Partnerzy

Katarzyna Kostecka i Kordian Kądziela: "Nie ma czasu na bzdury, gdy przed nami jest świat do odkrycia"

Katarzyna Kostecka i Kordian Kądziela: Nie ma czasu na bzdury, gdy przed nami jest świat do odkrycia
Katarzyna Kostecka i Kordian Kądziela
Fot. Filip Zwierzchowski

Kochają styl vintage, planszówki i podróże. A we wspólnym życiu kierują się zasadą: „Gdy będziemy się na siebie obrażać, wszystko nas ominie”. Poznajcie historię miłości producentki filmowej Katarzyny Kosteckiej i reżysera Kordiana Kądzieli.

Kim jest Katarzyna Kostecka?

Katarzyna Kostecka - absolwentka Wydziału Radia i Telewizji UŚ. Jako producentka z ramienia CANAL+ nadzorowała takie dokumenty jak „Las”, „Gdy powieje harmattan”, „Ravensbrück. Ostatni świadkowie”, „W stronę słońca”, „Silniejszy”. Wyprodukowane przez nią „Miasto, które wyjechało” jest jednym z najczęściej nagradzanych polskich dokumentów 2025 r. Pracowała przy filmach fabularnych, m.in. „Broad Peak”, „The Silent Twins”, „Słodki koniec dnia”, „Ostatni komers”.

Kim jest Kordian Kądziela?

Kordian Kądziela - reżyser, scenarzysta, ukończył studia na Wydziale Radia i Telewizji UŚ. Zrealizował wiele krótkometrażowych filmów fabularnych, np. „Muka!”, „Tiwi”, „Szczękościsk”, „Fusy”. Laureat nagród na festiwalach w Gdyni, Krakowie, Sankt Petersburgu, Barcelonie i Breście. Od 2023 roku współreżyseruje serial „1670”. Za swój pełnometrażowy debiut pt. „LARP. Miłość, trolle i inne questy” (2025) zdobył Nagrodę im. Janusza „Kuby” Morgensterna „Perspektywa”.

KATARZYNA KOSTECKA O ZWIĄZKU Z KORDIANEM

Gdy pomyślę o Kasi i Kordianie sprzed 14 lat, mam ochotę poklepać ich po plecach i powiedzieć, że zrobią super robotę. Kiedy się spotkaliśmy, byliśmy przecież dzieciakami. Od tego czasu każde z nas rozwinęło się i zaczęło robić to, o czym marzyło - filmy. Ja złapałam produkcyjnego bakcyla. Rozwijam projekty od scenariusza, pracuję z twórcami, daję im wsparcie, dmucham w skrzydła. Jednocześnie wolę być trochę z boku. Przez ostatnie lata pracowałam zarówno przy filmach dokumentalnych, jak i fabularnych. Moja praca wygląda trochę inaczej, odkąd przyszły na świat dzieci. Kazio ma pięć lat, a Krysia – półtora roku. Kordian ma teraz wspaniały zawodowy czas – sukces serialu „1670”, następnie „LARP”. To lata intensywnej pracy, dużo czasu spędzał na planie zdjęciowym. Ja wtedy zajmowałam się domem i dziećmi. Kiedy z kolei ja realizowałam zdjęcia do filmu „Martwi przed świtem”, wyjechałam na kilka tygodni na Śląsk, a w 2025 roku razem z córeczką dużo podróżowałam za granicę z „Miastem, które wyjechało”. I wtedy to Kordian świetnie sobie poradził na domowej warcie.

Katarzyna Kostecka: "Ujął mnie sposób, w jaki potrafi komunikować się z ludźmi"

Poznaliśmy się na Wydziale Radia i Telewizji w Katowicach, Kordian był na trzecim roku reżyserii, ja na pierwszym produkcji. Razem z koleżanką Adą pomagałyśmy przy jego krótkim metrażu „LARP”, zresztą pierwowzorze filmu kinowego. Ujął mnie sposób, w jaki potrafi komunikować się z ludźmi. Taki skromny, spokojny synek, jak to się mówi u nas na Śląsku. Na pierwszy rzut oka introwertyczny, nie wydaje się kapitanem, a naprawdę nim jest. Gdy jest wkręcony w jakiś temat, trudno go zatrzymać. Zawsze wszystko ma przemyślane. W zawodzie reżysera trzeba umieć współpracować z ludźmi. Na planie jest kilkadziesiąt osób, przy filmie pracuje kilkaset i wszyscy muszą ufać reżyserowi. I ja też mu zaufałam.

Zaraz po „LARP-ie”, wyjechałam na wakacje do Norwegii, ale coś nas do siebie przyciągało i codziennie wysyłaliśmy do siebie maile. Maile jak listy miłosne. Ujmował mnie tym, co i w jaki sposób pisał, i wróciłam już zakochana. Przez te wspólne lata tylko zmieniamy miasta, w których razem żyjemy. Zaliczyliśmy z siedem mieszkań, najpierw w centrum Katowic, następnie ukochany Nikiszowiec, potem przenieśliśmy się na chwilę do Krakowa. Teraz to już nasze trzecie mieszkanie w Warszawie. Kolega powiedział kiedyś, że niezależnie od tego, gdzie nas odwiedza, czuje się, jakby wchodził do tego samego mieszkania. Wozimy ze sobą nasze stare meble, drobiazgi. Kordian lubi zbierać obrazy, talerze, rzeźby, nietypową sztukę. Dom jest pełen bibelotów, a ja staram się dbać o to, żeby nas nie zalały. Jestem wybuchowa, głośna i wszędzie mnie pełno. Mocniej niż Kordian stąpam po ziemi, ale bywa i odwrotnie. Gdy działam w emocjach, to on staje się moją latarnią morską, która pozwala spokojnie i bezpiecznie dotrzeć do brzegu.

Katarzyna Kostecka: "Gdy będziemy się na siebie obrażać, to wszystko nas ominie"

Pamiętam, jak kiedyś przed laty byliśmy w Nowym Jorku. Mieliśmy wychodzić, zrobić kolejne 20 kilometrów, ale mocno się posprzeczaliśmy. W końcu stanęliśmy naprzeciwko siebie i stwierdziliśmy, że czeka na nas miasto, które chcemy zwiedzać i życie, które chcemy przeżyć. Gdy będziemy się na siebie obrażać, to wszystko nas ominie. I to stało się mottem w naszym związku. Nie ma czasu na bzdury, gdy przed nami jest świat do odkrycia. Zwykle to ja planuję podróże, wybieram trasę, bilety. Kordian to „travel princess”, stawia się na lotnisku i pozwala sobie na więcej szaleństwa, lubi spontaniczność. To on dodaje naszym podróżom koloru i pikanterii. Zeszłego lata odbyliśmy wyprawę po Europie – byliśmy w Słowenii, w Czechach, nad Balatonem. Zapakowaliśmy auto pod sufit wraz z namiotem. Kryśka miała zaledwie roczek. Znajomi trochę pukali się w głowę, ale okazało się, że to był super pomysł.

Katarzyna Kostecka o ślubie: "Mam nadzieję, że nic nam już nie przeszkodzi"

Kordian ma wiele różnych zainteresowań i potrafi nimi zarażać: od książek przez muzykę, planszówki aż do krajoznawstwa. Kochamy podróże po małych i średnich polskich miastach. Kiedy mamy wolny weekend, wsiadamy w samochód i jedziemy np. do Żyrardowa. Kochamy też nasz Śląsk, odwiedzamy go, gdy tylko możemy. Kordian jest bardzo aktywny sportowo, motywuje mnie. Od lat morsujemy. Ten rok przywitał wejściem do jeziora Como, ale częściej wchodzimy do pobliskiego Jeziorka Czerniakowskiego. W domu zawsze gra muzyka, bo Kordian jest jej miłośnikiem. Tańczymy i śpiewamy z dziećmi. Często przychodzą do nas przyjaciele i wtedy królują planszówki. Ślub był już zaplanowany - nad Jeziorem Turawskim. Rozdaliśmy zaproszenia, a tydzień później zaczął się lockdown. Do ślubu nie doszło. Minęło sześć lat, a my znów zaplanowaliśmy uroczystość. Mam nadzieję, że nic nam już nie przeszkodzi. Odbędzie się na Kaszubach w czerwcu, w pięknym, postpeerelowskim ośrodku nad jeziorem. Teraz Kazio i Krysia będą na naszym ślubie. I to też będzie super!

Katarzyna Kostecka Kordian Kądziela-2
fot. Filip Zwierzchowski

 

KORDIAN KOSTECKI O ZWIĄZKU Z KATARZYNĄ

Poznaliśmy się na warsztatach, które w naszej szkole filmowej organizowała reżyserka Magda Piekorz. Kocham Śląsk i Ślązaków, ich jasną energię, ekstrawertyczność, zaradność, zaraźliwą radość z życia. I Kasia to wszystko ma. Zaintrygowała mnie wielobarwnością: z jednej strony silna, rzeczowa i perfekcyjnie zorganizowana, z drugiej delikatna, dziewczęca, czuła. Nosiła kobiece płaszcze i berety, a jeździła starym mercedesem, który wyglądał jak karawan. Przywoziła nim tani spirytus z Czech. Mercedes nie miał stacyjki, więc używała nożyczek do odpalenia. Gdy ruszała, śmierdziało fryturą. Dorabiała jako kelnerka i oszczędzała na paliwie, zalewając bak zużytym w restauracji olejem do frytek. Zafascynowała mnie jako postać do odkrycia. I po 14 latach razem, wciąż mam przyjemność z odkrywania kolejnych jej odcieni.

Kordian Kostecki: "Kasia to prawdziwa mieszanka wybuchowa"

Jestem introwertykiem i zbieram energię, otaczając się ludźmi z biglem, a Kasia to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Łączy w sobie góralską krew i śląskie wychowanie. Gdy krótko po tym, jak się poznaliśmy, wyjechała do Norwegii, pisaliśmy do siebie maile. Długie, w konwencji listów, z nagłówkiem i czułym słówkiem w PS. Zamieszkaliśmy razem tego samego dnia, w którym odebrałem ją z dworca w Katowicach. Potem Kasia złapała pracę w Krakowie, w firmie, która zajmowała się tworzeniem interaktywnych muzeów. Ja zahaczyłem się w pionie reżyserskim i jako klapser pracowałem przy komedii bollywoodzkiej. Pisałem teksty do programu „Usterka” w krakowskim oddziale TVN. Przez lata mogłem obserwować, jak Kasia dojrzewa zawodowo. Najpierw jako asystentka organizacyjna, potem kierowniczka produkcji, postprodukcji, a teraz samodzielna producentka. Kilka lat zabrała jej produkcja filmu dokumentalnego „Miasto, które wyjechało” o antycznym mieście w Kurdystanie. O tym, jak znika pod wodą, po tym jak turecki rząd buduje tamę na rzece Tygrys. Organizowała wyjazdy do Turcji, często z własnych pieniędzy. Dokładała, zapożyczała się. To jeden z najbardziej nagradzanych polskich dokumentów z 2025.

Kordian Kądziela: "Rodzina to nasz fundament w kontrze do niepewności zawodu artystycznego"

Dziś Kasia ma firmę Larmo, którą założyła z Kingą Tasarek, koleżanką ze studiów. Zadebiutowały jako niezależne producentki fabuły „Martwi przed świtem”. Wybierają trudniejsze drogi, atrakcyjne dla widza, ale nie schlebiają masowym gustom. Kasia dokładnie przygotowuje się do projektów. To nas łączy, bo w pracy jesteśmy perfekcjonistami. W życiu to ja daję sobie więcej freestyle’u, a ona ma w kalendarzu wszystko ogarnięte na wiele miesięcy w przód. Rodzina to nasz fundament w kontrze do niepewności zawodu artystycznego. Nasza praca to działanie od projektu do projektu, czasem wszystko się zmienia z dnia na dzień. Trzeba więc dbać o elastyczność finansową, bo przecież jest rodzina.

Kordian Kądziela o Katarzynie: "Najgłośniej się kłóci, najmocniej kocha i najpiękniej się troszczy"

Życie z Kasią bywa sinusoidą pełną pozytywnych wrażeń. Nawet jak są sprzeczki, to krótkie, intensywne, a potem szybko się godzimy. Ma gwałtowny, niemal włoski temperament. Najgłośniej się kłóci, najmocniej kocha i najpiękniej się troszczy. W 2020 planowaliśmy ślub, ale musieliśmy go przełożyć z powodu lockdownu. Podjęliśmy decyzję o powiększeniu rodziny i porodzie domowym. Byliśmy w rękach doświadczonych położnych, które się w tym specjalizują. Wspólny poród był dla mnie niezwykłym przeżyciem. Gdy Kazik się urodził i odciąłem mu pępowinę, ryczałem jak bóbr. Chcieliśmy też przeżyć domowy poród z Krysią, ale to nie było możliwe. Pracowałem już na planie „1670”, daleko od domu. Byłem cały czas pod telefonem, a gdy nadszedł czas, reżyserię ostatniego odcinka sezonu przejął ode mnie Maciek Buchwald, mój przyjaciel, współreżyser. Przyjście na świat Krysi było również piękne i wzruszające.

Kasia jest kreatywną mamą. Ciągle wymyśla, jak zorganizować czas dzieciom, gdy wrócą ze żłobka i przedszkola. Robią razem prace plastyczne, wyszywanki, stroje na bale. Kazik wczoraj upiekł jabłkowe kruche ciasteczka, umie robić spaghetti bolognese. Ma rękę po mamie, która fantastycznie gotuje i na szczęście to lubi. Ja bardziej ogarniam dom od strony majsterkowania, sprzątania, zaopatrzenia. Zawsze mamy coś do zrobienia, Kasia jakąś produkcję, ja film albo serial. Staramy się jednak tak organizować życie, żeby wszystko udało się pogodzić. A jak już są trudne dni, to wspierają nas kochane mamy. Obie są daleko, moja na Śląsku Opolskim, Kasi w Siemianowicach Śląskich, ale zawsze możemy na nie liczyć. Doba bywa za krótka, dlatego ograniczyliśmy trochę życie towarzyskie i niektóre hobby, np. oglądanie filmów, długie wyprawy rowerowe. Nie czuję żalu, bo wiem, co jest dla mnie ważniejsze. Posiadanie jednego dziecka jest cudowne, ale kiedy pojawia się drugie, podnosi tę cudowność do kwadratu.

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 05/2026