Nie trzeba mieć piersi, żeby być kobietą!
Fot. MOOi Studio Anna Szołucha / Gosia Lakowska

Nie trzeba mieć piersi, żeby być kobietą!

Jeżdżą po Polsce i robią piękne czarno-białe fotografie kobietom. I co w tym wyjątkowego? Może to, że bohaterkami pięknych aktów są dziewczyny, które przeszły operację usunięcia piersi. Co widzisz, kiedy oglądasz ich zdjęcia?

Monika

DSC_5120
MOOi Studio Anna Szołucha / Gosia Lakowska

Zanim przeszliśmy na pracę zdalną spotykałam ją codziennie. Pracujemy w tym samym budynku, a nawet na tym samym piętrze. Na korytarzu, w kuchni, na stołówce, mijała mnie dziewczyna w fajnych ciuchach, z włosami, w których jakby cały czas próbował uwić sobie gniazdo jakiś ptak, zawsze uśmiechnięta. Do głowy mi nie przyszło, że walczy z bólem ciała, a potem z poważną chorobą. Dowiedziałam się o tym wszystkim kilka dni temu, kiedy na FB zobaczyłam wspaniałe akty Moniki i przeczytałam jej historię. Monika była pod opieką poradni genetycznej od prawie 20 lat, jej Mama miała raka. Siedem lat temu badanie usg i mammografia potwierdziły obecność małej zmiany w prawej piersi Moniki, jednak lekarze nie zdecydowali się jej usunąć, „szczupła jest pani, wysportowana, a takie zmiany ma każdy” – usłyszała. Na wizyty kontrolne zapisywała się co pół roku, aż powiedzieli, żeby przestała, nie ma potrzeby. Do 2017 roku. Wtedy już zmagała się z potwornym bólem prawej strony i z trudem chodziła. Podczas badania neurologicznego w szpitalu lekarka znalazła guzek pod pachą. Nic wielkiego, w niczym nie przeszkadzał. Dwa miesiące później po usunięciu węzła chłonnego wartownika z wynikami przyszła diagnoza: przerzuty raka piersi do węzłów, wszystkie zajęte, złośliwe, i zalecenie natychmiastowego radykalnego leczenia chemią, plus mastektomia, plus radioterapia. Monika usunęła obie piersi, i tę chorą i zdrową, długo leczyła się, a potem zrobiła sobie na nich zabawne tatuaże. 

Agnieszka, 23 lata

DSC_5373
MOOi Studio Anna Szołucha / Gosia Lakowska

Koniec marca 2020, Agnieszka trafia do szpitala z podejrzeniem zapalenia piersi. Na USG nic nie widać, więc lekarz ze słowami, proszę się nie przejmować, wypisuje ją do domu. Pierś nadal puchnie, dziewczyna kolejnego lekarza prosi o skierowanie na mammografie i znowu słyszy: mammografia, w tym wieku? Za młoda jest Pani. 

Uparła się i skierowanie dostała. Po dwóch tygodniach telefon i stanowcze, proszę pilnie skontaktować się z onkologiem. Biopsja i koniec złudzeń, że to może tylko zwapnienie, które nie jest złośliwe. Na początku maja Agnieszka jest już po operacji piersi. W kampanii wzięła udział, by pokazać młodym kobietom, że warto się badać, macać, oglądać, nawet, gdy ma się tylko 20+. 

Po co ta kampania?

Na pomysł sfotografowania kobiet po mastektomii wpadły trzy kreatywne i odważne osoby: Anna Szołucha i Gosia Lakowska, fotografki z MOOi Studio oraz pierwsza bohaterka ich sesji, Agnieszka Ford. Przez ponad rok jeździły po Polsce szukając i przekonując dziewczyny w różnym wieku, że warto opowiedzieć ich historię, pokazać jak piękne nadal jest ich ciało, by dzięki tym zdjęciom i kampanii zwrócić uwagę na kilka niezwykle ważnych kobiecych spraw. 

1. Żeby kobiety nie bały się badać pierwsi, żeby robiły to regularnie same w domu, żeby walczyły o skierowanie na usg, mammografię, nawet jeśli mają 20+, 30+ itd. W Polsce skierowanie na mammografię zalecane jest dopiero po 50 roku życia, a tymczasem w ciągu ostatnich dwóch lata podwoiła się ilość chorych na raka piersi kobiet w wieku 20-49 lat. 

2. Żeby pamiętały o badaniach kobiety w ciąży i żeby nie dały sobie wmówić komukolwiek, że karmienie piersią chroni przed rakiem piersi

3. Żeby podejmować i oswajać trudne tematy: mastektomii, rekonstrukcji piersi

4. Żeby pokazać, że mastektomia nie oznacza końca kobiecości, bo jak mówi Monika „Nie trzeba mieć cycków, żeby być kobietą”.  

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również