Jak radzić sobie z emocjami: 3 kroki, by okiełznać negatywne uczucia
Fot. iStock

Jak radzić sobie z emocjami: 3 kroki, by okiełznać negatywne uczucia

Złość, rozdrażnienie, lęk, przygnębienie - przeżywamy wszyscy. Różni nas tylko sposób w jaki sobie z nimi radzimy. Zepsują nam życie, jeśli nie nauczymy się ich wyrażać.

Radzenie sobie z emocjami to kwestia umiejętności. Nabywamy je dorastając, w kontakcie z dorosłymi i innymi dziećmi. Psychologowie mówią, że niemowlę całe jest emocją – czuje głód, ból i reaguje całym sobą: krzyczy, płacze, uczucia je zalewają. Starsze dziecko już dostrzega kontekst – skoro mamy nie ma w pokoju, trzeba ją zawołać i powiedzieć, że boli, zamiast krzyczeć. Im jesteśmy starsi, tym powinno iść nam lepiej. Jednak na drodze rozwoju od niemowlęcia do zrównoważonego, dorosłego człowieka natrafiamy na przeszkody, które tę naukę radzenia sobie z emocjami nam utrudniają.

Czy wiesz, co czujesz?

Czasem w dzieciństwie uczymy się, że przeżywanie złości  jest niebezpieczne - bo naraża na niezadowolenie mamy lub odwet ojca. Wtedy za odczuciem złości idzie lęk: „złoszczę się, a mi nie wolno”. To powoduje reakcje w ciele – ból brzucha, głowy, niepokój. Potem latami mówimy „źle się czuję”, bez świadomości, że te odczucia w ciele pojawiają się, gdy wzbiera złość. I póki nie zrozumiemy co się w nas dzieje, nic nie możemy zrobić.

Żeby radzić sobie z emocjami, trzeba je rozpoznawać.

Znajoma psycholożka opowiadała mi ostatnio o dziecku, które straciło rodzica, ale nie wolno mu było przeżywać smutku, ponieważ mama była w rozpaczy. Dziecko słyszało od babci: bądź dzielna, bo mamusi jest ciężko. Nie mogło w naturalny sposób przejść przez cierpienie, bo jego doświadczanie straty mogło kogoś zranić: „płaczę, a nie powinnam, musze być twarda”. Takie sytuacje sprawiają, że część emocji pozostaje zablokowana – nie radzimy sobie z nimi, tylko je tłumimy. Podobnie jeśli przeżyliśmy sytuację odrzucenia – nie wyrażamy żalu i smutku, żeby chronić się przed cierpieniem i upokorzeniem. Uśmiechamy się, kiedy w środku cierpimy.

Jak sobie NIE radzimy?

Każdy z nas może więc mieć własny mechanizm nie radzenia sobie z emocjami. Jedni z nas nie będą wyrażać otwarcie swoich uczuć, bo się tego boją. Ale można też nie radzić sobie, przemieszczając emocje – na przykład nie złoszcząc się na tego, kto odpowiada za trudną sytuację lecz na inne, czasem przypadkowe osoby. Albo wybuchając w niekontrolowany sposób i krzywdząc - innych lub siebie.

Złość bywa parawanem dla innych emocji. Często przykrywamy nią lęk, jeszcze częściej – bezradność.

Psychologowie są zdania, że bezradność to jedno z najtrudniejszych do zniesienia uczuć. Nie znosimy jej czuć tak bardzo, że przetwarzamy ją w złość na wybraną osobę lub grupę. Szukamy winnego. Potrafimy wygenerować wielki konflikt, po prostu po to, żeby przez moment poczuć się lepiej, zyskać fałszywe poczucie siły. Ale wcale przez to nie radzimy sobie lepiej z bezradnością.

Trudne emocje mają siłę

Droga do radzenia sobie z emocjami wiedzie przez obserwowanie siebie, przez zadawanie sobie pytań. Jeżeli dzieje się ze mną coś dziwnego, trzeba się zastanowić – co czuję? Co mną szarpie, może to złość? Co mnie tak przygniata, przygnębia, skąd to odczucie rozpaczy?

Uchwyć moment w którym pojawia się trudna emocja. Nazwij ją. Nie wstydź się, że ją czujesz, jest naturalna. O czym Cię informuje?

Trudne emocje są naturalne i mamy prawo je przeżywać. Nie są dewiacją ani wstydliwym błędem, który trzeba ukryć. Jedną z najbardziej pierwotnych emocji jest agresja - rodzimy się ze zdolnością jej przeżywania, bo w naszej ewolucyjnej przeszłości była warunkiem przetrwania. Trzeba było być czujnym, umieć zaatakować, żeby się obronić lub zdobyć pożywienie. Antropolodzy przypominają, że służyła - i  do pewnego stopnia nadal służy - walce o status, od którego zależy zdobycie upragnionych dóbr. Dziś agresja jest nam potrzebna w mniejszym stopniu, dlatego wyciszamy ją w procesie wychowania, ale to nie znaczy, że mamy ją wyrugować z życia. Chodzi o to, żeby ją „przefiltrować” przez nasze dorosłe umiejętności, zamiast wyrażać ją w sposób siłowy i bezwzględny.

Te emocje są w tobie. Nie są winą innych ludzi, w ogóle nie są winą. Wyraź je słowami. Powiedz: zdenerwowałam się, czuję złość. Albo: nic nie mogę zrobić i to mnie gniewa.

Radzić sobie z emocjami to rozpoznawać je, nazywać i wyrażać. Nie ulec pokusie ucieczki przed nimi, usprawiedliwiania się albo manipulowania ("to wszystko przez ciebie"). Trzeba z nimi pozostać, pozwolić im wybrzmieć.
W wielu z nich drzemie ukryta konstruktywna wskazówka. Na przykład smutek każe nam się wycofać i zregenerować siły. Złość mobilizuje, zachęca do aktywności: to informacja, że potrzebujemy wyznaczyć cel i zabrać się do działania. Nie zmarnujmy tego!

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również