W naszym świecie, w którym tak bardzo liczy się wygląd, można by sądzić, że tym, co przyciąga na do innych jest fizyczna atrakcyjność. Jednak, jak przekonują psychologowie, o trwałych relacjach decydują inne cechy.
Nieprzypadkowo program Miłość jest ślepa (Love Is Blind) stał się globalnym fenomenem. Pomysł opiera się na prostym pytaniu: czy można się zakochać, nie widząc, jak wygląda druga osoba? Czy wystarczy tembr głosu, sposób w jaki się śmieje, jak i co mówi, żeby wykiełkowało w nas uczucie? Uczestnicy programu udowadniają, że można tworzyć na tej podstawie silne emocjonalne więzi. Jednak eksperci przypominają, że w takich warunkach łatwo uruchamia się fantazja i skłonność do idealizowania potencjalnego partnera.
Choć telewizyjny eksperyment rządzi się własnymi prawami, potwierdza to co naukowcy mówią o współczesnych relacjach – coraz częściej wygląd schodzi na drugi plan, a wchodząc z kimś w relację znacznie większą uwagę zwracamy na cechy osobowości.
Psychologowie są zgodni: ugodowość i życzliwość należą do najbardziej atrakcyjnych cech w długoterminowych relacjach. Nie chodzi wyłącznie o to, żebyśmy byli dla siebie „mili”, lecz żebyśmy potrafili być na siebie nawzajem uważni, umieli okazywać troskę i empatię.
Ludzie, przy których czujemy się spokojni, często stają się bardziej atrakcyjni z czasem. Dobroć i ciepło działają inaczej niż fizyczne zauroczenie. Nie wywołują chwilowego impulsu, ale powoli budują poczucie bezpieczeństwa, które bardzo silnie wiąże emocjonalnie.
W programie Love Is Blind ten mechanizm widać wyjątkowo wyraźnie. Uczestnicy nie widzą twarzy rozmówców, więc zaczynają reagować na coś innego: ton głosu, cierpliwość, sposób słuchania czy reagowania na emocje. To często właśnie ciepło i uważność drugiej osoby stają się pierwszym obiektem fascynacji.
Badania regularnie pokazują, że inteligencja znajduje się wysoko na liście cech poszukiwanych u partnerów, niezależnie od płci czy typu relacji. Wybierając partnera zwracamy uwagę nie tylko na jego „książkową” wiedzę. Pociągające są osoby, które potrafią błyskotliwie prowadzić rozmowę, mają własne spojrzenie na świat, jednak są otwarte na opinie innych, uważnie ich słuchają, komentują, ale nie negują.
Takie zachowanie w przypadku wielu osób prowadzi do poczucia „mentalnej chemii”, silniejszej niż fizyczne przyciąganie.
Jedna z podstawowych zasad psychologii brzmi: lubimy ludzi podobnych do nas. Nie chodzi o podobieństwo fizyczne, lecz o zainteresowania, wyznawane wartości, styl życia, sposób reagowania na bodźce, przeżywania emocji. Takie podobieństwo buduje poczucie bliskości i komfortu. Rozmawiając z podobną do nas osobą możemy mieć wrażenie, że znamy się od dawna. Gdy patrzymy na świat w podobny sposób, łatwiej o wzajemne zrozumienie. Psychologowie zauważają, że pary podobne pod względem cech osobowości, nawet po latach w związku, lepiej radzą sobie z codziennością i szybciej rozwiązują konflikty.
W programie Miłość jest ślepa natomiast, uczestnicy szybko zaczynają traktować podobne doświadczenia i przeżycia jako dowód, że są sobie przeznaczeni. Problem polega na tym, że gdy wiemy o kimś niewiele, łatwo go idealizujemy, doszukujemy się podobieństw i dopowiadamy sobie resztę. Czasem zakochujemy się więc nie tyle w człowieku, ale też w wizji potencjalnej relacji, którą tworzymy... w naszej głowie.
Psychologia relacji pokazuje ciekawą rzecz: pociągają nas osoby silne, ponieważ potrafią zapewnić poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Ale pod jednym warunkiem - ta siła nie może zamienić się w próbę kontrolowania i być wymierzona przeciwko partnerowi.
Najbardziej atrakcyjna okazuje się pewność siebie połączona z łagodnością. Przyciąga nas ktoś, kto potrafi odnaleźć się w świecie, ale jednocześnie daje przestrzeń drugiej osobie. To rodzaj dojrzałości, który budzi zaufanie. W praktyce często właśnie takie osoby wydają się najbardziej magnetyczne. Nie dlatego, że próbują imponować, ale dlatego, że przy nich inni czują się bezpiecznie i swobodnie.
Odkąd nasz świat w dużej mierze opiera się na tym, co widzimy w mediach społecznościowych, autentyczność stała się jedną z najbardziej pożądanych cech. Nie chcemy przy sobie osób kreujących się na perfekcyjne, „reżyserujących” na potrzeby widzów nie tylko wizerunek, lecz także swoje życie.
Autentyczność daje poczucie kontaktu z kimś prawdziwym i dzięki temu ułatwia budowanie intymności. Dowiedziono, że najbardziej zapamiętujemy nie osoby perfekcyjne, ale te, przy których możemy być bardziej sobą.
I być może właśnie tutaj kryje się największy paradoks współczesnej miłości. Choć świat social mediów nieustannie przekonuje nas, że wszystko zaczyna się od wyglądu, najtrwalsze relacje bardzo rzadko opierają się wyłącznie na fizycznym zachwycie. Znacznie częściej rodzą się z poczucia emocjonalnego dopasowania - z rozmów, podobnego sposobu myślenia i obecności, która buduje poczucie bezpieczeństwa. Wygląd może przyciągać uwagę. Ale z czasem to charakter sprawia, że druga osoba staje się dla nas kimś ważnym.