Kryzys budujący dla związków? Rozmawiamy z prof. Zbigniewem Izdebskim
Fot. istock

Kryzys budujący dla związków? Rozmawiamy z prof. Zbigniewem Izdebskim

Razem raźniej - ta stara prawda sprawdziła się też w czasie pandemii. Wiele związków ma się lepiej, niż wcześniej. Ale dla niektórych lockdown stał się stacją końcową. Rozmawiamy z prof. Zbigniewem Izdebskim, który w 2020 roku zbadał życie seksualne Polaków.

Wiosną pytał Pan Polaków, jak im się żyje w parach, rodzinach. Było nam gorzej niż kilka lat temu?

Zbigniew Izdebski: 51 procent Polaków oceniło swoje życie seksualne pozytywnie. Podobnie było, gdy przeprowadzałem badanie w 2017 roku. Ale gdy przyjrzymy się wynikom w grupach wiekowych, zmiany jednak widać. Jest duży spadek zadowolenia wśród osób 30-49 lat.

Z kolei ci po 60 roku stwierdzili, że w relacjach intymnych jest lepiej niż przed laty. Może pandemia uświadomiła im, jak cenna jest bliskość, że nie warto tracić czasu.

Ciekawe, że 22 procent młodych mężczyzn zadeklarowało wzrost zainteresowania seksem w czasie izolacji. Z czego to może wynikać?

To, że tak mówią, nie musi przekładać się na seks w rzeczywistości. Z innych danych wiemy, że w zamknięciu Polacy chętnie sięgali po pornografię. Przyczyn może być wiele. Nie chodzili do pracy, siedzieli przed komputerami, mieli więcej czasu i energii.

Zwiększony popęd bywa odreagowaniem stresu. A tego nam nie brakowało. Zwłaszcza w okresie Wielkanocy wiele osób przeżywało kryzys, singlom dokuczała samotność. Przygnębienie i pragnienie kontaktu dotykało zwłaszcza osób młodych.

Zaskakujące, ile par odłożyło na później marzenie o powiększeniu rodziny!

Celowo zadałem to pytanie w badaniach, bo mnóstwo osób twierdziło, że po zakończeniu epidemii nastąpi babyboom.

Też sądziłem, że ciąż może będzie więcej. Nic takiego się nie stanie, bo, aby myśleć o dziecku, potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa, a tego brakuje - szczególnie młodym, bez doświadczenia zawodowego. W firmach są „pierwsi do odstrzału”.

Postrzegam to jako objaw dojrzałości młodego pokolenia: nie wiem, co będzie, więc zaczekam z rodzicielstwem.

Kolejne zaskoczenie: 22 procent Polaków twierdzi, że pandemia scaliła ich związki, pogłębiła więzi, pomogła docenić partnera! Dobra wiadomość!

Ta liczba jest zrównoważona przez drugą: taki sam procent rozważa rozwód, z czego niektórzy decyzję już podjęli!

Ale myślę, że parom, które nie były skazane na porażkę, ten nietypowy czas się przysłużył. Gdy partnerzy wychodzą do pracy rano i wracają wieczorem zmęczeni, nie mają przestrzeni, by dbać wystarczająco o związek. Pandemia i zamknięcie w domach dały im szansę, by się dostrzec, poznać na nowo.

Natomiast jeśli w związku coś nie grało, to, że ludzie rzadko się widywali, pomagało relacji trwać. Po tygodniach wymuszonej bliskości, w niedobranym związku, resztki złudzeń prysnęły. Mnie cieszy inny wynik: ponad 61 procent badanych ceni nie możliwość współżycia, ale fakt, że można się do bliskiej osoby przytulić. Ci ludzie traktują seks jako formę bliskości, nie realizację potrzeby. Może teraz, w pandemii, na nowo odkryliśmy starą prawdę: z drugim człowiekiem warto być blisko emocjonalnie, fizycznie, seksualnie i intelektualnie. Wtedy związek to pełnia. I to ma sens.

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 02/2021
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również