Nowoczesna trwała: zrobiłam ją!
Fot. iStock

Nowoczesna trwała: zrobiłam ją!

Trwała w XXI wieku?! Tak, powróciła moda na burzę loczków. Wraz z nowoczesnymi, łagodnymi preparatami do skręcania. Dzięki nim zabieg jest bezpieczniejszy, a efekt bardziej spontaniczny. Wypróbowałam ją na własnych włosach. I nie żałuję, a nawet szykuję się na powtórkę. Niech się kręci!

Zawsze przypuszczałam, że co na głowie, to i w głowie. Jak ktoś ma „porządną” fryzurę, pewnie prowadzi uporządkowane życie. A te z nieładem na głowie to artystki i poszukiwaczki nowych wrażeń. Ja z moim lekkim bałaganem byłam gdzieś pośrodku. Do czasu, gdy nie mogłam już patrzeć w lustro - widziałam w nim wielką, okrągłą głowę, wysokie czoło i oklapniętą fryzurę, ładną tylko przez pół dnia po myciu. Tak być nie może! Zachciało mi się zmiany. Spektakularnej, natychmiastowej. Jak Kasia Nosowska na okładce płyty – będę cała w loczkach afro! Ja, która przez wiele lat zapuszczałam swoje marne, cienkie włosy, chcę to teraz zniszczyć trwałą?! Tak. Czułam, że nadchodzi ten dzień, kiedy po pracy (albo zamiast!) pojadę do fryzjera i zażądam dużej, wyrazistej chmury włosów. Dwóch fryzjerów mi odmówiło, nie mieli doświadczenia z trwałą i bali się, że zniszczą moje liche włosy. Odmówiła mi również Agnieszka Płusa z warszawskiego Zakładu Fryzjerskiego Agnieszka Płusa. - Bałam się, że trwała zniszczy delikatne włosy Ewy – opowiada. - Ale kiedy zadzwoniła wieczorem i w bardzo emocjonalny sposób powiedziała, że MUSI mieć „burzę loków”, umówiłam ją jak najszybciej. Zawsze tak robię, gdy widzę dużą determinację klientki. Ewa chciała mieć afro, ale jej włosy się do tego nie nadają, mogłyby się połamać. Zgodziła się na zdrowszą, delikatniejszą trwałą na grubszych wałkach.

Dzieje się!

Kiedyś włosy po trwałej były skręcone na baranka, bo fryzjerzy mieli jeden mocny śmierdzący chemią płyn i wałeczki-kołeczki. Teraz moc płynu dopasowuje się do włosów, dlatego zabieg zaczyna się od liczenia stężeń i czasu, by zminimalizować ryzyko powikłań. Potem Agnieszka nakręciła włosy na wałki, moczyła kolejnymi preparatami, sprawdzała, jak reagują pojedyncze pukle, rozwijała wałki, by ocenić postępy. Dobrze, że byłam w salonie sama, mogła się na mnie w stu procentach skoncentrować.

Efekt 

Rewelacyjny. Obie byłyśmy zadowolone z bałaganu XL na głowie. Każdego dnia włosy inaczej mi się układały. Dodawały energii albo dawały schronienie. Lubię tę nieprzewidywalność. Bawię się włosami, fryzurami. Do mycia używam szamponu i odżywki do włosów kręconych. Później wgniatam kosmetyk dla podkreślania skrętów – płynny lub półpłynny. Jeśli użyję suszarki z dyfuzorem, mam bałagan skrętów. A gdy nakręcę wałki pół godziny przed wyjściem z domu, tworzą się loczki, towarzyszą mi przez cały dzień. Co dalej? Umówiłyśmy się z Agnieszką za 3 miesiące, może zrobimy następną trwałą, a może podetniemy włosy tak, by przedłużyć życie tym skrętom. Minęło już półtora roku, a na nadal do niej nie dotarłam. Nie mam potrzeby. Loczki rozkręciły się, od połowy są nadal lekko falowane. Dobrze się układają. Włosy są lekkie, błyszczące, zdrowe. Wrócę do Agnieszki zimą, gdy oklapną.

 

 

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 02/2019

To lubię

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również