Zamiast cukierkowego różu – stonowany, beżowo-różowy odcień, który niemal stapia się z cerą.
Media społecznościowe są dziś jednym z głównych źródeł trendów beauty. Obok looków tworzonych przez profesjonalnych wizażystów pojawiają się makijaże wymyślane przez same użytkowniczki, a później podchwytywane przez marki i media. Obecnie jednym z najczęściej komentowanych jest sad blush – rumieniec, który wygląda bardzo naturalnie.
@daceycash I am the sad beige blush girl #drugstoreblush #beigeblush #blushtryon #blushswatches #affordableblush ♬ original sound - dacey cash
Sad blush to róż w odcieniu beżu, z lekką domieszką różu lub brązu. Ociepla cerę i delikatnie podkreśla policzki, Dobrze wpisuje się w minimalistyczny makijaż (clean girl make-up), ale równie często pojawia się jako tło dla mocniejszej szminki czy smoky eyes.
Nadaje policzkom kolor, ale nie tworzy ostrej plamy. Jest wyjątkowo „bezpieczny” i dobrze wygląda przy różnych typach urody. Przy bardzo jasnej cerze daje subtelny, dzienny rumieniec, przy cerach neutralnych i oliwkowych łagodnie ociepla karnację, nie gryząc się z jej tonem.
Główna zasada – odcień ma być odrobinę ciemniejszy i bardziej nasycony niż naturalny kolor skóry. Przy ciepłej karnacji sprawdzą się beże z delikatną brzoskwiniową nutą, przy chłodnej – odcienie bardziej różowe, ale wciąż przygaszone, natomiast przy cerze oliwkowej – neutralne, brązowo-różowe tony, które nie są ani zbyt różowe, ani zbyt pomarańczowe.
Formuła produktu do wyboru. Róż w pudrze daje kontrolę i matowo-satynowe wykończenie, sztyft lub krem łatwo wklepać palcami. Płynne formuły i tinty pozwalają z kolei użyć tego samego produktu nie tylko na policzkach, ale też na powiekach i ustach. Kilka muśnięć w tej samej tonacji wystarczy, by stworzyć elegancki, monochromatyczny make-up.