Każdy spotkał kiedyś w hotelu nietaktownych gości, którzy swoim zachowaniem zakłócali innym wypoczynek. Warto więc pamiętać, aby samemu nie stać się takim turystą. Oto 10 zasad hotelowej etykiety, których przestrzeganie świadczy o naszej klasie i szacunku wobec innych.
Czy tylko ja mam w domu już dziesięć par hotelowych kapci, a szampony w mojej łazience tworzą kolekcję miniaturek z hoteli z całego świata? Nadchodzące ferie zimowe oznaczają sezon wyjazdów, a co za tym idzie, kolejne hotelowe zdobycze do kolekcji. Warto jednak pamiętać, że są przedmioty, których zabieranie z pokoju „na pamiątkę” byłoby poważnym naruszeniem hotelowej etykiety. Podobnie jak jest nim nocne imprezowanie w pokoju, plażowe stroje podczas posiłków, czy okupowanie jacuzzi w strefie SPA. Przestrzeganie tych 10 zasad pozwoli nam uniknąć faux pas.
W większości hoteli pokoje są sprzątane każdego dnia. Nie oznacza to, że niczym beztroscy bohaterowie „Kac Vegas” mamy zostawiać w nich pobojowisko – z uszkodzonymi meblami oraz żywym tygrysem czyhającym w łazience. Mniej widowiskowe niespodzianki również nie są mile widziane. Nie wypada nadwyrężać obsługi hotelowej, pozostawiając po sobie brudne ubrania na podłodze czy śmieci poza koszem. Natomiast ścielenie łóżka możemy sobie odpuścić – personel i tak je rozbierze i pościeli raz jeszcze.
Po kąpieli rzucamy ręczniki na podłogę w łazience i wychodzimy z pokoju hotelowego. To jedyna sytuacja, kiedy pozostawienie rzeczy na podłodze nie jest postrzegane jako niechlujstwo czy brak kultury. To ważny sygnał dla obsługi, że prosimy o wymianę ręczników na świeże. Jeśli natomiast nie zależy nam na codziennej wymianie, ręczniki pozostawiamy zawieszone.
Próbujemy się właśnie zrelaksować w zaciszu naszego pokoju, kiedy słyszymy uporczywe pukanie serwisu sprzątającego? Zamiast desperacko krzyczeć w kierunku zamkniętych drzwi, powinniśmy umieścić na klamce zawieszkę z napisem „Nie przeszkadzać”. To kulturalne rozwiązanie, jeśli chcemy dłużej pospać lub zwyczajnie spędzić dzień w pokoju hotelowym bez ingerencji obsługi.
Miniaturowy szampon o zapachu bergamotki, elegancko zapakowane mydełko czy jednorazowy czepek kąpielowy – nikt nie będzie kręcił nosem, jeśli te drobiazgi znajdą się w naszej kosmetyczce. Inaczej sprawa wygląda z rzeczami, które mają swoje stałe miejsce w hotelowym pokoju i mogą być użyte przez kolejnych gości. Zasada jest tu prosta: to, co jednorazowe i osobiste (miniaturki kosmetyków i jednorazowe kapcie) – możemy potraktować jak pamiątkę. To zaś, co jest wielokrotnego użytku, nadaje się do uprania i należy do wyposażenia – zostawiamy na miejscu.
Kiedy w restauracji podczas śniadania widzimy gości w piżamie a w czasie obiadu przy sąsiednim stoliku – kobiety w skąpym bikini, możemy mieć wątpliwości, czy dobrze zrozumieliśmy obowiązujący w hotelu dress code. Tymczasem zwykle nie jest on skomplikowany. Hotelowa restauracja, nawet ta serwująca śniadania od siódmej rano, nie jest ani strefą basenową, ani prywatnym apartamentem. To przestrzeń wspólna, w której obowiązuje niepisana umowa o minimum elegancji – choćby w wersji wakacyjnej.
Hotelowy bufet potrafi działać na wyobraźnię: rzędy srebrnych podgrzewaczy, półmiski wymyślnych przekąsek, misy pełne owoców i desery, które wyglądają jak cukiernicza biżuteria. Zaczynamy jeść oczami, chcielibyśmy wszystkiego spróbować. Ale zamiast testować pojemność swojego żołądka, potraktujmy różnorodność potraw jak zaproszenie do degustacji – powolnej, świadomej, z możliwością powrotu po dokładkę. Mniejsza porcja na początek nie jest oznaką skromności, lecz dobrego wychowania i szacunku do jedzenia i kucharzy.
Nerwowo upewniamy się, że obsługa hotelowa nie patrzy, kiedy pośpiesznie pakujemy kanapki na wynos w serwetki czy dodatkowe porcje śniadania dla osób czekających w pokoju. Takie zachowanie jest oczywiście nieeleganckie, a w niektórych hotelach wręcz niedozwolone. Lepiej w takim przypadku powiadomić obsługę, która dostarczy posiłek bezpośrednio do pokoju w formie usługi „room service”.
"Kameralne spotkania towarzyskie" urządzane w hotelowym pokoju często bywają słyszane trzy piętra wyżej. Jeśli zatem mamy ochotę na długie rozmowy, muzykę i towarzystwo znajomych w godzinach ciszy nocnej, znacznie lepszym pomysłem będzie wspólne zejście do hotelowego baru czy klubu – przestrzeni stworzonych właśnie do tego celu.
Rano spoglądamy przez okno i ku naszemu zdziwieniu wszystkie leżaki przy basenie są już zajęte ręcznikami i gazetami. Jutro trzeba będzie walczyć o wolne miejsce jeszcze wcześniej - myślimy z rezygnacją.
Zgodnie z zasadami hotelowej etykiety nie należy rezerwować ani leżaków, ani stolików w restauracji. Podobnie nie powinniśmy przesiadywać zbyt długo w basenach czy saunach, uniemożliwiając korzystanie z nich innym gościom. Pamiętajmy, że nie jesteśmy jedynymi osobami odwiedzającymi strefy hotelowe.
W serialu "Biały Lotos", którego akcja rozgrywa się w luksusowym hotelu, nie brakuje scen, w których zamożni goście traktują personel z wyższością i lekceważeniem. Jednocześnie wynagradzają obsługę niewyobrażalnie wysokimi napiwkami. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z klasą i dobrym wychowaniem. Napiwek nigdy nie usprawiedliwia nieuprzejmego zachowania, jest sposobem okazania szacunku i podziękowania obsłudze hotelowej. Można go wręczyć osobiście lub zostawić w widocznym miejscu w pokoju.