Pojawia się w nowych zestawieniach kolorystycznych i wprowadza do wnętrz powiew wakacyjnego klimatu. Ten kultowy print tego lata prezentuje się w zaskakującej odsłonie.
Biało-błękitne prążki niezmiennie kojarzą się z odpoczynkiem i wakacjami, przywołują obraz śródziemnomorskich kurortów i eleganckich letnich domów nad morzem. Nawet w mieszkaniu w centrum miasta wprowadzają atmosferę lekkości i relaksu. Bardzo dobrze komponują się z drewnem, rattanem, lnem czy naturalnymi tkaninami. Tworzą też przepiękny duet z plecionką. Coraz częściej odchodzą od typowej marynistycznej estetyki i pojawiają się w bardziej wyrafinowanych zestawieniach: granat z kremem, błękit z piaskowym beżem czy indygo z naturalnym drewnem. Dzięki temu zachowują świeżość, choć sam motyw pozostaje praktycznie niezmienny od dekad. Skąd bierze się ich niezwykła odporność na zmieniające się trendy?
Choć wielu z nas kojarzą się przede wszystkim z marynistycznym stylem, ich historia jest znacznie dłuższa i bogatsza. Paski to jeden z najstarszych motywów dekoracyjnych. Pojawiały się na tkaninach już setki lat temu, zdobiły stroje, tapicerki i wnętrza pałaców. Zmieniały się kolory, szerokości i proporcje, ale sam wzór pozostawał niezmiennie obecny. Marynistyczne paski, które dziś znamy przede wszystkim w granatowo-białej odsłonie, swoją popularność zawdzięczają XIX-wiecznej modzie żeglarskiej. Inspirowane mundurami marynarzy szybko stały się symbolem swobody, podróży i życia blisko natury. Z czasem trafiły nie tylko do garderoby, ale również do domów – szczególnie tych położonych nad morzem. Wprowadzały do wnętrz świeżość, światło i atmosferę wakacyjnego odpoczynku.
Dzisiaj paski pasują nie tylko do nadmorskich wnętrz. Można je spotkać w aranżacjach w stylu hampton, klasycznym, skandynawskim, modern classic, a nawet we współczesnym minimalizmie jako pojedynczy akcent. Wprowadzają pewien porządek wizualny, mają subtelny urok, oparty na proporcji, rytmie i harmonii. Paski są też dużo bezpieczniejsze niż odważne printy florystyczne czy geometryczne. Płynne, powtarzające się linie porządkują przestrzeń i nie męczą oka. Może dlatego tak je lubimy...