Cięcia inspirowane latami 90. wracają w wielkim stylu. Są odważne, a przy tym bardzo kobiece. Dodają wizerunkowi świeżości i odmładzają twarz, dlatego są doskonałym wyborem również dla dojrzałych osób.
Pamiętacie grunge’owy luz fryzur Courtney Love, minimalistyczne boby noszone przez Drew Barrymore, wystrzępione pixie Winony Ryder albo nonszalanckie pasma Kate Moss? Dziś ta estetyka wraca w nieco spokojniejszej odsłonie. Tej wiosny królować będą krótkie fryzury, nowoczesne, a przy tym niezwykle praktyczne – wyglądające równie dobrze tuż po wyjściu z salonu, jak i wtedy, gdy włosy zaczynają odrastać. Mocno wycieniowane, warstwowe i co najważniejsze – sprawiające wrażenie jakby układały się same!
Wspólną cechą fryzur, które są teraz na topie, jest mocne cieniowanie, które nie tylko nadaje fryzurze kształt, lecz także optycznie poprawia ich teksturę i dodaje objętości (nawet tym wyjątkowo cienkim!). Dobrze wycieniowane pasma łatwo stylizować - i to na różne sposoby. Dzięki temu jedna fryzura może mieć wiele odsłon: od elegancko wygładzonej, przez nonszalancko potarganą, z rockowym pazurem lub romantycznym skrętem.
Co istotne, cieniowanie typu face-framing subtelnie modeluje rysy. Pasma wokół twarzy podkreślają kości policzkowe i wysmuklają linię żuchwy. Krótsze warstwy na szczycie głowy sprawiają, że włosy unoszą się u nasady, wydłużając twarz. Również dłuższe pasma układające się wzdłuż karku dają wrażenie wydłużenia i wysmuklenia całej głowy. Fryzura jest przy tym lekka, dynamiczna i wyraźnie odmładzająca, dlatego tak chętnie wybierana jest dziś przez kobiety po 40. roku życia.
Jeśli miałybyśmy wybrać jeden rodzaj fryzury, najbardziej charakterystyczny w tym sezonie, byłaby nią bixie. To połczenie dwóch klasyków – boba i pixi. Typowa bixie ma krótszą, wycieniowaną górę, miękko układające się warstwy, dłuższe pasma przy uszach i karku, ale często króciutką grzywkę, jaka pamiętamy z uroczych cięć pixie. Jest super łatwa do wystylizowania. W zależności od nastroju włosy można wygładzić, podkręcić końcówki lokówką albo pozwolić im schnąć naturalnie, dodając objętości poprzez wygniatanie pasm dłonią. Każda wersja jest kobieca, nowoczesna i zajmuje dosłownie kilka chwil.
Do trendów powraca charakterystyczna fryzura inspirowana rockowym klimatem lat 90. Mullet wyróżniał się wystrzyżonymi na krótko bokami, gęstą wycieniowaną grzywką i zdecydowanie dłuższym tyłem. Współczesna wersja jest bardziej subtelna i elegancka, cięcia są bardziej proporcjonalne, a całość spójna.
To ultrakrótka wersja klasycznego boba, w której włosy sięgają tylko do ucha i są dość mocno wycieniowane na końcach. Fryzura szczególnie dobrze sprawdza się przy cienkich włosach, ponieważ dodaje im objętości, którą można jeszcze zwiększyć, układając włosy na szczotkę i odbijając je u nasady. Krótki bob ładnie wygląda, gdy włosy są wygładzone i zalotnie założone za ucho. Ale bardzo trendy jest też wersja lekko niedbała, w stylu „out of bed” – dokładnie taka, jaką kochali projektanci w latach 90.
Jak tylko mamy ochotę! Można układać je na gładko, prostując pasma dla eleganckiego efektu, układać w miękkie romantyczne fale przy pomocy szczotki lub lokówki. Można też nadawać im swobodny, „potargany”, wygląd, definiując poszczególne pasemka pastą teksturyzującą, która zadba o objętość i trwałość fryzury. Do stylizacji przyda się pianka dodająca objętości, sól morska, gdy chcemy uzyskać s, „niedbały” efekt, krem do stylizacji lub olejek, których użyjemy do podkreślenia końcówek.