. receptorów, które reagują na zimno, a tylko 30 tys. reagujących na ciepło. Powoduje to, że znacznie szybciej reagujemy na niską temperaturę, co pozwala na stosowanie intensywnych bodźców zimna w krótkim czasie bez narażenia na uszkodzenie tkanek.

Sam pobyt w kriokomorze to nie wszystko.

Jeśli chcemy zintensyfikować jego działanie, trzeba po wyjściu z niej przez 20–40 minut wykonywać trening kardio. Może to być jogging, bieganie lub energiczny nordic walking. Chodzi o to, żeby poprawa dotlenienia i odżywienia komórek nie dotyczyła tylko skóry, ale też wszystkich narządów wewnętrznych. Dzięki temu efekt będzie bardziej intensywny i holistyczny. Z krioterapii możemy korzystać tak często, jak tego potrzebujemy. Może to być jednorazowy zabieg lub lepiej cała seria służąca określonym celom, np. poprawie odporności bądź wyszczuplaniu.

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 09/2020
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również