Mocny film o sensie wybaczania i sensacja na festiwalu w Sundance. Dlaczego warto obejrzeć "Odkupienie"?
Jay (Jason Isaacs) i Gail (Martha Plimpton) w rolach małżeństwa, próbującego wybaczyć.
Fot. mat. prasowe/Galapagos

Mocny film o sensie wybaczania i sensacja na festiwalu w Sundance. Dlaczego warto obejrzeć "Odkupienie"?

"Odkupienie" w reżyserii Frana Kranza to jeden z najlepszych filmów, jakie w ostatnim czasie trafiły do kin. Zdaniem recenzentów jest wręcz pewnym kandydatem do Oscara. To kameralna i nieśpieszna, a przy tym niezwykle wyrazista opowieść o sensie wybaczania i odkupieniu win. Zapraszamy na recenzję obsypanego nagrodami i nominacjami filmu "Odkupienie" z Jasonem Isaacsem, Marthą Plimpton, Anne Dowd i Reedem Birney'em w rolach głównych.

Napisano wiele książek o odkupieniu win i o tym, że wybaczanie jest potrzebne zarówno ofierze, jak i sprawcy jej cierpienia. Nakręcono też kilka dobrych filmów poświęconych tej tematyce, więc pozornie obraz, debiutującego w roli reżysera, Frana Kranza nie jest niczym wyjątkowym. Jednak precyzja, z jaką autor prowadzi nas przez fabułę i mistrzowska gra czwórki aktorów, jest dobrą lekcją nie tylko dla adeptów szkół artystycznych, lecz też dla tych, którzy nigdy nie wybaczyli lub zastanawiają się czy potrafią wybaczyć? Czy są w stanie przyjąć przeprosiny? I czy naprawdę wybaczanie ma tak oczyszczającą moc, a odkupienie przynosi ulgę? 

Czy odkupienie win jest możliwe?

Akcja filmu "Odkupienie" rozkręca się powoli, więc nie od razu orientujemy się, po co trafiamy do przykościelnej salki? Najpierw obserwujemy skrupulatne przygotowania do jakiegoś spotkania. Towarzyszymy w wyborze pokoju, odpowiednim ustawieniu stołu i krzeseł, a nawet doborze zawartości bufetu. "Nie będą jeść" – rzuca kobieta, przypominająca pracownika misji dyplomatycznej, co jeszcze bardziej przykuwa uwagę widza. 

Mija dobre pół godzin nim zaczynamy rozumieć, że cała ta misterna oprawa służy jednemu celowi - spotkaniu dwóch małżeństw po sześciu latach od dramatycznych wydarzeń, w czasie których zginęli ich synowie. Tyle że Evan, syn Jaya (Jason Isaacs) i Gail (Martha Plimpton) został brutalnie zastrzelony przez Haydena, syna Lindy (Ann Downd) i Richarda (Reed Birney). I tu zaczyna się właściwa historia i powód sztucznego początkowo spotkania, które od pierwszej chwili chwyta widza za gardło i nie puszcza do samego kadru. Kameralne spotkanie z kurtuazyjnej wymiany zdań szybko przeradza się w pole bitwy przeplatane bólem, pretensjami i próbami racjonalnego wytłumaczenia tego, co stało się pewnego dnia w liceum, do którego chodzili obaj chłopcy. 

ODKUPIENIE_5
'Niezwykły, olśniewający, wstrząsający' - piszą o filmie 'Odkupienie' recenzenci.
Mat. prasowe/Galapagos

Wybaczanie to proces

"Nie różniłam się od innych rodziców. Dlaczego tak bardzo wyszło inaczej?” – pyta rozbrajająco szczera matka zabójcy. Kobieta próbuje zrozumieć powody zbrodni i samobójstwa syna. Odpowiada jej grymas na twarzy matki ofiary i zakłopotanie męża. Padają słowa, które tną jak brzytwa, ale siłą tego obrazu wcale nie są monologi, ani oczywiste w takich sytuacjach łzy, ale mimika i gesty aktorów. To w ich spojrzeniach, drżeniu ust i zmarszczkach widać cały ból procesu wybaczania. To one mówią więcej o kondycji osieroconych rodziców, niż służące im za parawan okrągłe zdania.

'Bałam się, że jeśli wybaczę, to go stracę'. Tę porażającą prawdę wyrzuca z siebie matka ofiary. Jej szczerość pokazuje powody, dla których często wiele osób, w podobnej do niej sytuacji, powstrzymuje się przed wybaczaniem. Odkupienie win sprawiłoby, że straciły ostatni powód łączący ich z ofiarą i sprawcą. Pozwoliłby im odejść, a to, w pierwszym przypadku oznaczałoby zmierzenie się ze stratą i samotnością, w drugim - ze świadomością, że można pozwolić dalej żyć człowiekowi odpowiedzialnemu za ich ból. Sądzą, że wybaczając zdejmą ze sprawcy ciężar odpowiedzialności. Pozwolą mu na nowo cieszyć się życiem i doświadczać go po swojemu. Jak sadzą, bez wyrzutów sumienia, co nie jest prawdą.

Film "Odkupienie" Frana Kranza pokazuje, jak złożonym problemem jest wybaczanie i prowadzi nas przez cały jego proces, dając możliwość przyjrzenia się sobie, swoim wyborom i decyzjom, bo każdemu z nas nie brakuje powodów do wybaczania i proszenia o dokupienie win. Mniejszych czy większych. Nie wierzycie czy wybaczanie ma sens? Idźcie na "Odkupienie" i spójrzcie w oczy Lindy i Richarda, którym odmówiono nawet pochówku syna i przeżycia żałoby tylko dlatego, że był mordercą. Popatrzcie na skute cierpieniem twarze Gaili i Jaya, których nie uwolniła od cierpienia terapia małżeńska ani praca charytatywna.

 

Film "Odkupienie": aktorski i reżyserski majstersztyk

W filmie ani razu nie padają słowa o Bogu czy o sensie cierpienia, ale samo miejsce i widniejący nad bohaterami krzyż, uzmysławia bezmiar bólu obu stron. Tu nie lepszych czy gorszych, tu nikt nie cierpi mniej ani więcej. Rozpacz, samotność i pytania, na które może nigdy nie usłyszą odpowiedzi dla obu rodzin są niczym nie zagojone rany. To, co się stało nie zniknie, choć szczere odpuszczenie może przynieść ulgę. Jeśli nawet chwilową, to czyż nie wartą podjęcia wysiłku? 

Ten mocny film wszedł do kin w czasie Świąt Bożego Narodzenia, kiedy, przynajmniej teoretycznie, powinniśmy otwierać serca na drugiego człowieka. To także film amerykański, więc pewne schematy zachowań będą nam obce, ale ból, rozpacz i tęsknota mają wymiar uniwersalny. Jeśli więc zastanawiacie się nad wyborem obrazu, który poruszy w was czułe strony, wybierzcie "Odkupienie" Frana Kranza i zobaczcie aktorsko-reżyserski majstersztyk. Jeśli nie w kinie, to na platformach vod, na których wkrótce się pojawi.

 

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również