Jeszcze do niedawna kojarzyła się głównie z tradycyjną japońską ceremonią parzenia herbaty. Dziś matcha szturmem podbija nie tylko kawiarnie, lecz także półki z kosmetykami. Znajdziemy ją w kremach, maseczkach, tonikach, peelingach. Czy działa na skórę tak samo skutecznie, jak wtedy, gdy ją pijemy?
Choć staram się podążać za trendami, nie jestem wielbicielką matchy do picia. Zamiast z kubkiem zielonego napoju wolę przechadzać się po mieście z kawą na wynos. Jednak dobrze znam jej właściwości i korzystny wpływ na organizm – pisałam na ten temat niejeden tekst.
Matcha, czyli zmielone na proszek liście zielonej herbaty (Camellia sinensis), to znakomite źródło antyoksydantów (zwłaszcza katechin, m.in. niezwykle silnego EGCG – galusanu epigallokatechiny), witamin, minerałów. Składniki te neutralizują wolne rodniki odpowiedzialne za przyspieszone starzenie się skóry, pomagają w walce z negatywnym wpływem promieni UV czy zanieczyszczeniami. Czy działają równie skutecznie aplikowane na skórę?
Do produkcji preparatów kosmetycznych wykorzystywany jest najczęściej ekstrakt z zielonej herbaty. Proszek, podobny do tego, który wsypujemy do filiżanek, dodawany bywa do maseczek i peelingów. Czy skóra „lubi” matchę? Tak. Nawet ta wrażliwa i reaktywna, ponieważ wyciągi z matchy pomagają łagodzić zaczerwienienia, zmniejszać stany zapalne i przywracać uczucie komfortu. Korzysta również skóra tłusta i trądzikowa – matcha redukuje „świecenie”, przyczynia się do zwalczania bakterii odpowiedzialnych za powstawanie zmian trądzikowych, a w efekcie do redukowania niedoskonałości.
Najważniejsze jest jednak – podobnie jak w popularnym zielonym napoju – działanie antyoksydacyjne matchy, skuteczne również przy aplikacji zewnętrznej. Zawarte w niej przeciwutleniacze zwalczają wolne rodniki i tworzą rodzaj ochronnej tarczy, zabezpieczając i niwelując szkodliwy wpływ środowiska na skórę.
Oprócz tego matcha stosowana w pielęgnacji pomaga wzmacniać barierę hydrolipidową, poprawiać nawilżenie naskórka i wspierać naturalne procesy regeneracyjne – a to przekłada się na gładszą fakturę i bardziej promienny, więc i młodszy wygląd skóry.
Matcha jest wartościowym źródłem naturalnych składników pielęgnacyjnych, które realnie poprawiają kondycję skóry. Nie od dziś wiadomo jednak, że równie ważne, jak pielęgnacja, jest wspieranie skóry od wewnątrz. Najlepsze efekty osiągniemy więc, łącząc obie formy – i tę w postaci kosmetyków, i tę parzoną w filiżance. Chyba więc powinnam dać matchy jeszcze jedną szansę. Kto wie, może nawet ją polubię?
.