Otwarcie prawdziwego zeszytu i zapełnianie jego stron słowami, rysunkami czy naklejkami to doświadczenie angażujące zmysły – coś, czego na co dzień brakuje w cyfrowym świecie.
Spis treści
W świecie nieustannych powiadomień, krótkich treści i życia toczącego się online coraz więcej osób szuka sposobów na zatrzymanie się i lepszy kontakt ze sobą. Jednym z najpopularniejszych narzędzi staje się journaling, czyli regularne prowadzenie dziennika. Zapytałam dr Małgorzatę Osowiecką-Szczygieł, psycholożkę z Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS w Sopocie, co sprawia, że ta forma wraca do łask i dlaczego Generacja Z tak dobrze się w niej odnajduje.
Pisanie dziennika jest sposobem na wyrażenie siebie, próbą porządkowania własnych doświadczeń. I nie jest to forma nowa. – Ludzie od zawsze mieli potrzebę dokumentowania swojego życia, wspomnień, emocji – mówi dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł. – Samo opisywanie czy opowiadanie o przeżyciach było z nami od zawsze, choć oczywiście na przestrzeni dziejów przybierało różne postaci.
Obecnie jest ich mnóstwo! Współczesny journaling zdecydowanie wykracza poza klasyczny pamiętnik…
Choć journaling może przybierać wiele form, szczególną popularnością cieszą się następujące rodzaje dzienników:
Polega na swobodnym pisaniu o ważnych, często trudnych doświadczeniach i towarzyszących im emocjach. Celem nie jest stworzenie poprawnego tekstu, lecz szczere wyrażenie własnych przeżyć.
To praktyka regularnego zapisywania rzeczy, osób lub wydarzeń, za które jesteśmy wdzięczni. Pomaga kierować uwagę na pozytywne aspekty codzienności i wzmacnia poczucie dobrostanu.
Łączy pisanie z działaniami plastycznymi, takimi jak rysunek, kolaż, malowanie czy wykorzystanie fotografii. Pozwala wyrażać emocje i myśli nie tylko za pomocą słów, ale także obrazów.
Służy analizowaniu codziennych doświadczeń, decyzji i własnych reakcji. Pomaga wyciągać wnioski, dostrzegać powtarzające się schematy oraz lepiej rozumieć siebie.
Polega na uważnym obserwowaniu przyrody i zapisywaniu swoich spostrzeżeń w formie notatek lub rysunków. Pozwala na pogłębienie wiedzy przyrodniczej, rozwija kreatywność, doskonali umiejętność obserwacji. Jest formą relaksu, wyciszenia.
Służy zapisywaniu wspomnień i obserwacji z podróży.
Dlaczego journaling jest tak atrakcyjną formą zwłaszcza dla Generacji Z? – Dzisiejsi młodzi dostrzegają, że znikająca po 24 godzinach relacja nie zapewni ciągłości opowieści o nich – nie zostaje na dłużej, nie można odnieść się do niej po czasie, przypomnieć po latach – tłumaczy psycholożka. Wskazuje także na autentyczność tej formy ekspresji, a – jak podkreśla – młodsze pokolenia poszukują dziś takiej właśnie realności i prawdziwości.
– Analogowe formy stają się świadomą ucieczką od cyfrowego przeciążenia, bezpieczną przestrzenią, w której nie ma niechcianych powiadomień czy kilkunastu otwartych zakładek. Otwarcie prawdziwego, fizycznego zeszytu, zapełnienie go słowem, rysunkiem czy naklejkami to doświadczenie bardzo zmysłowe – a tego brakuje w Internecie – podkreśla ekspertka. Niektóre dzienniki są oczywiście prowadzone w formie elektronicznej, co łączy cechy analogowości i cyfrowości.
Dr Osowiecka-Szczygieł wskazuje także na terapeutyczne działanie journalingu. To między innymi: uwolnienie tłumionych emocji: smutku, lęku, niepewności; radzenie sobie z presją.
– Journaling często przybiera formę symboliczną, np. autor czy autorka posługuje się metaforą albo rysunkiem, by opowiedzieć o sobie. Dzięki temu nie trzeba mówić o trudnych doświadczeniach wprost, na co nie zawsze jesteśmy w stanie się zdobyć. Efekt można pokazać bliskiej osobie albo terapeucie/terapeutce, gdy nie jesteśmy w stanie czegoś wypowiedzieć na głos. To także opowiedzenie często w drobnych szczegółach historii swojego życia, budowanie narracji o sobie – mówi psycholożka.
Prawdą jest, że czasami to właśnie dzięki pisaniu jesteśmy w stanie przetrwać najtrudniejsze nawet momenty życia, choćby mówiąc sobie "potrafię to zrobić, jestem w czymś dobry/dobra".
Większość młodych osób, angażując się w journaling, godzi się z tym, że nie będzie on idealny – to raczej strumień świadomości, często bardzo chaotyczny i niedokładny – a to bardzo kontrastuje z idealnymi obrazami z Tik Toka czy Instagrama – uważa ekspertka.
Dla jednych jest sposobem na uporządkowanie myśli i emocji, dla innych metodą wspierania kreatywności, budowania samoświadomości czy dbania o dobrostan psychiczny. W przeciwieństwie do mediów społecznościowych, dziennik nie służy do prezentowania siebie innym – to przestrzeń całkowicie prywatna, w której można być sobą.
Journaling, jak już zostało powiedziane, ma wiele różnych form: jest i pisanie ekspresyjne, są dzienniki wdzięczności, a nawet art journalig łączący rysunek i pisanie... Każda z nich niesie ze sobą coś dobrego.
– Zarówno dzienniki wdzięczności, jak i pisanie ekspresyjne mają udokumentowaną badawczo skuteczność - podkreśla dr Osowiecka-Szczygieł. – Te pierwsze sprawiają m.in., że na co dzień zaczynamy dostrzegać więcej pozytywów, lepiej śpimy i mamy bardziej satysfakcjonujące relacje. Pisanie ekspresyjne zaś redukuje lęk i stres, wzmacnia układ odpornościowy, a nawet sprzyja szybszej regeneracji po chorobie. Journaling łączący słowo i rysunek pomaga wtedy, gdy nasze doświadczenia stają się niemożliwe do wyrażenia jedynie słowem, aktywizuje także różne obszary mózgu, sprzyjając kreatywności. Pisanie refleksyjne może sprzyjać skuteczniejszym decyzjom, a także pomagać zobaczyć własne życie z pewnego dystansu – po czasie możemy wrócić do dziennika, by prześledzić, co się zmieniło, czy idziemy w dobrą stronę, czy jednak coś jest jeszcze do zrobienia…
dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł, psycholożka z Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS w Sopocie. Zajmuje się psychologią twórczości. W swoich badaniach sprawdza, jak odbiór poezji wpływa na kreatywność czytelników. Bada też m.in. co rozwija kreatywność w życiu codziennym i pracy oraz jak zachęcić ludzi do bycia bardziej kreatywnymi.