Depresja, toksyczne związki i samotność. Fragment powieści "Blondynka" Joyce Carol Oates o Marilyn Monroe
W książce "Blondynka" Joyce Carol Oates oddaje głos Normie Jeane Baker, którą świat zapamięta jako Marilyn Monroe.
Fot. Akpa

Depresja, toksyczne związki i samotność. Fragment powieści "Blondynka" Joyce Carol Oates o Marilyn Monroe

Bogini Hollywood, boska Marilyn, symbol seksu, ikona popkultury. Marilyn Monroe to bez wątpienia jedna z największych gwiazd XX wieku. Zanim się nią stała była nieśmiałą, odrobinę zakompleksioną, marzącą wielkiej miłości dziewczyną o imieniu Norma Jeane Baker. I to właśnie jej oddaje głos Joyce Carol Oates, autorka "Blondynki", nagrodzonej Pulitzerem książki, w której poznajemy niezwykle intymny portret gwiazdy.

Na hasło Marilyn Monroe staje nam przed oczami zmysłowa blondynka, która seksownym, zachrypniętym głosem śpiewa prezydentowi Kennedy'emu "happy birthday". Uważana za ikonę i boginię Hollywood gwiazda "Pół żartem, pół serio", była w rzeczywistości nieszczęśliwą i samotną kobietą, która lgnęła do mężczyzn i wchodziła w toksyczne związki. Jej szeroki filmowy uśmiech był maską, którą zakładała na potrzeby filmów. Błysk fleszy i gigantyczne zainteresowanie mediów i wielbicieli mieszało się z pogłębiającą się depresją i uzależnieniem od leków i alkoholu. Życie  gwiazdy takich filmów jak "Pół żartem, pół serio", "Słomiany wdowiec" czy "Mężczyźni wolą blondynki" dalekie było od bajki, a jej tragiczna śmierć do dziś pozostaje zagadką. Poniżej przedstawiamy fragment głośnej, nagrodzonej Pulitzerem powieści „Blondynka” Joyce Carol Oates, której wznowienie wydaje właśnie Wydawnictwo Marginesy:

Przez pierwszy rok cudów uderzających w nią jak w dzieciństwie bezlitosna i ostra fala na plaży w Santa Monica będzie słyszała ten głos, miarowy jak metronom. Gdziekolwiek jesteś, tam i ja jestem. Nim dotrzesz do miejsca, do którego zmierzasz, ja już tam będę na ciebie czekać. Ależ Glazer miał minę! Kumple na Liberty będą sobie kpili z niego bez końca. To było tak: przerzucał strony numeru Stars & Stripes z grudnia 1944 roku, z tą swoją nadąsaną, znudzoną miną, aż odwróciwszy którąś ze stron, wybałuszył oczy, a szczęka dosłownie mu opadła. Cokolwiek to było, wywarło na nim piorunujące wrażenie. Potem odezwał się ochrypłym głosem: Chryste. To p r z e c i e ż  m o j a  ż o n a! Odebrano mu czasopismo. Wszyscy wlepili wzrok w młode robotnice broniące kraju na froncie wewnętrznym i na całostronicowe zdjęcie dziewczyny o najsłodszej twarzy, jaką kiedykolwiek widzieli. Na ciemne loki schodzące spiralami na ramiona, śliczne, tęskne oczy i wilgotne usta ułożone w skromny, pełen nadziei uśmiech, na drelichowy kombinezon dość napięty na sporych, młodych piersiach i zachwycających biodrach. Dziewczyna nieporadnie jak dziecko trzymała w obu rękach kanister, jak gdyby chciała pokryć sprayem kamerę.

Norma Jeane pracuje dziewięć godzin dziennie w Radio Plane Aircraft w Burbank w stanie Kalifornia. Jest dumna ze swojego udziału w wojennym wysiłku: „Praca nie jest lekka, ale uwielbiam ją!”. Powyżej Norma Jeane przy kadłubie samolotu w lakierni. Po lewej Norma Jeane rozmyśla o mężu, marynarzu floty handlowej, rekrucie Buchananie Glaserze, przebywającym obecnie na wodach południowego Pacyfiku.

Dokuczali chłopakowi, kpili: w gazecie napisano Glaser, nie Glazer: skąd pewność, że dziewczyna jest jego żoną? Walczą o czasopismo, wyrywają je sobie z rąk. Wściekły Glazer gotowy jest bić się ze wszystkimi, ma szeroko otwarte oczy... Skurwysyny! Przestańcie! Dawać mi to! To moje!”.

 

W marcu 1945 roku na lekcji angielskiego w Van Nuys High School pan Sidney Haring odebrał najnowsze wydanie Pageanta grupce chichoczących chłopców i rzucił magazyn niedbale na swoje biurko, nie spojrzawszy na niego nawet przelotnie. Dopiero później tego samego dnia Haring przestudiował czasopismo na osobności. Przerzucał stronice do miejsca, które chłopcy nie miał co do tego żadnych wątpliwości na pewno zaznaczyli. Naraz poprawił okulary, aby się lepiej przyjrzeć Norma Jeane! Rozpoznał ją od razu, pomimo jej prowokacyjnej pozy i mocnego makijażu, głowy przechylonej, ust pomalowanych ciemną szminką i lekko rozchylonych w uśmiechu jakby trochę wypiła i rozmarzyła się oczu przymkniętych w niedorzecznej ekstazie. Miała na sobie coś, co wyglądało na niemal przezroczystą, obszytą koronką koszulkę nocną, która sięgała do połowy uda, buty na wysokim obcasie, a pod dziwnie spiczastymi piersiami trzymała głupawo uśmiechniętą pluszową pandę: Potrzebujesz ciepłej przytulanki na chłodne zimowe noce? Haring zaczął oddychać przez usta. Nie widział wyraźnie, oczy mu wilgotniały. Norma Jeane. Moj Boże. Nie mógł się napatrzyć. Poczuł przypływ wstydu. Wiedział, że to jego wina. Mógł ją ocalić. Jak? Powinien chociaż spróbować. Bardziej spróbować. Coś przecież mógł zrobić. Co? Zaprotestować przeciwko tak wczesnemu małżeństwu? Może dziewczyna była w ciąży. Może musiała wziąć ślub. Sam powinien się z nią ożenić? Był już żonaty. Norma Jeane miała wtedy piętnaście lat, trzeba było zachować dystans. Postąpił najrozsądniej. Zrobił mądrze. Nawet okaleczenie się było rozsądnym posunięciem: uniknął poboru. Miał małe dzieci, żonę. Kochał swoją rodzinę. Utrzymywał ją. A w jego klasach co roku uczyły się dziewczęta. Sieroty pozostające pod opieką rodzin zastępczych. Dziewczęta źle traktowane. Dziewczęta o tęsknych oczach. Dziewczęta oczekujące od pana Haringa wskazówek. Akceptacji. Miłości. Nic na to nie możesz poradzić, jeśli jesteś nauczycielem w szkole średniej, mężczyzną, mężczyzną względnie młodym.

Wojna sprawiła, że wszystko przeżywało się bardziej intensywnie. Wojna była dzikim erotycznym snem. Jeśli byłeś mężczyzną. Jeśli postrzegano cię jako mężczyznę. Przecież nie mógł pomoc wszystkim. Straciłby pracę. Norma Jeane była przybranym dzieckiem. Taki już był jej podły los. Miała chorą matkę... nie pamiętał dokładnie na co. Ojciec... właśnie, co z ojcem? Nie żył. No i co można poradzić? Nic. To, co uczynił, czyli nic, było wszystkim, co mógł uczynić. Chroń siebie. Nigdy ich nie dotykaj. Nie był dumny ze swego zachowania, lecz nie miał powodu, aby się wstydzić. Niby dlaczego miałby się wstydzić? Więc się nie wstydził. Jednak nie bez poczucia winy zerknął na drzwi do swojej klasy (lekcje się skończyły, ale mogło się zdarzyć, że jakiemuś uczniowi przyszło do głowy zajrzeć przez szybę w drzwiach), wydarł stronę i pozbył się egzemplarza Pageanta, wsuwając go do używanej szarej koperty (aby dozorca nie zwrócił uwagi) i wrzucając do kosza. Potrzebujesz ciepłej przytulanki na chłodne zimowe noce? Haring nie zadał sobie trudu złożenia całostronicowego zdjęcia swej dawnej uczennicy, wsunął je tylko do teczki przechowywanej na dnie najniższej szuflady, między kilka kartek z wierszami, które ta dziewczyna napisała specjalnie dla niego.

Fragment pochodzi z nagrodzonej Pulitzerem książki "Blondynka" Carol Joyce Oates, której wznowienie wydaje Wydawnictwo Marginesy. Na podstawie tej właśnie powieści powstaje film z Aną de Armas w roli głównej, który w kinach pojawi się 2022 roku. 

95cdec5b02902adbacf834e3b7a62adc_full
'Blondynka' autorstwa Joyce Carol Oates historia narodzin i upadku niezwykle błyskotliwej kariery w kinematografii światowej.
mat. prasowe

Joyce Carol Oates - amerykańska pisarka, poetka, eseistka, jedna z najważniejszych współczesnych autorek. Zadebiutowała w roku 1964 książką "With Shuddering Fall". Od tego czasu wydała prawie 60 różnego rodzaju powieści, opowiadań, pisze również wiersze,  od lat wymieniana jest jako jedna z głównych kandydatek do literackiej Nagrody Nobla. Wykłada na Wydziale Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Princeton, gdzie zajmuje się nauką kreatywnego pisania. Redaguje wraz z mężem literackie pismo „Ontario Review”. Kilkukrotnie nominowała była do Nagrody Pulitzera (m.in. za powieść „Blondynka”) i National Book Award (którą dostała w 1970 roku za powieść „Oni”). Do jej najpopularniejszych książek należą: "Blondynka", "Córka grabarza", "Po to żyłem", "Opowieść wdowy", "Tatulo". Joyce Carol Oates publikuje czasem pod pseudonimami "Rosamond Smith" i "Lauren Kelly", głównie powieści kryminalne.

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również