Mocno nabłyszczone, zaczesane do tyłu włosy to fryzura, która robi furorę, a gwiazdy udowadniają, że może wyglądać niezwykle szykownie i nowocześnie. To świetny sposób na odświeżenie wizerunku bez radykalnej zmiany fryzury.
Do niedawna z trendem „wet hair” kojarzyły się bardzo mocno wygładzone, teatralnie wystylizowane fryzury z precyzyjnie ułożonymi falami i lokami. W tym sezonie „mokre włosy” zyskują lekkość i nieco bardziej naturalny wygląd. Mają sprawiać wrażenie, jakby w drodze na przyjęcie złapał nas deszcz, zwilżając włosy i wprowadzając na głowie lekki (ale nadal kontrolowany) nieład. Najlepszym przykładem jest szeroko komentowana fryzura Zendayi, w której aktorka zaprezentowała się podczas premiery filmu „The Drama” w Nowym Jorku. Pokazuje, jak w prosty sposób można dokonać metamorfozy, szybko uzyskując spektakularny efekt.
To fryzura uniwersalna, odpowiednia dla każdej z nas, bez względu na wiek i styl. Świetna zarówno na wieczorne wyjścia, jak i w bardziej casualowej wersji na co dzień Szczególnie dobrze współgra z wyrazistym makijażem, sprawiając, że stylizacja staje się bardziej odważna, wręcz nieco „drapieżna”.
Według fryzjerów efekt „wet hair” można uzyskać na włosach każdej długości.
Świetnie prezentuje się przy krótkich cięciach, typu pixie, bob czy bardzo modne teraz bixie (czyli połączenie obu tych fryzur).
Włosy średniej długości fantastycznie wyglądają zaczesane do tyłu, najlepiej grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach, by podkreślić i fakturę, gładko lub z przedziałkiem, który – uwaga! – znów nosi się na boku.
W przypadku długich włosów można je upiąć w koczek, podkreślając „na mokro” pasma okalające twarz, jak u Diane Kruger. Lub pozostawić rozpuszczone i zaczesane na gładko do tyłu, tak by odsłaniały twarz. Najbardziej efektownie prezentują się wówczas w wersji: „wilgotne” u nasady, suche na końcach.
Sekretem są odpowiednie kosmetyki, które nadają połysk bez obciążania. Stylistka Zendayi Ursula Stephen zdradziła, jak uzyskać taki nowoczesny, świeży, a przy tym wyrazisty efekt.