Wrzesień, woda, Warszawa – gdzie żeglować weekendami?
Fot. iStock

Wrzesień, woda, Warszawa – gdzie żeglować weekendami?

Tylko 40 minut samochodem. Tyle wystarczy, żeby weekend spędzić nad Zalewem Zegrzyńskim. Czy warto? Niemądre pytanie...

„Warszawskie morze” to wielkie jezioro, które ma blisko 60 lat. Ma ponad 3 tysiące hektarów powierzchni, czyli jest porównywalne z Jeziorakiem! Powstało sztucznie – przez przegrodzenie stopniem wodnym wspólnego nurtu Bugu i Narwi w miejscowości Dębe. Część południowa jest płaska, na północy, w rejonie od Jachranki po Wierzbicę brzegi są strome, malowniczo porośnięte lasem. Trzeba uważać na podwodne przeszkody. Każdy wie, że nie wszystkie są oznakowane i że nawet w okolicy tzw. Patelni (rozlewiska pomiędzy Rynią, Nieporętem i Zegrzem Południowym) można wejść na mieliznę. Miejscami głębokość sięga jednak 9-11 metrów, a więc to „akwen poważny”. Gdy zacznie wiać, szybko pojawia się fala. Nieprzyjemna, więc jeśli w Warszawie mocno wieje, nad Zalew (choć poprawnie mówi się Jezioro Zegrzyńskie) wybieramy się

Mekka (nie tylko) wodniaków

Weekendy w sezonie są tu tłoczne – niewielka odległość od Stolicy robi swoje. Sytuacja zmienia się diametralnie właśnie od września. Robi się wtedy spokojnej, zdecydowanie mniej łodzi wychodzi w rejsy. Pustoszeją dzikie plaże (w rejonie Ryni i Arciechowa są całkiem ładne, piaszczyste), a korki powrotne (droga prowadząca przez Zegrze to również szlak wiodący na Mazury) są zdecydowanie mniejsze. Łatwiej znaleźć miejsce w hotelach – marinie Diana i ośrodku Revita, popularnym „500” w Zegrzu, luksusowym Narvilu czy wielkich kompleksach wypoczynkowych w Jachrance. Czy warto się zatrzymać na noc, gdy do domu tak blisko? Pewnie! Bo prócz pływania są tu dookoła grzybne lasy, ścieżki rowerowe (genialna prowadzi samym brzegiem, przez Jadwisin po Zegrze Północne) i mniej wyeksponowane, ale ciekawe zabytki. Weźmy choćby późnogotycki kościół w Serocku – tu swój ślub zorganizował Robert Lewandowski. Albo forty w Dębem i Beniaminowie, czyli coś dla miłośników fortyfikacji. Dla dzieciaków jest „Dynioland” w Wieliszewie (nazwa wskazuje, że to farma dyniowa), A jak z jedzeniem? Zdrożony chciałby przecież coś zjeść. Ryby podają w „Złotym okoniu” w Serocku – uwaga, przed weekendami rezerwacje przyjmują już w środku tygodnia, niedaleko stamtąd również do Klubu Mila w Zegrzynku (tu kręcono sceny serialu Belfer – podajemy zainteresowanym srebrnym ekranem). Znakomite dania włoskie podają w pizzerii Raffaelle w Izbicy (na miejscu piec opalany drewnem!). Warto wiedzieć, że droga dojazdowa do tej restauracji jest zaskakująca i po kilkuset metrach możecie odnieść wrażenie, że właśnie zgubiliście szlak – prowadzi między działkami, potem brzegiem pola. Ryzyko się jednak opłaci. W „Raffaelle”, gdzie nawet dom jest jak z Górnej Adygi we Włoszech, podają prawdziwie „po italiańsku”.

Do kiedy da się pływać?

Sezon na wodzie wcale się nie skończył wraz z ostatnimi dniami wakacji. Wprawdzie pogoda będzie coraz bardziej kapryśna, ale przy odrobinie szczęścia można żeglować (lub pływać motorówką) jeszcze przed dwa miesiące. Entuzjaści sportów wodnych z uwagą śledzą długoterminowe prognozy, bo... zima może się opóźnić. Wobec braku lodu i z odpowiednim wyposażeniem (odzież chroniąca przed niskimi temperaturami) pływanie zdarzy się i w grudniu...

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również