Rok 2026 wita nas powrotem do bezkompromisowej elegancji i blasku złotej ery kina. Gdy Selena Gomez pojawiła się na gali Złotych Globów w perfekcyjnie ułożonym, lśniącym bobie, stało się jasne: "Old Hollywood Bob" to najgorętszy trend sezonu, który każdą z nas zamieni w diwę.
Choć przez ostatnie sezony królowały luźne, "francuskie" cięcia i naturalne tekstury, czerwony dywan tegorocznych Złotych Globów przyniósł gwałtowny zwrot akcji. Gwiazdy, z Seleną Gomez na czele, postawiły na fryzury, które są hołdem dla ikon lat 40. i 50. Jedną z nich jest "Old Hollywood Bob".
Ten rodzaj boba to nie jest zwykłe cięcie, to przede wszystkim sposób stylizacji. Old Hollywood Bob wyróżnia przede wszystkim objętość XXL. Ważne jest uniesienie u nasady i pełny kształt fryzury. Istotną rolę odgrywa również głęboki przedziałek z boku. To on nadaje stylizacji charakteru. Całość musi zachwycać perfekcyjnym, niemal lustrzanym wykończeniem – tutaj włosy lśnią niczym tafla wody. Nie ma mowy o puszeniu się czy niesfornych kosmykach. Dopełnieniem całości są starannie wymodelowane fale lub końcówki miękko wywinięte do wewnątrz, które domykają tę elegancką kompozycję.
Na gali Złotych Globów Selena Gomez udowodniła, że Old Hollywood Bob nie jest zarezerwowany wyłącznie dla stylizacji retro. Jej fryzura stworzona przez stylistę Renato Camporę wyglądała kobieco, elegancko i z klasą. Ale Selena nie była sama. Trend podchwyciły także Ayo Edebiri oraz Parker Posey, udowadniając, że Old Hollywood Bob świetnie sprawdza się przy różnych typach urody i teksturach włosów.
Dobra wiadomość jest taka, że nie musimy wybierać się na galę, by nosić Old Hollywood Bob. Jak „odczarować” ten look na co dzień? Wszystko zaczyna się od blasku – podstawą są zdrowe i maksymalnie nawilżone włosy, dlatego warto zaprzyjaźnić się z nabłyszczającymi szamponami oraz olejkami, które stworzą efekt tafli. Naszym głównym narzędziem pracy stanie się teraz okrągła szczotka, która podczas modelowania nada pasmom pożądany kształt i spektakularną objętość. Jeśli jednak obawiamy się zbyt sztywnego, posągowego efektu, postawmy na nowoczesną interpretację fryzury. Wybierzmy bardziej puszyste, „rozdmuchane” wykończenie, które zachowuje charakterystyczny kształt retro, ale w odbiorze pozostaje znacznie lżejsze i bardziej swobodne.