Gloria Gaynor: jak udało się przetrwać piosenkarce znanej z hitu "I Will Survive"?
Gloria Gaynor
Fot. East News

Gloria Gaynor: jak udało się przetrwać piosenkarce znanej z hitu "I Will Survive"?

Mało brakowało, a do nagrania jednego z największych hitów wszech czasów by nie doszło. Ale Gloria Gaynor - wbrew zaleceniom lekarza - pojawiła się w studiu nagraniowym i zaśpiewała słynne "I Will Survive".

 

W trakcie jednego z występów Gloria Gaynor upadła na scenie i doznała poważnego urazu kręgosłupa. Lekarz oświadczył jej, że być może do końca życia będzie sparaliżowana. Artystka nie chciała nawet o tym słyszeć. W gipsie od bioder do szyi wjechała na wózku inwalidzkim do studia. W takich okolicznościach zaśpiewała skomponowaną dla siebie piosenkę "I Will Survive (czyli: przetrwam, dam sobie radę). Wszyscy, którzy towarzyszyli jej w nagraniu oniemieli. Gloria czuła, że piosenka będzie wielkim przebojem. Jednak nie była w stanie przewidzieć, że stanie się muzycznym symbolem kobiecej niezależności i siły. Także dla niej samej. Bo życie wystawiło ją na wiele ciężkich prób.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by G L O R I A G A Y N O R (@gloriagaynor)

Scena, czyli przepustka do lepszego świata

Królowa disco przyszła na świat 7 września 1949 roku w Stanach Zjednoczonych. Wychowywała się w New Jersey, razem z pięcioma braćmi i siostrą. Ojciec, muzyk, rzadko bywał w domu. Matka, krawcowa o pięknym głosie, kochała muzykę gospel, ale zajmowała się wychowywaniem dzieci. Gloria chętnie śpiewała rodzinie oraz sąsiadom, siedząc na schodach przed domem. Będąc nastolatką, pracowała jako opiekunka do dzieci i ekspedientka w domu towarowym.

Kiedyś wybrała się z bratem do klubu nocnego i to tam po raz pierwszy zaśpiewała dla publiczności. Od razu dostała angaż. Już wtedy wiedziała, co chce w życiu robić. Scena była dla niej przepustką do lepszego świata. Gloria dopiero po wielu latach wyznała, że jako mała dziewczynka była molestowana. Nie ukrywała przy tym, że to muzyka i wiara pozwoliły jej przetrwać najtrudniejsze chwile. - Moja wiara w Chrystusa i świadomość, że On jest przy mnie, pozwoliły mi przez to wszystko przejść - opowiadała.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by G L O R I A G A Y N O R (@gloriagaynor)

Miłość, sukces, alkohol i narkotyki 

Kiedy spotkała wydawcę muzycznego Simona Linwooda, uwierzyła, że prawdziwa miłość naprawdę istnieje. - Pracowałam z jego siostrami, które śpiewały razem ze mną w chórkach. Pewnego dnia któraś z nich pokazała mi zdjęcie swojego brata. Od razu wiedziałam, że to ten jedyny! Do naszego spotkania doszło dopiero kilka miesięcy później, ale to była miłość od pierwszego wejrzenia - wspominała.

Simon został nie tylko jej mężem, ale i menadżerem. Wkrótce Gloria zaszła w ciążę, jednak, niestety, poroniła. Od lekarzy usłyszała, że już nigdy nie zostanie matką. Żeby zapomnieć o tragedii, oboje rzucili się w wir pracy. Wyjazdy na koncerty, bogate życie towarzyskie, sukcesy, alkohol i narkotyki. Zwrot nastąpił w latach 80., kiedy oboje stwierdzili, że mają dość dotychczasowego trybu życia.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by G L O R I A G A Y N O R (@gloriagaynor)

Strata i wiara w przyszłość

Kupili luksusową rezydencję w New Jersey, która szybko stała się ich miejscem na ziemi. Lecz okrutny los znów dał o sobie znać. W 1995 roku doszło do tragedii - jedyna siostra artystki i matka trójki dzieci, została pobita na śmierć przez handlarza narkotyków. Gloria była zrozpaczona. Jakby tego było mało, także w jej małżeństwie pojawiły się problemy. - Przez dwadzieścia lat było nam cudownie. Jednak to ja byłam o wiele dłużej w tym związku niż Simon - zwierzyła się w jednym z wywiadów, sugerując mężowskie zdrady.

Gloria i Simon rozwiedli się po 26 wspólnie przeżytych latach. - Moje małżeństwo zakończyło się nie z mojej winy. Wiem, że dałam z siebie wszystko, aby je ratować, ale się nie udało. Wierzę, że przyszłość niesie ze sobą nowe, wspaniałe możliwości - przekonywała. W trudnych chwilach znów pomogła jej wiara. - Miałam klejnoty, futra, męża i karierę, dzięki której byłam szczęśliwa. Teraz spełniam się w mojej relacji z Chrystusem. Uwielbiam studiować Biblię - wyznała.

Moje motto brzmi: szukaj prawdy i nigdy się nie poddawaj - zdradziła Gloria Gaynor.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by G L O R I A G A Y N O R (@gloriagaynor)

Artystka chętnie angażuje się w liczne akcje charytatywne. W Nowym Jorku firmowała zbiórkę pieniędzy na walkę z rakiem u kobiet. Pomagała też w zebraniu środków finansowych dla uchodźców z Kosowa. Otwarcie mówi, jakie priorytety powinny przyświecać ludziom: - Nie chodzi o to, jak duże jest twoje konto bankowe. Sukces to droga przez życie i to, czym się pasjonujesz. To służenie innym ludziom.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by G L O R I A G A Y N O R (@gloriagaynor)

Po tym wszystkim, co sama przeszła, o wiele bardziej docenia znaczenie słów swojego hitu. I rozumie, że "I Will Survive może" dawać siłę tym, którzy muszą mierzyć się z trudami losu. - Kiedyś nie lubiłam tej piosenki, ale teraz jestem wdzięczna za to, że jest w moim repertuarze. Zrobiła tak wiele dla tak wielu ludzi, że jestem dumna, że to ja ją zaśpiewałam - zapewniła w 2019 roku, w 40. rocznicę nagrania przeboju.

 

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również