Czy świat kosmetyków zdominują rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji czy naturalna pielęgnacja? Będziemy zachwycać się kolejnymi nowinkami, czy raczej ograniczać ilość stosowanych produktów? Jakie są wiodące trendy w trosce o piękno i zdrowie skóry? Oto one.
Spis treści
Skóra nie jest samodzielnym organem, a jej wygląd w dużym stopniu zależy od naszego stylu życia, zdrowia, diety. Nawet od samopoczucia psychicznego – bo przecież zmęczenie czy stres niemal natychmiast odbijają się na twarzy (niejedna z tego doświadczyła). Zatem w 2026 roku, w myśl hasła „piękno zaczyna się od wnętrza”, powinnyśmy większą uwagę zwracać na dobrostan całego organizmu.
Nie wystarczy regularne stosowanie kosmetyków, choćby najdoskonalszych. Teraz pod hasłem „pielęgnacja” kryje się także zdrowy regeneracyjny sen, regularna aktywność fizyczna, optymalna dieta uzupełniona w razie potrzeby o suplementację. A także relaks, regeneracja organizmu, umiejętność radzenia sobie ze stresem. Numer jeden w tym roku – ćwiczenia oddechowe!
Nawet jeśli jakiś kosmetyk stał się viralem na TikToku albo zachwycił przyjaciółkę, nie znaczy, że jest dobry dla wszystkich. Każda z nas ma inną skórę, inne potrzeby, inny styl życia. Dlatego nowym standardem staje się pielęgnacja „na miarę”, dobrana na podstawie precyzyjnej analizy skóry przy pomocy specjalistycznej aparatury.
W gabinetach dermatologów, kosmetologów, a także w perfumeriach coraz częściej pojawiają się profesjonalne systemy diagnostyczne, które pozwalają ocenić m.in. poziom nawilżenia skóry, pigmentację, zmarszczki, pory, zaczerwienienia. Na tej podstawie tworzy się indywidualne plany pielęgnacyjne dostosowane do aktualnych potrzeb.
Trend na ograniczanie ilości stosowanych produktów trwa już od pewnego czasu jako alternatywa dla czasochłonnych wieloetapowych rytuałów pielęgnacyjnych. Wiele osób przekonało się, że nadmiar kosmetyków o złożonych składach, zamiast poprawiać wygląd skóry, może prowadzić do jej podrażnienia, osłabienia bariery ochronnej, zaburzenia równowagi biologicznej. W 2026 roku skinimalizm to świadomy wybór: mniej produktów, ale precyzyjnie dobranych z pomocą specjalisty oraz wspomnianych już narzędzi diagnostycznych. Celowana pielęgnacja oparta na wiedzy jest skuteczna – a ograniczenie ilości kupowanych produktów sprzyja środowisku. Zgodne z tym trendem jest także używanie kosmetyków wielofunkcyjnych, łączących działanie pielęgnacyjne, ochronne, a często także upiększające (jak popularne kremy tonujące czy odżywcze, a zarazem koloryzujące balsamy do ust).
Przez lata w pielęgnacji skóry dominowało podejście anti-aging, skupione na „walce ze starzeniem” oraz maskowaniu jego widocznych oznak. Dziś coraz częściej zastępuje je filozofia pro-aging, która nie skupia się na odmładzaniu skóry za wszelką cenę, lecz na świadomym wspieraniu zachodzących w niej naturalnych procesów i utrzymywaniu jej w jak najlepszej kondycji przez długie lata. Można powiedzieć, że - tak jak w zdrowiu - w pielęgnacji najważniejsza jest profilaktyka!
Eksperci uważają, że pojawi się coraz więcej kosmetycznych formuł z nowoczesnymi składnikami biomimetycznymi (czyli naśladującymi naturalne procesy zachodzące w skórze), takich jak egzosomy czy PDRN (polideoksyrybonukleotyd).
Prawdopodobnie zobaczymy też nowe, ulepszone wersje „starych” produktów, opartych na składnikach o sprawdzonej i potwierdzonej badaniami skuteczności, jak peptydy, retinol, witaminą C.
Rosnąca liczba osób zmagających się z nadwrażliwością, zaczerwienieniem i stanami zapalnymi skóry sprawia, że zwiększa się zapotrzebowanie na kosmetyki kojące, ukierunkowane na regenerację bariery naskórkowej i wzmacnianie jej naturalnych mechanizmów obronnych, w tym mikrobiomu. Na znaczeniu zyskują więc formuły oparte na ceramidach, peptydach, antyoksydantach, które wspierają odporność skóry na czynniki środowiskowe, a dzięki substancjom łagodzącym, jak alantoina czy pantenol, przywracają uczucie komfortu.
Rozwój technologii sprawia, że możemy mieć we własnym domu urządzenia, które kiedyś dostępne były tylko w profesjonalnych gabinetach. To gratka dla miłośniczek gadżetów hi-tech, lecz także dla kobiet, które szukają wygody i oszczędności czasu. Na pewno zobaczymy więc jeszcze więcej urządzeń opartych na technologii LED, aparaturę wykorzystującą fale radiowe do ujędrniania skóry, nowe przyrządy do domowej depilacji światłem IPL. Ale uwaga! Technologia wkracza do codziennej pielęgnacji, nie po to, by zastąpić specjalistów. Urządzenia domowe stają się bezpieczniejsze i bardziej dopracowane, jednak stosujemy je po konsultacji z dermatologami i kosmetologami.
Jeszcze do niedawna pielęgnacja ciała pełniła głównie dwie funkcje. Była źródłem przyjemności - domowym rytuałem spa opartym na relaksujących zapachach i zmysłowych konsystencjach. A wraz ze zbliżaniem się lata skupiała się coraz bardziej na ujędrnianiu skóry i walce z cellulitem. Dziś to podejście wyraźnie się zmienia. Ciało zaczynamy pielęgnować z taką samą uważnością jak twarz, a składy kosmetyków coraz częściej przypominają formuły znane z zaawansowanej pielęgnacji twarzy. Retinol, kwasy AHA i BHA, peptydy czy niacynamid - jeszcze niedawno zarezerwowane głównie dla serum i kremów do twarzy - dziś trafiają do produktów, które nakładamy na ramiona, uda, brzuch i dekolt.
W codziennym pędzie łatwo sprowadzić pielęgnację do rutynowej, mechanicznej czynności wykonywanej mimochodem. Tymczasem te parę chwil poświęcanych na nałożenie serum czy wklepanie kremu mogą stać się pretekstem do zatrzymania, chwili uważności. I tego właśnie będziemy się teraz uczyć - spowolnienia codziennych gestów, zwracania uwagi na konsystencje, zapachy, na doznania sensoryczne, jakie towarzyszą aplikowaniu kosmetyków. Na to także będą zwracali uwagę producenci, dostarczając nam kosmetyki, które nie tylko poprawiają wygląd, lecz także skłaniają do troski o siebie i swój dobrostan.