Zdanie „dziękuję, nie piję” potrafi uruchomić lawinę pytań, żartów i nacisków. Jak powiedzieć „nie”, nie tłumacząc się, nie psując atmosfery zabawy i nie wchodząc w niepotrzebne dyskusje? Oto 5 reakcji, które pozwalają zachować klasę, spokój i własne granice.
Spis treści
Nieraz spotkałam się z drwinami, gdy mówiłam, że tym razem dziękuję za drinka, a im bardziej rozkręcała się impreza, tym bardziej natarczywe stawały się propozycje. Brytyjska publicystka Ruby Warrington (autorka książki Sober Curious), która przyglądała się społecznej presji związanej z piciem, zauważyła, że niektórzy sięgają po alkohol nawet wtedy, gdy nie mają na niego ochoty – z obawy przed uzyskaniem etykiety osoby „nudnej” lub „mało rozrywkowej”. Chociaż coraz popularniejszy staje się trend sober curious (z ang. ciekawość trzeźwości) – świadome sprawdzanie, jak czuję się z alkoholem i bez niego – osoby, które nie piją, nadal spotykają się z naciskami, żartami lub dociekaniem. Tymczasem odmowa alkoholu to decyzja dotycząca własnego ciała, samopoczucia i granic. Jak więc odmawiać, aby zachować klasę i jednocześnie nie wchodzić w niepotrzebne dyskusje? Oto pięć reakcji, które w praktyce sprawdzają się najlepiej.
Jedno zdanie, wypowiedziane spokojnie, dobitnie i bez zawahania, często zamyka temat. Prosty komunikat działa, bo nie zaprasza do dalszej rozmowy. Nie jest wyzwaniem ani prowokacją. To informacja, nie argument do obalenia.
W kolejnym zdaniu warto zmienić temat i zapytać np. o plany wakacyjne osoby, która nas częstowała. Przekierowanie rozmowy na inne tory działa lepiej niż powtarzanie odmowy. Zamiast konfrontacji pojawia się normalna wymiana zdań, a presja naturalnie wygasa, zwłaszcza, gdy większość osób podąża za nowym wątkiem.
„Źle się czuję po alkoholu”, „lepiej śpię, gdy nie piję”, „alkohol mnie męczy” – to komunikaty, które odwołują się do naszego własnego doświadczenia i nie służą ocenianiu nikogo innego. To ważne, bo wiele osób odbiera odmowę alkoholu jako ukrytą krytykę własnego stylu życia. Gdy tej krytyki nie ma, znika też napięcie. Co więcej, gdy mówimy o swoim samopoczuciu, trudno temu zaprzeczyć. Nie ma więc pola do dyskusji ani „przekonywania”.
Lepiej unikać uogólnień w rodzaju „alkohol jest szkodliwy” albo „nie piję, bo to niezdrowe”. Choć wiemy, że są prawdziwe, mogą zostać odebrane jako krytyka stylu życia innych. Elegancka odmowa nie polega na pouczaniu, lecz na spokojnym postawieniu granicy.
Argumenty sytuacyjne rzadko są kwestionowane, ponieważ odwołują się do zewnętrznych okoliczności, a nie do osobistych przekonań. Dzięki temu rozmówca nie czuje się konfrontowany ani pośrednio oceniany. Takie wyjaśnienie działa także dlatego, że zamyka rozmowę na poziomie faktów, a nie preferencji. Odpowiedzialność (jak prowadzenie auta czy ważne sprawy do załatwienia następnego dnia w pracy) jest wartością, którą większość ludzi respektuje.
A jeśli ktoś nalega, mówiąc np. „przecież możesz wziąć taksówkę”? Wtedy najlepiej nie wchodzić w negocjacje, tylko spokojnie powtórzyć „wolę jednak zostać przy tym planie” albo „dla mnie to ważne, żebym była trzeźwa”. To działa lepiej niż kolejne uzasadnienia, bo pokazuje, że decyzja została już podjęta i nie jest tematem do dalszych dyskusji.
Często presja dotyczy nie samego alkoholu, lecz rytuału wspólnego picia. W takich sytuacjach pomocne bywa pokazanie, że jesteśmy aktywnymi uczestnikami spotkania, tylko wybieramy inną formę. Woda, lemoniada, napój bezalkoholowy czy mocktail w kieliszku pozwalają uniknąć poczucia „wyłamywania się”. To sygnał: „jestem tu, bawię się z wami, tylko bez procentów”. Dla wielu osób to wystarczający komunikat, by przestać naciskać. Czasem to nie odmowa jest problemem, lecz obawa, że osoba niepijąca może „popsuć atmosferę”. Alternatywa skutecznie ten lęk rozbraja.
Bywają sytuacje, w których żadne argumenty nie działają, a propozycje wracają mimo odmów. Wtedy najskuteczniejsze jest jasne, spokojne postawienie granicy. Bez złości, ale też bez tłumaczeń czy ironii. Wystarczy jedno zdanie, wypowiedziane stanowczym, ale wciąż spokojnym tonem. Warto pamiętać, że granica działa wtedy, gdy jest stawiana konsekwentnie. Większość osób naciska tylko tak długo, jak długo wyczuwa po drugiej stronie niepewność. Gdy jej nie ma, temat zwykle wygasa.