Sukces i osiąganie wyznaczonych celów nie zawsze zależy od talentu czy silnej woli. Czasem kluczowa okazuje się umiejętność rezygnowania z małych przyjemności i drobnych nagród na rzecz czegoś znacznie bardziej wartościowego w przyszłości. Nazywa się to odraczaniem gratyfikacji.
Spis treści
Można mieć jasno określony cel i naprawdę chcieć go osiągnąć, a mimo to wciąż odkładać działanie na później. Codzienne pokusy często wygrywają z planami na przyszłość, zwłaszcza gdy nagroda jest dostępna od razu. Dlatego tak trudno regularnie ćwiczyć, oszczędzać pieniądze, uczyć się języka czy konsekwentnie pracować nad własnym celem zawodowym. Efekty pojawią się dopiero w przyszłości, podczas gdy telefon, zakupy, przekąska czy kolejny odcinek serialu zapewniają przyjemność… natychmiast.
W teorii wybór wydaje się prosty. W praktyce bardzo często wygrywa „teraz”.
Odraczanie gratyfikacji oznacza umiejętność rezygnacji z natychmiastowej nagrody na rzecz korzyści, która pojawi się później. Nie oznacza to, że osoba cierpliwa nigdy nie pozwala sobie na przyjemności. Chodzi raczej o możliwość świadomego wyboru: „przyjemność i wygoda teraz czy coś, co może przynieść większą korzyść w przyszłości?”. To niewielka różnica w sposobie myślenia, która może mieć duże znaczenie w codziennych decyzjach.
Jeśli celem jest lepsza kondycja, kilka treningów nie wystarczy, żeby od razu zobaczyć efekty. Przy oszczędzaniu czasem trzeba odpuścić zakup, na który ma się akurat ochotę. Podobnie jest w pracy i biznesie. Rozwój zawodowy, własna firma czy awans zwykle wymagają czasu, nauki i wielu prób, zanim pojawią się konkretne efekty. Na początku mogą zdarzać się błędy, pierwsze pomysły nie zawsze wypalają, a na sukces trzeba czasem poczekać.
Umysł nie zawsze traktuje przyszłą nagrodę tak samo jak tę, którą można otrzymać natychmiast. Im bardziej odległy jest efekt, tym łatwiej pomniejszyć jego znaczenie w codziennych kalkulacjach. To, co można dostać od razu, zwykle wydaje się bardziej atrakcyjne niż coś, na co trzeba poczekać.
Dlatego obietnica „za rok będę w znacznie lepszej formie” może przegrać z myślą „dzisiaj naprawdę nie chce mi się iść na trening”. Łatwiej cieszyć się wolnym wieczorem niż myśleć o awansie, który może pojawić się za kilka miesięcy. Łatwiej wydać pieniądze na coś, co akurat wpadło nam w oko, niż odkładać je na przyszłość. Łatwiej zostać przy tym, co dobrze znane, niż poświęcać czas na naukę umiejętności, która dopiero za jakiś czas może pomóc w karierze.
Łatwo pomyśleć, że osoby, które osiągają swoje cele, mają po prostu więcej dyscypliny. Nie zawsze tak jest. Duże znaczenie ma również otoczenie i sposób organizowania codziennych obowiązków. Jeśli telefon cały czas leży pod ręką, łatwo co chwilę sprawdzać wiadomości zamiast skupić się na pracy. Jeśli zakupy można zrobić w kilka sekund, trudniej powstrzymać spontaniczne wydatki. Jeśli po pracy nie ma konkretnego planu na naukę czy rozwój zawodowy, łatwo odłożyć je na kolejny dzień.
Dlatego zamiast cały czas walczyć ze sobą, warto zawczasu ułatwić sobie właściwy wybór. Telefon można odłożyć na czas pracy. Zadania można zaplanować wcześniej. Można też ustawić automatyczne przelewanie pieniędzy na konto oszczędnościowe. Czas na naukę nowych kompetencji można wpisać do kalendarza tak samo jak każde inne ważne spotkanie. Im mniej decyzji trzeba podejmować w chwili pokusy, tym łatwiej skupić się na tym, co ma znaczenie w dłuższej perspektywie.
Wiele rzeczy, które z zewnątrz wyglądają jak szybki sukces, wcześniej wymagało miesięcy albo lat pracy. Awans w pracy może być konsekwencją lat nauki i brania na siebie dodatkowych obowiązków. Rozwój własnej firmy często wiąże się z inwestowaniem czasu i pieniędzy, zanim pojawią się większe przychody. Budowanie marki, zdobywanie klientów czy rozwijanie nowych kompetencji również wymaga cierpliwości.
Czasem efektem dzisiejszej pracy jest po prostu większe doświadczenie. Innym razem nowa znajomość, wiedza albo umiejętność, która dopiero za kilka miesięcy okaże się naprawdę przydatna. Właśnie dlatego patrzenie trochę dalej niż na natychmiastowe efekty może mieć zaskakująco duże znaczenie dla przyszłych sukcesów.
Jednym z problemów związanych z odraczaniem gratyfikacji jest odległość celu. „Chcę za rok mieć oszczędności” brzmi dobrze, ale trudno odczuwać emocje związane z nagrodą, która jest tak daleko.
Pomocne może być podzielenie dużego celu na mniejsze etapy. Zamiast myśleć „muszę ćwiczyć przez sześć miesięcy”, można skupić się na dzisiejszym treningu. Zamiast „muszę oszczędzać przez kilka lat” – na konkretnej kwocie odkładanej w tym miesiącu. Zamiast „muszę rozwinąć firmę” – na jednym zadaniu, które może przybliżyć ją do kolejnego etapu. Duży cel staje się łatwiejszy do osiągnięcia, kiedy zamienia się go w serię niewielkich decyzji.
W odraczaniu gratyfikacji łatwo jednak przesadzić. Nie chodzi o to, żeby cały czas pracować, oszczędzać, ćwiczyć i rozwijać się, a przyjemności odkładać na nieokreślone „kiedyś”. Życie nie jest projektem, który trzeba bez przerwy optymalizować.
Czasem warto wybrać wolny wieczór, spontaniczny wyjazd, spotkanie ze znajomymi czy zakup czegoś, na co długo się czekało. Problem pojawia się wtedy, gdy każda decyzja podporządkowana jest temu, co daje natychmiastową satysfakcję, a ważne cele regularnie zostają na później. Najważniejsza jest więc nie sama rezygnacja z przyjemności, ale świadomy wybór.