Podkreślają naturalny kolor ust i sprawdzają się zarówno w codziennym makijażu, jak i wieczorowym, przy mocniej zaakcentowanym oku.
Jestem fanką minimalistycznego makijażu: tusz, róż (czasem odrobina bronzera) i delikatnie podkreślone usta. Dlatego pomadka nude to mój stały punkt w kosmetyczce. Nie, nie chodzi wyłącznie o beż. Nude to cała rodzina odcieni - od beżowych różów, przez brzoskwiniowe tony, po karmel i „rosewood”. Ich zadanie jest jedno: wydobyć naturalny kolor warg.
Na przestrzeni ostatnich lat przetestowałam wiele formuł: kremowe, matowe, satynowe. Poniżej 9, które polecam. Klasyki i nowości. Są dobrze napigmentowane, nie wysuszają i nie wymagają ciągłych poprawek.
Ikona, jeśli chodzi o pomadki nude, i naprawdę rozumiem te zachwyty. Formuła zamknięta w złotej tubce ma antyoksydacyjne ekstrakty z drzew i storczyków oraz miks olejków, trójglicerydów i wosków, dzięki którym usta pozostają aksamitnie miękkie. Dla jeszcze lepszego efektu łączę ją z konturówką Lip Cheat.
Kolejna ulubiona. Daje efekt lekko rozmytych ust, „blurred lips”. W składzie ma Grand Rose Extract™ i ceramidy. Dobrze wygląda nawet wtedy, gdy wargi nie są w idealnej formie. Kolor można wklepać palcem albo nałożyć klasycznie - w obu wersjach wygląda świetnie.
Satynowa z mocnym pigmentem. W składzie ma ceramidy oraz ekstrakty z tuberozy i opuncji figowej, które dodatkowo pielęgnują usta. Pozostawia je jedwabiście gładkie i nie znika po pierwszym łyku kawy. Dodatkowy plus za piękne, eleganckie opakowanie.
Dla osób, które lubią nawilżające, błyszczące nude, ale bez lepkości błyszczyka. Formuła bazuje w 90% na składnikach pochodzenia naturalnego i jest nasycona kwiatowym woskiem jaśminu.
Wysoko napigmentowana, a jednocześnie lekka i niewysuszająca, z dodatkiem olejku z oliwek i jojoba. Pokrywa usta równomiernie kolorem, nie podkreśla ich faktury. Bardzo długo się utrzymuje, nie wymaga ciągłych poprawek.
Bardzo przyjemna, gładka formuła i moc pielęgnacji: olej tsubaki, masło shea, olej jojoba, makadamia, witamina E oraz naturalne peptydy. Daje efekt miękkich, pełniejszych ust.
Szminka o satynowym wykończeniu z dodatkiem oleju arganowego i witaminy E o działaniu antyoksydacyjnym. Ładnie podkreśla usta, nie wysusza i nie ściera się zbyt szybko.
Klasyk z drogeryjnej półki z dobrym składem: mieszanka 60% składników silnie nawilżających oraz antyoksydanty z witaminą E. Konsystencja jest kremowa, lekka, łatwo się rozprowadza i nie rozmazuje.
Kremowa pomadka z subtelnym połyskiem, która idealnie wpisuje się w estetykę „my lips but better”. Ma składniki pielęgnujące, m.in. ekstrakt z orchidei i witaminę E. Krycie można budować - jedna warstwa daje naturalny efekt, druga bardziej wyrazisty, elegancki.