Makijaż i perfumy

Makijaż i pielęgnacja w jednym. Czy to naprawdę działa? Dermatolog rozwiewa wątpliwości

Makijaż i pielęgnacja w jednym. Czy to naprawdę działa? Dermatolog rozwiewa wątpliwości
Fot. Spotlight/Launchmetrics

Zgodnie z filozofią skin first kosmetyki kolorowe powinny nie tylko upiększać, ale także pielęgnować skórę. W podkładach i kremach koloryzujących coraz częściej pojawiają się składniki aktywne znane z preparatów pielęgnacyjnych. Czy ich obecność przekłada się na realne korzyści dla cery? Pytamy dr n. med. Ewę Chlebus.

Skin first, czyli makijaż i pielęgnacja w jednym

Czy z punktu widzenia dermatologa makijaż jest naszym przyjacielem czy wrogiem?

Na pewno pomaga nam lepiej poczuć się w swojej skórze. Sama uwielbiam się malować i uważam, że kobiety powinny to robić, jeśli tylko mają ochotę. Z biegiem lat twarz traci naturalne barwy, staje się bledsza, usta też tracą swoje napigmentowanie. Podkręcenie tych kolorów sprawia, że rysy twarzy stają się bardziej wyraziste, a cała twarz bardziej widoczna. Poza tym ukrycie pod podkładem popękanych naczynek czy drobnych niedoskonałości poprawia komfort psychiczny. W pewnym stopniu makijaż, jeśli zawiera filtry przeciwsłoneczne, chroni też skórę przed słońcem i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Trzeba tylko starannie dobierać kosmetyki.

Czyli jednak może trochę szkodzić?

Przez całe lata powtarzałam pacjentkom, że kosmetyki kolorowe nie uczulają i nie stanowią dla skóry większego problemu. To się jednak zmieniło mniej więcej dekadę temu, kiedy producenci zaczęli ulepszać ich formuły. Teoretycznie makijaż powinien być precyzyjnie dobrany do rodzaju cery. W praktyce firmy kosmetyczne chcą sprzedawać swoje produkty jak największej liczbie klientek, więc ich opisy są bardzo ogólne. Efekt? Ten sam mocno kryjący podkład okaże się genialnym wyborem dla kobiety z cerą dojrzałą lub naczyniową, a u kogoś z cerą problematyczną pogorszy jej stan na kolejnych kilka lat.

Co w takim razie z perspektywy dermatologa szkodzi nam najbardziej?

Głównym problemem jest komedogenność. Wiąże się to bezpośrednio z plagą trądziku dorosłych, którego dawniej nie obserwowaliśmy na taką skalę. Kiedy trafia do mnie pacjentka z nagłym zaostrzeniem zmian na twarzy, analizę zawsze zaczynam od przejrzenia jej kosmetyczki. Gęste i mocno kryjące fluidy potrafią mocno zaostrzyć jego objawy. Dawniej kobiety nie stosowały podkładów, więc nie miały takich problemów. Sądzono, że za trądzik u dorosłych kobiet odpowiada antykoncepcja hormonalna, ale statystyki tego nie potwierdziły. Winna jest codzienna nieodpowiednia kosmetyka, w tym właśnie ciężki makijaż.

Producenci zaczęli też bardzo perfumować podkłady, a to krok w stronę alergii. Tymczasem w dermatologii nie ma czegoś takiego jak bezpieczny zapach. Każda kompozycja zapachowa, nawet ta kojarząca się z naturalnymi cytrusami, może silnie uczulić. Wiele osób uważa, że alergikiem trzeba się urodzić, tymczasem mówimy tu o klasycznej alergii kontaktowej. Może jej nabawić się każdy z nas w dowolnym momencie życia po prostu poprzez regularne i długotrwałe stosowanie drażniących substancji.

Krem koloryzujący z SPF – makijaż, który daje dodatkową ochronę

Komedogenność chyba najbardziej dotyczy produktów o przedłużonej trwałości?

Formuły, które mają mocno przylegać do skóry, siłą rzeczy muszą być gęstsze i bardziej obciążające. To cena, jaką płacimy za idealny mat czy krycie przez kilkanaście godzin. Z drugiej strony mamy jednak ogromny atut nowoczesnej kolorówki, jakim jest ochrona przed przebarwieniami. Zawsze namawiam pacjentki do stosowania miejskich kremów ochronnych z kolorem, ponieważ chronią skórę przed przebarwieniami. Czym innym jest melazma – głębokie przebarwienia, które ciężko ukryć i wyleczyć. Czym innym - po prostu naturalny proces starzenia się skóry, który powoduje pogrubienie naskórka i gorsze odbicie światła. Twarz robi się wtedy plamista i traci blask. W tym drugim przypadku lekki krem z filtrem i pigmentem jest absolutnie wystarczający, aby optycznie odświeżyć cerę i zabezpieczyć ją przed fotostarzeniem.

Czyli warto przestawić się na lżejsze kremy koloryzujące?

To jest świetny kierunek. Lekkie kosmetyki z pigmentem i filtrem doskonale chronią przed promieniowaniem ultrafioletowym oraz zanieczyszczeniami środowiska. Obecne w nich tlenki żelaza w połączeniu z filtrami SPF tworzą znakomitą barierę miejską. Co więcej, nowoczesne preparaty pięknie odbijają światło, dzięki czemu skóra wygląda na gładszą i bardziej świetlistą.

Składniki pielęgnacyjne w makijażu – czy naprawdę działają?

Czy kwas hialuronowy zawarty w kosmetykach kolorowych może zadziałać nawilżająco? A co z antyoksydantami czy peptydami?

Kwas hialuronowy w kolorówce działa głównie na powierzchni warstwy rogowej naskórka. Daje ekspresowe, chwilowe nawilżenie, dzięki czemu cera natychmiast po aplikacji wygląda fantastycznie, bo zyskuje pożądany blask. Nie ma to jednak wiele wspólnego z pielęgnacją nawilżającą. Niemniej ten efekt optyczny jest bardzo udany.

Nie ma badań, które potwierdzałyby, że antyoksydanty czy peptydy wnikną w naskórek. Skóra sama w sobie jest barierą i słabo wchłania nakładane warstwy. Kiedy stworzymy na niej „podszewkę” z codziennej pielęgnacji, zdolność absorpcji kolejnych składników drastycznie spada. Z obecności tych komponentów w podkładach powinnyśmy cieszyć się raczej ze względu na efekt zewnętrzny – to one sprawiają, że formuła ładniej układa się na twarzy, a skóra zyskuje zdrowy, świeży wygląd. Prawdziwą pielęgnację zostawmy jednak kosmetykom bazowym.

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 10/2026