Maciej Musiał: "Zamiast marzyć, trzeba działać, być odważnym i atakować!"
Maciej Musiał na festiwalu Mastercard Off Camera w Krakowie.
Fot. Akpa

Maciej Musiał: "Zamiast marzyć, trzeba działać, być odważnym i atakować!"

Taka jest jego filozofia. W rozmowie z nami opowiada też o nowych rolach w zagranicznych produkcjach, a także zdradza prywatne plany - chciałby założyć rodzinę.

Trudno cię ostatnio złapać. Wciąż kursujesz między Warszawą a Berlinem. 

Tam kręci się serial „1899”. To produkcja, o której, póki co, niewiele mogę powiedzieć, poza tym, co zostało oficjalnie ujawnione. Opowiada historię imigrantów, płynących statkiem z Europy do Nowego Jorku. To różne osoby z różnych krajów i środowisk. Każdy ma jakąś tajemnicę. Na oceanie spotykają statek, uważany za zaginiony. To, co tam znajdą, sprawi, że ich podróż do ziemi obiecanej zamieni się w koszmarną łamigłówkę.  

Tymczasem w ponownie otwartych kinach pojawił się film „Druga połowa” z tobą w roli Jarosława Kota. Co to za film i co to za facet? 

To komedia romantyczna z piłką nożną w tle. Jarek to kapitan drużyny piłkarskiej, gość, który kocha sławę, pieniądze, kobiety i szybkie samochody. Myśli, że jest centrum wszechświata, ale niestety tak nie jest. Walczy o to, żeby zdobyć miłość swojego życia, a jednocześnie na boisku strzelić wreszcie bramkę. Nie potrafi jednak zabrać się ani za jedno, ani za drugie. Szczególnie w podrywie jest nieudolny.  

Muszę zapytać, na kim się wzorowałeś? 

Nie no, na nikim (śmiech). Ale muszę powiedzieć, że miałem dużo radości, wcielając się w tę postać. Fajne są role, w których można pokazać dystans do samego siebie. Przy okazji poznałem cały entourage świata piłkarskiego. Zobaczyłem Stadion Narodowy z perspektywy piłkarzy, ich szatnię, kameralną strefę pomeczową, w której się regenerują. Mieliśmy profesjonalne treningi. Przyjemnie też było, gdy przychodząc na plan, jednego dnia wsiadałem do ferrari, drugiego do lamborghini, a jeszcze innego do supermercedesa i jeszcze mi za to płacili. Do tego miałem bardzo fajne towarzystwo – Cezarego Pazury, Piotra Roguckiego, Andrzeja Grabowskiego, a nawet Grzegorza Krychowiaka, który znakomicie poradził sobie przed kamerą. To było niezwykle przyjemne doświadczenie. Myślę, że film jest zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Łączy emocje, miłość i futbol.

W filmie obserwujemy wewnętrzną przemianę twojego bohatera. Jakie były twoje graniczne momenty? 

Decyzja o wyprowadzce z Warszawy do Krakowa i studia na Akademii Sztuk Teatralnych. Dało mi to dużo ciekawych spotkań z ludźmi, nowe myśli, inny punkt odniesienia, a także świadomość tego, czego chcę i czego już nie chcę. Poza tym, to był owoc życia, to nie projekt. Wszyscy dziś pędzimy od jednego projektu do drugiego. A owoc trzeba zasadzić, podlać i czekać aż obrodzi. Te rzeczy, które trwają jakiś czas, dają więcej człowiekowi. Pięć lat w Krakowie dało mi korzeń i zaowocowało. Wierzę, że wciąż będzie rosło. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Maciej Musiał (@maciejmusial_official)

W jakim momencie życia dziś jesteś? 

Jeszcze walczę o marzenia, jeszcze mam na to siły. Ten nowy projekt, o którym rozmawialiśmy – „1899” jest taką przygodą, która być może zabierze mnie w nowe, ciekawe miejsca. Nie nastawiam się na to bardzo, ale jestem otwarty i staram się być gotowy. Próbuję dziś stawiać podwaliny – życiowe, ekonomiczne, zawodowe. Choć jeszcze nie podejmuję decyzji bardzo fundamentalnych. 

Ten serial to twoja kolejna zagraniczna rola. Celujesz aktorsko w zagranicę? 

Marzenia są potrzebne, bo stanowią silnik naszych działań. To one sprawiają, że idziemy do przodu. Bywa, że gdy ktoś marzy i mówi głośno o swoich pragnieniach, jest odbierany jako pyszny. Ja tak do tego nie podchodzę. Staram się rzucić tę piłkę jak najdalej. Jednak nie można tylko marzyć – trzeba działać. Tworzyć okazje i je łapać. Trzeba też być odważnym. Atakować.

Po sukcesie serialu „1983”, który wymyśliłeś i współprodukowałeś, masz kolejne produkcyjne plany? 

Tak, dzieje się sporo, ale wolę mówić o rzeczach, które już zrobiłem. 

Twój top marzeń? 

Zostawiam to dla siebie. Mówienie o tym publicznie sprawia, że potem muszę się z tego rozliczać. Mogę powiedzieć, że bardzo chciałbym mieć fajną rodzinę. 

Poszukiwanie miłości w dzisiejszych czasach – erze pandemii i Tindera jest trudniejsze niż kiedyś? 

Nie wiem, czy bardzo się to dziś różni. Myślę, że zawsze było tak, że szukaliśmy, a ona przychodziła w najmniej oczekiwanym momencie. Oczywiście szczęściu można dziś pomagać także dzięki aplikacjom. W czasie pandemii, wielu z nas szukało kompana do spędzania razem czasu w zamknięciu. I niektórym się to udawało. Ja w filmie „Druga połowa” jako Jarosław służę przykładem, czego nie robić, szukając miłości i jak nie podrywać dziewczyn!

Powiedziałeś ostatnio, że językiem twojej wrażliwości i formą oczyszczania jest muzyka. 

Zacząłem grać, gdy miałem 8 lat i na komunię dostałem keyboard. Okazało się, że fajnie mi to idzie. Rodzice kupili mi więc małe pianinko. Przychodził kościelny organista i uczył mnie grać dwa razy w tygodniu. Przez kolejnych osiem lat intensywnie grałem. Aż w końcu doszedłem do momentu, gdy trzeba było wybrać: albo idę w tę stronę i temu się poświęcam, albo się na tym etapie zatrzymuję. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Maciej Musiał (@maciejmusial_official)

Ale miłość do muzyki ci została. 

O tak! Muzyka jest językiem wrażliwości. Siedząc naprzeciw siebie nie jesteśmy w stanie jej sobie okazać. Używając mowy, możemy oszukiwać. W muzyce się nie da oszukiwać. Jest taka piękna scena z filmu „Misja”: misjonarz siada z klarnetem w dziewiczym terenie i gra. Tubylcy podchodzą do niego z napiętymi strzałami, ale nie robią mu krzywdy, bo czują, że w muzyce jest piękno i dobro. 

Jakiej muzyki słuchasz? 

Kanye Westa, którego uważam za wirtuoza muzycznego, Nicka Cave’a, techno, ale też Chopina. Dziś na przykład cały dzień słuchałem „Die Moldau” Bedřicha Smetany. 

Powiedz, co u twojego dziadka? 

Zrobiliśmy wspólnie kampanię społeczną o szczepieniach. To było piękne doświadczenie, bo mój 97-letni dziadek dostał zaproszenie od kancelarii premiera, żeby zostać ambasadorem szczepień. Dla niego, patrioty, myśl, że na koniec życia znów może się przysłużyć ojczyźnie, była bardzo ważna. To, że mogliśmy wspólnie stanąć przed kamerą i zrobić to razem, było wspaniałe. Wyszedł piękny spot.  

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Maciej Musiał (@maciejmusial_official)

Ostatnio stwierdził, że czas na prawnuki... 

(śmiech) Obiecuję, że coś w tej sprawie podziałam. 

Opowiedz jeszcze, jakie masz plany na wakacje. 

Przez całe lato pracuję, ale planuję wyskoczyć gdzieś na kilka dni. Chciałbym też wybrać się z tatą na turniej tenisa. Dwa lata temu zabrałem go na Wimbledon, było naprawdę super i chciałbym to powtórzyć. 

 

Wywiad ukazał się w magazynie SHOW

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również