Perfekcyjnie uporządkowane biurko kojarzy się z produktywnością i sukcesem. Tyle że psychologia nie daje podstaw, by oceniać człowieka po tym, jak dba o porządek. Dla jednej osoby chaos może oznaczać stres, dla innej – idealną przestrzeń do kreatywnej pracy.
Media społecznościowe nauczyły nas, że sukces powinien dobrze wyglądać na zdjęciu. Jasne biurko, laptop ustawiony centralnie, elegancki notes, filiżanka kawy i ani jednego zbędnego przedmiotu. Taki obraz sugeruje: osoba, która tak pracuje, ma swoje życie pod kontrolą. Tyle że czyste biurko nie jest gwarancją sukcesu. I odwrotnie – stos książek, notatek czy dokumentów nie świadczy automatycznie o lenistwie albo braku organizacji. Psychologia pokazuje, że nasza reakcja na nieporządek zależy między innymi od osobowości, przyzwyczajeń, poziomu stresu i tego, czy bałagan rzeczywiście utrudnia nam funkcjonowanie.
Są osoby, które nie potrafią się skupić, dopóki nie uporządkują przestrzeni wokół siebie. Puste biurko daje im poczucie spokoju i kontroli. Są też takie, którym najlepiej pracuje się wśród stosu książek, kartek, notatek i przedmiotów związanych (lub nie) z aktualnymi projektami. Z zewnątrz może to wyglądać jak chaos, ale właścicielka biurka prawdopodobnie doskonale wie, gdzie znajduje się potrzebny dokument. I właśnie to rozróżnienie jest kluczowe: bałagan nie zawsze oznacza brak organizacji.
Niektóre osoby po prostu nie przywiązują dużej wagi do tego, aby wszystko znajdowało się na dokładnie wyznaczonym miejscu. Jeśli nieporządek im nie przeszkadza i –co najważniejsze – nie utrudnia codziennego funkcjonowania, może być przede wszystkim kwestią preferencji.
To jeden z najbardziej interesujących wątków w badaniach nad nieuporządkowanym otoczeniem. W szeroko cytowanym badaniu Kathleen Vohs i jej współpracowników uczestnicy wykonywali zadania w uporządkowanym lub zabałaganionym pomieszczeniu. W jednym z eksperymentów osoby przebywające w nieuporządkowanej przestrzeni generowały bardziej kreatywne pomysły. Naukowcy sugerowali więc, że chaos może ułatwiać wychodzenie poza utarte schematy i konwencjonalne sposoby myślenia.
Brzmi jak idealne usprawiedliwienie dla biurka zasypanego papierami? Niekoniecznie. Późniejsze badania nie potwierdziły tego jednoznacznie. W eksperymencie opublikowanym w czasopiśmie „Frontiers in Psychology” nie znaleziono dowodów na to, że nieuporządkowane stanowisko pracy poprawia kreatywność czy usprawnia pracę. Wniosek jest znacznie ciekawszy niż proste „bałagan pomaga” albo „porządek pomaga”: najlepsze biurko to takie, które ułatwia prace danej osobie. Jeżeli widok pustego blatu pomaga nam się skupić – warto go uporządkować. Jeżeli twórcza praca wymaga rozłożenia kilku książek, kartek i notatek – nie ma powodu traktować tego jako problemu. Naukowcy wskazują, że największe znaczenie mają indywidualne preferencje. To, co jednej osobie pomaga w koncentracji, dla innej może być źródłem dyskomfortu.
Nie chodzi jednako to, żeby przekonywać, że bałagan jest dobry. Nie zawsze jest. Jeśli przez nieporządek gubimy dokumenty, zapominamy o terminach, nie możemy znaleźć potrzebnych rzeczy albo wykonywanie prostych obowiązków zajmuje nam zdecydowanie więcej czasu, to znak, że zabałaganiona przestrzeń może realnie obniżać naszą efektywność.
Najbardziej problematyczny okazuje się nagle pojawiający się bałagan. Jeśli ktoś przez lata był osobą uporządkowaną, ale w pewnym momencie brakuje mu energii na podstawowe czynności, przestaje przejmować się otoczeniem, zaniedbuje je - nie warto od razu nazywać tego lenistwem. Taka zmiana może być jednym z sygnałów przeciążenia psychicznego lub problemów z samopoczuciem. Jednocześnie sam bałagan nie jest powodem do stawiania "diagnozy". Nie można powiedzieć, że jeśli ktoś przestał sprzątać, to znak, że może mieć depresję lub zaburzenia nastroju. Liczy się szerszy kontekst i to, jak dana osoba funkcjonuje na co dzień.
Perfekcyjne biurko może być... pułapką
Łatwo założyć, że skoro porządek sprzyja koncentracji, to im bardziej perfekcyjna przestrzeń, tym lepiej. To również nie jest takie proste. Dla części osób ciągłe poprawianie ułożenia przedmiotów, organizowanie dokumentów i doprowadzanie otoczenia do perfekcji może stać się kolejnym źródłem napięcia. Niektóre problemy natury psychicznej mogą wiązać się nie z zaniedbywaniem porządku, lecz - odwrotnie - nadmiernym skupieniem na czystości, symetrii czy organizowaniu otaczającej nas przestrzeni.
W kulturze produktywności bardzo łatwo zamienić umiejętność organizacji przestrzeni w kolejne kryterium oceniania. Mamy nie tylko pracować efektywnie i nieustannie się rozwijać. Powinnyśmy jeszcze mieć idealnie zorganizowane biuro i perfekcyjnie ułożony kalendarz. Tymczasem wygląd miejsca pracy mówi o człowieku znacznie mniej, niż mogłoby się wydawać. Można mieć perfekcyjnie uporządkowane biurko i odkładać najważniejsze zadania. Można też pracować wśród stosu notatek i książek, a mimo to być świetnie zorganizowanym i skutecznym. Dlatego produktywności nie warto oceniać na podstawie liczby rzeczy na biurku.
Prawdziwe pytanie nie brzmi więc: „Czy moje biurko wygląda jak na Instagramie?”. Lepiej zapytać: Czy moja przestrzeń pomaga mi funkcjonować? Jeśli tak – nie ma potrzeby niczego zmieniać. Jeśli nie – warto ją uporządkować. Nie po to, żeby wyglądać na bardziej produktywną, ale po to, żeby rzeczywiście pracowało się lepiej.