Kto pierwszy się wita, kogo należy przedstawić w pierwszej kolejności, z kim wypada zamienić parę grzecznościowych słów? Co jest w dobrym, a co w złym tonie, gdy wpadamy na siebie na mieście? Poniższe zasady pomogą zachować spokój i klasę w każdej sytuacji.
Spis treści
Wystarczy, że wyjdę nieuczesana w dresach na spacer z psem, żeby jak spod ziemi wyrósł przede mną ktoś znajomy. Dawno niewidziana koleżanka, były facet (lub, co gorsza, jego mama!), albo szefowa, która, jak się okazuje, mieszka niedaleko. Chociaż nieraz chciałabym odwrócić wzrok i udać, że nie zauważyłam, wiem, że to zły pomysł. Dobre maniery wymagają, żeby się przywitać, a nawet zamienić kilka uprzejmych zdań. Jak się zachować, żeby uniknąć niezręczności?
Gdy niespodziewanie mijamy na ulicy szefową albo kolegę z innego działu, nie ma czasu na analizowanie, kto powinien wykonać pierwszy ruch. Zdecydowanie w złym tonie jest unikanie kontaktu wzrokowego oraz udawanie, że kogoś nie zauważyliśmy (nawet jeśli czasem instynkt podpowiada, żeby wbić wzrok w chodnik i zniknąć jak najszybciej). Tradycyjne zasady savoir-vivre mówią, że jako pierwszy powinien przywitać się mężczyzna, osoba młodsza lub niższa rangą. W praktyce jednak najlepiej przyjąć, że ten, kto pierwszy zauważy drugą osobę, powinien odezwać się w pierwszej kolejności. Zasady zasadami, ale grzeczności nigdy za wiele.
Gdy przypadkowo wpadamy na kogoś, kogo dawno nie widziałyśmy, warto poświęcić chwilę na krótką wymianę zdań. Dobrze jest zapytać, jak znajomy/znajoma się miewa i podzielić się kilkoma słowami o sobie. Należy przy tym unikać zbyt osobistych pytań, a także plotek na temat wspólnych znajomych. Rozmowa powinna pozostać lekka i uprzejma. Jeśli natomiast naprawdę się spieszymy i nie mamy czasu, żeby przystanąć nawet na chwilę, najlepiej powiedzieć o tym otwarcie i uprzejmie przeprosić. Jest naturalne, że możemy mieć inne plany czy obowiązki.
Kiedy, wpadając na kogoś niepodziewanie, jesteśmy w towarzystwie, wypada, żebyśmy przedstawili sobie osoby, które się nie znają. Teoretycznie w pierwszej kolejności przedstawiamy osobę towarzyszącą, jednak w praktyce nie zawsze tak to wygląda i zależy w dużym stopniu od tego, kim są ci ludzie. Według zasad savoir-vivre, w relacjach służbowych najpierw przedstawiamy osobę o niższej randze osobie o wyższej randze. A jeśli na przykład spotkamy szefową w sytuacji prywatnej, będąc np. z mężem, mówimy: „Pani Doroto, chciałabym przedstawić mojego męża, Tomka. Tomku, poznaj moją szefową”. Gdy, będąc w towarzystwie mamy, spotykamy dawną koleżankę, najpierw przedstawimy koleżankę mamie.
Nieraz zdarzają się sytuacje, gdy dwie osoby wpadają na siebie i, zajęte sobą, całkowicie zapominają o otoczeniu, zatrzymując się na środku chodnika albo, co gorsza, w samochodzie na ulicy, żeby porozmawiać z koleżanką przez uchylone okno. W takich chwilach warto pamiętać nie tylko o dobrych manierach wobec rozmówcy, ale też o osobach znajdujących się wokół. Zamiast blokować przejście, najlepiej odsunąć się na bok i porozmawiać spokojnie na uboczu. Dzięki temu nasze niespodziewane spotkanie nie będzie dla nikogo uciążliwe.