Filip Bobek: etatowy amant. Jaki jest poza planem filmowym?
Fot. AKPA

Filip Bobek: etatowy amant. Jaki jest poza planem filmowym?

Trudno uwierzyć, że Filip Bobek, nasz etatowy amant i aktor hitowego serialu "Brzydula" wszedł w wiek inżyniera Karwowskiego. Jakim dziś jest facetem?

„Słyszałem, że życie zaczyna się dopiero po czterdziestce”, stwierdził kiedyś Filip Bobek (40). Chyba coś w tym jest, bo gdy stuknęło mu 40 wiosen, nastąpiła u niego ciekawa rewolta – powrócił do roli, która dekadę temu wyniosła go na piedestał. Co przez ten czas wydarzyło się w jego życiu? Jaką drogę przeszedł? Sprawdzamy! To ja, gwiazdor! Gigantyczna popularność „BrzydUli” wywróciła życie Filipa do góry nogami. Jak wyznał w jednym z wywiadów: „Ta rola zmieniła wszystko. Wcześniej wydawało mi się, że będę aktorem teatralnym, który od czasu do czasu zagra w filmie. »BrzydUla« zmieniła moje podejście i moją zawodową ścieżkę”. Sprawiła też, że nieśmiały dotąd chłopak zyskał popularność i rzesze fanów. „Stałem się tak rozpoznawalny, że nie mogłem spokojnie zrobić zakupów”, wspomina. Fanki wysyłały do jego agencji aktorskiej prezenty i miłosne listy. A Filip, czy mu się to podobało czy nie, został amantem. Po „BrzydUli” uwodził w serialu „Prosto w serce”, podrywał w „Klubie szalonych dziewic”, flirtował w „Singielce” i romansował w „Przyjaciółkach”. Tym, którzy wyrokowali, że wzorem innych ekranowych przystojniaków, Filip nigdy już nie wydostanie się z szufladki z napisem „na wieki wieków amant”, utarł nosa m.in. rolą w obrazie „80 milionów” (wcielił się tam w postać Władysława Frasyniuka). Z biegiem czasu zresztą, ten uchodzący za wyjątkowo tajemniczego i skrytego człowieka facet zaczął odsłaniać coraz więcej kart. Dał się poznać jako intelektualista, znawca mody (został nawet okrzyknięty jednym z najbardziej stylowych Polaków), świetny kucharz i fotograf – ta ostatnia pasja jest zresztą obecna w jego życiu od czasów licealnych, gdy był jeszcze chorobliwie nieśmiałym chłopcem, a o sławie nawet mu się nie śniło.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Filip Bobek (@filip_bobek)

Zawiła droga do aktorstwa

 Niewiele osób wie, że mało brakowało, a Filip zostałby budowlańcem. Jak wyznał kiedyś w rozmowie z SHOW, dopiero tuż przed liceum zapisał się do zespołu teatralnego i doznał olśnienia. „Zrozumiałem, że właśnie to chcę robić w życiu! Wkrótce z technikum o profilu »budownictwo lądowe« przeniosłem się do liceum ogólnokształcącego o profilu muzycznym”, zdradził. To tam z „nieśmiałej kluseczki”, jak nazywała go siostra, przeobraził się w pewnego siebie młodzieńca. Aktor dobrze pamięta słowa rodziców, gdy kilka lat później, tuż po maturze, oświadczył, że chce zdawać do Akademii Teatralnej. „Aktor? A co to za zawód? Co ty niby będziesz robił?”, usłyszał od mamy. „Rób, jak uważasz, ale gdy ci nie wyjdzie, nie miej do nas pretensji”, dodał tata. Ale Filip wiedział, co robi. Kochał teatr i to z nim wiązał swoją przyszłość. Jak wielu młodych aktorów, na początku drogi dostał dość gorzką lekcję. „Byłem młody, wierzyłem w idee. A tu okazało się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej. Prawda okazała się bolesna. Byłem z pierwszego pokolenia, dla którego brakowało pracy. Musiałem na tę pracę trochę poczekać, albo wręcz o nią zawalczyć. Spędzałem dnie na wysyłaniu CV. Dla mnie dostanie się do teatru to było być albo nie być”, opowiadał w „Gali”. Gdy wreszcie zaczął grać nie tylko na teatralnych deskach, ale w filmach i w serialach, przekonał się, czym jest gwiazdorski status i jak smakuje sukces. W wywiadach podkreśla jednak, że nie miał momentu uderzenia „sodówki”. Jak mawia – inaczej go wychowano. „Mam wrażenie, że dzisiejsze pokolenie, jeśli w ogóle wyniosło dobre wychowanie z domu, to szybko o nim zapomina. Na przykład nie wyobrażam sobie nie przepuścić kobiety w drzwiach. Może to staroświeckie, ale ważne są dla mnie wartości, takie jak honor, duma. Warto czasem te ważne słowa odkurzać”, mówi. Przez swoje szlachetne, acz niedzisiejsze podejście do życia, nie raz oberwał: „W zwykłym życiu jestem szczerym człowiekiem. I wielokrotnie odczułem, że bycie szczerym nie zawsze jest dobre. A wręcz przeciwnie – jest nieopłacalne i niewskazane. Wielokrotnie się sparzyłem... Dlatego długo przekonuję się do ludzi”, mówi. Jako 40-latek do popularności podchodzi tak, jak dekadę temu: „Zaczyna się kolejny sezon, a wraz z nim przychodzi nowy idol. Są to tytuły chwilowe i nie przywiązuję do nich większej wagi. Wolę być po prostu dobrym aktorem”.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Filip Bobek (@filip_bobek)

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również