Zmarszczki, utrata jędrności, ziemisty koloryt i skóra, która wygląda na wiecznie zmęczoną… Często winimy za to stres albo brak snu, długą zimę albo przemęczenie. Tymczasem dermatolodzy coraz częściej zwracają uwagę na proces, który każdego dnia zachodzi w naszej skórze: glikację białek. To właśnie ona po cichu odbiera skórze sprężystość i blask, przyspieszając jej starzenie.
Glikacja to proces chemiczny, w którym cząsteczki cukrów łączą się z białkami, lipidami i kwasami nukleinowymi. Najbardziej narażone są kolagen i elastyna – dwa kluczowe białka odpowiadające za sprężystość skóry.
Kolagen stanowi około 72 proc. suchej masy skóry i tworzy jej rusztowanie. Elastyna odpowiada natomiast za sprężystość i zdolność skóry do „powracania” do pierwotnego kształtu. Kiedy dochodzi do glikacji, włókna kolagenowe stają się sztywne i zamiast tworzyć uporządkowaną sieć, łączą się w sposób chaotyczny. Elastyna traci sprężystość, zdolność rozciągania się i kurczenia. Skóra staje się mniej napięta, bardziej podatna na grawitację, a zmarszczki zaczynają się utrwalać.
Co ważne, uszkodzenia wywołane kumulują się stopniowo i są praktycznie nieodwracalne. Powstające w końcowym etapie procesu tzw. produkty zaawansowanej glikacji (AGEs – Advanced Glycation End Products) sprawiają, że struktura tych białek zostaje trwale uszkodzona. Dlatego eksperci coraz częściej podkreślają znaczenie profilaktyki już po 30. roku życia, szczególnie między 35. a 40. rokiem, gdy skutki glikacji zaczynają być wyraźnie widoczne.
Eksperci podkreślają, że glikacja i promieniowanie UV tworzą wyjątkowo niekorzystny duet. Słońce zwiększa produkcję wolnych rodników, które dodatkowo przyspieszają powstawanie AGEs.
Im więcej w naszej diecie cukru i produktów o wysokim indeksie glikemicznym (jak słodycze, słodkie napoje, białe pieczywo czy wysoko przetworzone przekąski) tym intensywniej powstają produkty zaawansowanej glikacji (AGEs). Choć proces glikacji zachodzi przez całe życie, jego skutki stają się szczególnie widoczne po 35. roku.
To jednak nie wszystko. Glikacja uruchamia także lawinę innych procesów odpowiedzialnych za starzenie. Nasila stres oksydacyjny, zwiększa stany zapalne i zaburza pracę fibroblastów, czyli komórek produkujących nowy kolagen. Skóra gorzej się regeneruje, staje się cieńsza i mniej odporna na uszkodzenia. Z czasem pojawiają się charakterystyczne objawy:
Choć skutków zaawansowanej glikacji nie da się całkowicie cofnąć, można skutecznie spowolnić ten proces. Kluczowe znaczenie ma dieta ograniczająca cukry proste oraz codzienna ochrona skóry przed stresem oksydacyjnym i promieniowaniem UV.
W nowoczesnej pielęgnacji coraz większą rolę odgrywają kosmetyki określane jako antyglikacyjne. Ich zadaniem jest neutralizowanie wolnych rodników, wspieranie regeneracji oraz ochrona kolagenu i elastyny przed uszkodzeniami.
Na tym mechanizmie opiera się linia Anti Glycation marki BANDI. Formuły bazują bazują na składnikach aktywnych wielokierunkowo przeciwdziałających „cukrowym” uszkodzeniom białek strukturalnych skóry, m.in. na karnozynie hamującej uszkadzanie białek, ekstrakcie z drzewa jedwabnego wspomagającym regenerację, antyoksydantyach (jak witamina C, witamina E, polifenole roślinne) oraz składnikach zapewniających ochronę skóry.
W serii znalazły się m.in. skoncentrowana ampułka dodająca blasku, ujędrniający krem SPF 50 chroniący przed promieniowaniem UVA, UVB, HEV i IR, regenerujący krem na noc, preparat pod oczy oraz rozświetlająca maska poprawiająca mikrokrążenie i zapewniająca efekt wypoczętej skóry.
Bo dziś pielęgnacja anti-aging to już nie tylko walka ze zmarszczkami. To przede wszystkim ochrona skóry przed procesami, które każdego dnia – często niezauważalnie – odbierają jej młodość.