Kiedyś podkradałam mamie perfumy i błyszczyki. Dziś role się odwróciły – to moja córka regularnie „pożycza” moje ulubione kosmetyki. A ja chętnie się nimi dzielę, ponieważ jest wiele takich, które sprawdzają się bez względu na wiek. I śmiało mogą korzystać z nich zarówno mama, jak i córka.
Czy Wasze kosmetyki też lubią znikać w niewyjaśnionych okolicznościach? Moim zdarza się to dość często. Zwykle okazuje się, że rozgościły się w pokoju mojej córki albo na jej półce w łazience. I nie chodzi tylko o szminki w modnych odcieniach (na szczęście lubimy inne kolory) ani cienie do powiek (tych akurat używam coraz rzadziej, mój makijaż jest ostatnio raczej minimalistyczny). To kremy, balsamy, mgiełki czy maseczki, które dobrze działają niezależnie od metryki.
Chociaż jest nastolatką i jej skóra ma inne potrzeby niż moja, są produkty, które pasują nam obu. Oczywiście nie są to kosmetyki przeciwzmarszczkowe ani preparaty typowo przeciwtrądzikowe – chociaż akurat pastę na wypryski z cynkiem i zieloną glinką czasami to ja jej podbieram (pst, tylko jej nie mówcie!). Niektóre z tych kosmetyków to nowości, inne są z nami od lat i regularnie wracają do naszych kosmetyczek.
Płytko unaczynioną skórę mamy w genach. Czerwienimy się z byle powodu i przetestowałyśmy już wiele kosmetyków, które pomagają to dyskretnie ukryć. Ten krem CC radzi sobie z tym bardzo dobrze i jest na tyle kryjący, że nie trzeba już używać podkładu. Niedawno pojawił się w odświeżonej wersji, z większą zawartością składników pielęgnacyjnych, m.in. wąkrotki azjatyckiej i pantenolu, które działają kojąco, a jednocześnie redukują zaczerwienienia. I – co ważne – zabezpiecza przed promieniowaniem UV, bo ma filtr SPF 30.

Pachnie jak świeże owoce, dodaje nam energii rano i po południu, kiedy dopada znużenie (i ja parzę sobie poobiednią kawę). Dla mojej córki to zamiennik perfum – zapach jest lekki, ale wyczuwalny, idealny na letnie dni. Ja doceniam też jej działanie odświeżające i pielęgnacyjne – przyjemnie spryskać się nią nawet już po zrobieniu makijażu.

Akurat ten krem dr Ivana, lekarz dermatolog, rzeczywiście poleciła nam obu. Mnie – do pielęgnacji twarzy po zabiegu, córce – do codziennego smarowania wrażliwej, skłonnej do zaczerwienień skóry. Nie nacieszyłam się nim długo, bo szybko okazało się, że to jeden z niewielu kosmetyków, po których buzia córki nie piecze, a podrażnienia i rumień wyraźnie się wyciszają. Czy mogę z tym polemizować?

Duży słój zabrałam w zeszłym roku na wakacje jako krem po opalaniu (choć z założenia przeznaczony jest do pielęgnacji skóry wrażliwej i skłonnej do atopii). Używaliśmy go całą rodziną – bardzo dobrze łagodził rozgrzaną słońcem skórę, nawilżał po wieczornym prysznicu i dawał uczucie komfortu. A przy tym błyskawicznie się wchłaniał i nie zostawiał tłustej, klejącej warstwy. Od tej pory to jeden z naszych ulubionych kosmetyków do ciała, nie tylko na wakacje.

Mitem jest, że dorośli nie mają pryszczy. Obecne tu kobiety z pewnością potwierdzą, że wahania hormonów odbijają się na twarzy i nawet jeśli nie mamy typowego trądziku dorosłych, nam też zdarza się walczyć z wypryskami. Ta pasta naprawdę potrafi uratować sytuację. Nakłada się ją na noc, a zmiany rano są wyraźnie mniejsze albo znikają całkowicie. W składzie ma cynk, ichtiol i zieloną glinkę, a dodatkowo wodę termalną, która działa łagodząco i zapobiega wysuszaniu skóry.

Lubimy domowe SPA. Wprawdzie córka coraz częściej wybiera towarzystwo koleżanek niż moje, ale czasem nadal udaje mi się namówić ją na wspólny „wieczór beauty”. Wybór maseczek jest dziś w drogeriach ogromny – my stawiamy przede wszystkim na te nawilżające i łagodne, które nie podrażniają młodej skóry (jak np. ta maska Biodance). A mojej, dojrzałej, solidna dawka nawilżenia też zawsze się przydaje.

Gęsty, treściwy. Pachnie miodem (a w składzie ma wosk pszczeli). Nie tylko chroni usta przed przesuszeniem, chłodem wiatrem - dlatego zawsze jest z nami na zimowych wyjazdach - lecz także szybko i skutecznie regeneruje spierzchniętą, łuszczącą się skórę. Natłuszcza, nawilża, odżywia, uelastycznia... Ja używam go na noc także do zmiękczania skórek wokół paznokci. A, jak przeczytałam na stronie producenta, dobry jest też na "usta, brwi, policzki, otarte od chusteczek nosy, dłonie, łamliwe paznokcie i (wygojone) tatuaże". Mały, a potrafi wiele. Obie to doceniamy.
