Najważniejsza jest ochrona przed słońcem – ale nie tylko ona się liczy. Równie istotna jest dieta i codzienne nawyki pielęgnacyjne. Dermatolog radzi, jak zadbać o równomierny koloryt skóry wiosną.
Spis treści
Ciemne plamy na skórze postarzają. Ale martwimy się nimi zwykle jesienią, gdy znika opalenizna, odsłaniając niechciane pamiątki po wakacjach w słońcu. Tymczasem już pierwsze wiosenne promienie uruchamiają w skórze produkcję melaniny, ciemnego barwnika pełniącego rolę „tarczy” chroniącej przed szkodliwym działaniem promieni UV.
Nierównomierne rozłożenie melaniny prowadzi do hiperpigmentacji i pojawiania się przebarwień. Sprzyja im nie tylko wystawianie się na słońce bez odpowiedniej ochrony. Znaczenie mają także inne rodzaje światła (m.in. światło widzialne, podczerwone oraz niebieskie, emitowane przez ekrany) – a także zmiany hormonalne czy stany zapalne skóry, które aktywują melanocyty do wzmożonej produkcji pigmentu. Dlatego o profilaktyce warto myśleć przez cały rok, a przygotowania do lata rozpocząć już u progu wiosny.
– Już na przełomie lutego i marca zalecam swoim pacjentom suplementy, które mają za zadanie wzmocnić barierę skórną, aby lepiej chroniła przed agresywnym działaniem promieni ultrafioletowych – mówi dr n. med. Katarzynę Kozłowicz, dermatolożkę i specjalistka medycyny estetycznej z Instytutu RegeneriS w Lublinie. – Warto przez 2–3 miesiące brać preparaty z beta-karotenem. Można też wzbogacać dietę o pokarmy zawierające karotenoidy, pić sok z marchwi. Dzięki temu skóra mniej jest reaktywna, nie ulega tak łatwo poparzeniom.
Jak dodaje ekspertka, takie wspierające kuracje poleca m.in. pacjentom reagującym pokrzywką słoneczną na kontakt z intensywnymi promieniami UV, osobom z przebarwieniami oraz po kuracjach depigmentacyjnych – aby utrzymać ich efekty.
Wiele osób uważa, że za powstawanie przebarwień odpowiadają głównie letnie promienie słońca. To tylko część prawdy.
– Działanie promieni UVA i UVB jest jednym z czynników, jednak niejedynym. Na skórę wpływa także światło widzialne, podczerwone i coraz częściej wymieniane m.in. w kontekście starzenia się skóry światło niebieskie emitowane przez urządzenia elektroniczne. Powstało nawet określenie digital aging. Tymczasem większość z nas ma nawyk chronienia się tylko przed światłem, które widzimy, stosowania kremów z filtrem tylko w słoneczne dni. Zapominamy, że szkodliwe promienie UVA docierają do nas nawet gdy niebo jest zachmurzone. A kiedy po wieczornym demakijażu siadamy przed ekranem laptopa czy smartfona, wystawiamy się na działanie światła niebieskiego bez żadnej ochrony.
Dlatego podstawą profilaktyki przebarwień powinno być regularne stosowanie preparatów ochronnych z wysokim filtrem – najlepiej SPF 50+ – niezależnie od pogody i pory roku, zarówno na zewnątrz, jak i w pomieszczeniach.
Równie ważna jak ochrona przeciwsłoneczna, dieta czy suplementacja jest codzienna pielęgnacja. Odpowiednio dobrane kosmetyki wzmacniają naturalne mechanizmy obronne skóry i pomagają zapobiegać zmianom pigmentacyjnym.
– Oprócz ochrony SPF, warto w pielęgnacji domowej czy też gabinetowej sięgać po produkty hamujące tyrozynazę, czyli enzym, który bezpośrednio uczestniczy w procesie syntezy melaniny (brązowego barwnika w naszej skórze) – podpowiada dermatolożka. – Ważnym aspektem w codziennej pielęgnacji jest również antyoksydacja. Doskonale sprawdzą się składniki takie jak kwas ferulowy czy witamina C, które mają za zadanie niszczyć wolne rodniki.