Kasia Gandor swoją naukową zajawkę realizuje na Youtubie: "Idę tam, gdzie podpowiada mi intuicja"
Fot. arch. bohaterki

Kasia Gandor swoją naukową zajawkę realizuje na Youtubie: "Idę tam, gdzie podpowiada mi intuicja"

Dzięki Kasi Gandor możemy się dowiedzieć, jak działa kawa, jak robi się piwo lub czym są komórki macierzyste. Co więcej, Kasia przekazuje tę wiedzę na swoim kanale na Youtubie w przystępny i często także bardzo zabawny sposób.  I za tą działalność właśnie, razem z Ambasadorką kategorii Edukacja, Agatą Młynarską, przyznajemy Kasi Gandor nominację do tytułu Doskonałość Sieci w 2. edycji akcji #poswojemu.  

28-letnia Kasia Gandor ma wiele talentów. Oprócz posągowej urody, stale poszerzanej wiedzy z różnych dziedzin i rzadkiej umiejętności jej przekazywania, Kasia potrafi także... kumkać jak żaba. Ale z całą pewnością nie jest to najbardziej zaskakująca informacja na temat tej gwiazdy Youtuba. Bo zanim zaczęła podbijać media społecznościowe Gandor pracowała jako modelka w Londynie, Nowym Jorku i Mediolanie. Modeling porzuciła po mniej więcej czterech latach, żeby studiować biotechnologię. 

W jednym z wywiadów wspomniałaś, że byłaś sfrustrowana pracą modelki. Czy gdyby udało Ci się wziąć udział w pokazie Prady czy Versace to zostałabyś w tym zawodzie? 

Kasia Gandor: Trafiłam do modelingu, ponieważ jako nastolatka szukałam sposobów na to, by zarobić własne pieniądze, a wkrótce okazało się, że mogę też zwiedzić kawałek świata. Praca jednak mocno mnie frustrowała, to nie było nigdy zajęcie, które traktowałam, jako docelowe. Być może gdybym trafiła na wielki wybieg lub zabookowała wielką kampanię, zostałabym w biznesie na dłużej, ale na pewno nie na zawsze. 

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Kasia Gandor (@kasiagandor)

Najpierw prowadziłaś bloga, który – z początku – był lifestyle’owy. Dlaczego go założyłaś i dlaczego z czasem zdecydowałaś się na zmianę tematyki na naukową?

Bloga założyłam trochę z nudów, żeby wypełnić czymś wolny czas. Opisywałam tam swoje aktualne zajawki, więc naturalną koleją rzeczy na blogu najpierw pojawiały się treści związane z kulisami świata mody, a potem, gdy rozpoczęłam wyczekiwane długo studia, zamieniłam je na ciekawostki ze świata nauki. 

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Kasia Gandor (@kasiagandor)

 W jednym z wywiadów przyznałaś, że w pewnym momencie znudziłaś się swoim blogiem, pisanie kolejnych postów stało się przewidywalne… i wtedy zdecydowałaś się na robienie materiałów na Youtuba. Jak się odnalazłaś przed kamerą? 

Kiepsko, z początku sprawiało mi to wiele trudności. Chyba każdego drażni usłyszenie swojego głosu na nagraniu, czy oglądanie twarzy z nowych, nieznanych kątów. Musiałam przywyknąć i nauczyć się pracy z kamerą. 

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Kasia Gandor (@kasiagandor)

Gdzie szukałaś inspiracji, pracując nad swoim kanałem na Youtubie?

Bardzo lubiłam (i nadal lubię) kanał SciShow, to on był dla mnie na początku działalności na Youtubie wyznacznikiem tego, do czego dążę. W międzyczasie znalazłam jednak swoją własną estetykę i sposoby prezentowania treści.

Pamiętasz, ile czasu zajęło Ci nakręcenie i zmontowanie Twojego pierwszego filmiku? 

Bardzo długo. Żeby przygotować się do tego filmu merytorycznie, zrobiłam na studiach półroczny fakultet o nowotworach. Samo kręcenie i składanie filmu też zajęło wiele dni i kosztowało mnie wiele wylanych łez i wiele kropli potu.  

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Kasia Gandor (@kasiagandor)

Teraz masz współpracowników. W którym momencie i dlaczego zdecydowałaś się delegować część zadań?

Musiałam to zrobić, inaczej przestałabym zajmować się robieniem filmów, a utknęła w robocie administracyjnej. Mam wokół siebie ludzi, którzy o wiele lepiej niż ja radzą sobie z niektórymi aspektami produkcji filmu czy organizacji, i jestem dumna z tego, że chcą oni oferować mi swoje zdolności. 

Na swojej stronie przedstawiasz się jako "zawodowy szperacz". Jak wygląda Twoje przygotowywanie kolejnych filmów na YT?

Bardzo różnie, nie ma tu reguły. Są tematy trudne, wielowątkowe, które mielą się w mojej głowie dosłownie miesiącami. Są też lekkie, proste, które mogę realizować bez wielkich przygotowań. Najdłużej nosiłam się z filmem grubo ponad rok. Najkrócej - około tygodnia. 

Nie masz chyba na Youtubie zbyt dużej "konkurencji" – to znaczy nie ma wielu youtuberek popularyzujących naukę. Jak myślisz, z czego to wynika? 

YouTube nie jest szczególnie przyjazną kobietom platformą, trzeba być gotowym na zmierzenie się z naprawdę sporymi ilościami hejtu i seksizmu - wydaje mi się, że samo to odstrasza na wejściu wiele potencjalnych popularyzatorek. To nie jest jednak tak, że jestem jedyna. Świetną robotę wykonują też kanały Emce, Okiem Chemika czy AIAGI tworzone przez kobiety.  

W jednym z wywiadów zdradziłaś, że zaproponowano Ci prowadzenie własnego programu w telewizji, ale odmówiłaś. Dlaczego? 

Rzeczą, którą doceniam najmocniej w prowadzeniu własnego kanału jest niezależność. Nie interesuje mnie odczytywanie gotowych scenariuszy, pisanych przez kogoś innego, z promptera, a potem oddawanie montażu ekipie, która robi to pod dyktando producentów. Telewizja jest też w moich oczach medium trochę przeterminowanym - sama nieczęsto ją oglądam, więc nie jestem najlepszą osobą do jej tworzenia. 

YouTube nie jest szczególnie przyjazną kobietom platformą, trzeba być gotowym na zmierzenie się z naprawdę sporymi ilościami hejtu i seksizmu.

Jakie są Twoje plany na przyszłość - jak chciałabyś, żeby rozwijał się Twój kanał na Youtubie i w ogóle Twoja obecność w internecie? 

Nie planuję takich rzeczy, idę tam, gdzie intuicja mi podpowiada, a co z tego wyniknie - zobaczymy. 

Czyje kanały na Youtubie, blogi czy profile na Instagramie sama wiernie obserwujesz? 

Obserwuję Vox, Wired, VlogBrothers i The Verge.

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również