Relacje

Alternatywa dla ghostingu. Czy nowy sposób wychodzenia ze związku jest bardziej fair?

Alternatywa dla ghostingu. Czy nowy sposób wychodzenia ze związku jest bardziej fair?
Fot. Getty Images

Kilka spotkań wystarczy, żeby wiedzieć, że z tej znajomości raczej nic nie będzie. Zamiast znikać bez słowa, coraz częściej mówi się o bless and release, czyli krótkim, jasnym zakończeniu kontaktu.

Ghosting pozwala szybko zamknąć znajomość, przynajmniej z perspektywy osoby, która przestaje się odzywać. Po drugiej stronie zostają jednak pytania: czy coś się wydarzyło, czy brak wiadomości oznacza koniec, czy może warto jeszcze poczekać. Kto sam znalazł się kiedyś w takiej sytuacji, zwykle wie, że jasna odmowa potrafi być łatwiejsza do przyjęcia niż przedłużająca się cisza.

Bless and release oznacza zakończenie krótkiej znajomości wprost, bez stopniowego wycofywania się i liczenia na to, że kontakt sam wygaśnie.

Na czym polega bless and release? 

Po jednej czy kilku randkach możemy już wiedzieć, że kolejnego spotkania nie chcemy. Wtedy wystarczy krótko zakomunikować swoją decyzję, podziękować za wspólnie spędzony czas i zamknąć znajomość. Bez szczegółowego wyliczania powodów, ale też bez zostawiania otwartej furtki.

Taki komunikat może zaboleć. Ma jednak jedną przewagę nad ghostingiem - druga osoba wie, na czym stoi.

Dobra randka nie zawsze oznacza chęć na kolejną

Spotkanie mogło być przyjemne, rozmowa ciekawa, a mimo to nie pojawiła się potrzeba dalszego poznawania tej osoby. To również wystarczający powód, żeby zakończyć znajomość.

Przeciąganie jej z uprzejmości może przynieść odwrotny skutek. Kolejne spotkania łatwo odczytać jako zainteresowanie, a wtedy po drugiej stronie pojawia się coraz większe zaangażowanie.

Czy bless and release jest bardziej fair?

Przy krótkiej znajomości zwykle tak. Przy dłuższym związku taka forma byłaby jednak niewystarczająca. Im większe zaangażowanie, tym bardziej potrzebne są rozmowa, jasne wyjaśnienie decyzji i możliwość odniesienia się do tego, co doprowadziło do rozstania. Kilka zdań to za mało, gdy za relacją stoją miesiące albo lata wspólnego życia.