Pielęgnacja skłania się ku prostocie. Mniej produktów, mniej składników, więcej czasu dla nas. W ten trend wpisuje się także demakijaż i oczyszczanie twarzy.
Jeszcze do niedawna furorę robiły inspirowane K-beauty 10-stopniowe rytuały pielęgnacyjne. Spędzałyśmy przed lustrem całe godziny, stosując kolejno olejki, żele, emulsje, toniki, preparaty złuszczające skórę, po to, żeby przygotować twarz do nakładania esencji, boosterów, kremów. Z czasem jednak nieco nas te rytuały zmęczyły. Zaczęłyśmy szukać kosmetyków, które, dając równie dobre efekty, pozwoliłyby oszczędzić czas. Minimalizm w pielęgnacji służy środowisku – bo używając mniejszej liczby produktów produkujemy mniej śmieci. I popierany jest przez dermatologów, którzy sygnalizują, że nadmiar produktów może prowadzić do „przeciążenia” skóry, przestymulowania jej, a w efekcie osłabienia bariery ochronnej i zwiększonej wrażliwości. Mogą pojawiać się zaczerwienienia, nadmierne napięcie i szczypanie skóry, zmiany trądzikowe. Dlatego proste procedury coraz częściej okazują się skuteczniejsze niż rozbudowane, wieloetapowe rytuały.
– Podstawowym kryterium wyboru powinno być dopasowanie kosmetyku do rodzaju cery – podpowiada Katarzyna Jabłońska, kosmetolożka z Sharley Medical Clinic. – Dla suchej polecam preparaty z łagodnymi roślinnymi detergentami, składnikami nawilżającymi i wspierającymi odbudowę bariery ochronnej (ceramidy, pantenol, kwas hialuronowy, oleje). Do skóry skłonnej do przetłuszczania i wyprysków wybierajmy kosmetyki z substancjami przeciwzapalnymi i keratolitycznymi (kwas salicylowy, azelainowy, glikolowy) oraz nawilżającymi i łagodzącymi, żeby zapobiec przesuszeniu (pantenol, alantoina, niacynamid, niekomedogenne oleje, np. jojoba). Idealny kosmetyk do oczyszczania myje skutecznie i delikatnie, nie naruszając bariery ochronnej skóry. – Najbezpieczniej wybierać preparaty bez alkoholu, sztucznych barwników, silnych detergentów i substancji zapachowych – przypomina ekspertka. – Dobrze, by oprócz składników myjących zawierały też substancje nawilżające i kojące.
O ile o poranku wystarczy jeden kosmetyk do oczyszczenia twarzy (lekka pianka lub żel zmyje pozostałości preparatów nałożonych wieczorem, które przez noc zmieszały się z wydzielanym przez skórę sebum), to wieczorem lepiej sprawdzi się dwuetapowe oczyszczanie. Aby skutecznie pozbyć się makijażu, również wodoodpornego, pozostałości kremów z filtrami UV, cząstek smogu, które przez cały dzień gromadziły się na twarzy, warto sięgnąć po preparat na bazie lipidów. Olejek, emulsja czy krem rozpuszczają makijaż i zanieczyszczenia (zasada jest prosta: tłuszcz rozpuszcza tłuszcz). – Po ich zastosowaniu należy użyć dodatkowego preparatu myjącego – żelu lub pianki, które usuną nadmiar substancji tłuszczowych i dopełnią proces dokładnego mycia. Dobrym rozwiązaniem dla niecierpliwych są płyny micelarne. – Szybko zmywają makijaż i zanieczyszczenia, dobrze radzą sobie z kosmetykami wodoodpornymi, ponieważ micele „wychwytują” zarówno substancje rozpuszczalne w wodzie, jak i w tłuszczach – mówi Katarzyna Jabłońska. Jednak, o czym nie wszyscy pamiętają, wymagają spłukania wodą.
Hitem ostatnich wśród produktów demakijażowych są pianki. Polubiłyśmy je nie tylko za lekką konsystencję. ale przede wszystkim za skuteczność połączona z łagodnością. Ich formuły opierają się na surfaktantach – cząsteczkach, które łączą się zarówno z wodą, jak i z tłuszczem. Dzięki temu „rozpuszczają” sebum, pigmenty makijażu i zanieczyszczenia, a następnie pozwalają łatwo je spłukać. Nowoczesne pianki zawierają łagodniejsze substancje myjące niż te stosowane kiedyś, dlatego skutecznie oczyszczają, nie naruszając bariery hydrolipidowej. Dają uczucie świeżości i lekkości, co dla wielu osób jest kluczowe w oczyszczaniu twarzy. Warto jednak pamiętać, że przy makijażu wodoodpornym lub długotrwałym pianka najlepiej sprawdza się jako drugi etap oczyszczania – po produkcie olejowym, który rozpuści trudniejsze do usunięcia składniki.