Dezodoranty z kwasami AHA to według internautów "game changer", zwłaszcza dla osób poszukujących naturalnych produktów bez aluminium. Działają inaczej niż wszystkie, których do tej pory używałyśmy i potwierdzają, że świeżość może iść w parze z komfortem i zdrowiem skóry. Jak radzą sobie z niwelowaniem zapachu potu?
Najchętniej udawałybyśmy, że temat nas nie dotyczy, ale przecież wszyscy się pocimy (i dobrze, bo przecież to sposób na termoregulację ciała). Problem pojawia się, kiedy zaczynamy pocić się zbyt intensywnie – z powodu upałów, stresu czy uderzeń gorąca. Choć sam pot jest praktycznie bezwonny, dość szybko nabiera charakterystycznego (zwykle mało przyjemnego) zapachu, gdy bakterie żyjące na skórze zaczynają rozkładać jego składniki.
Większość dostępnych dezodorantów koncentruje się na maskowaniu zapachu, a przy okazji pochłanianiu nadmiaru wilgoci. Z kolei antyperspiranty ograniczają pocenie przy pomocy związków glinu np. soli aluminium, które zwężają ujścia gruczołów potowych. Czy zastosowanie kwasów w może stać się czymś więcej niż chwilowym trendem i zmienić nasze podejście do higieny i pielęgnacji?
Do tej pory kojarzyłyśmy kwasy głównie z pielęgnacją twarzy, jako składnik znany z działania złuszczającego i wygładzającego skórę. Jak ich właściwości mogą przydać się w dezodorantach? Okazuje się, że potrafią skutecznie zapobiegać powstawaniu nieprzyjemnych zapachów.
Kwasy stosowane w dezodorantach, najczęściej AHA, rzadziej BHA lub PHA, obniżają pH skóry, tworząc w ten sposób środowisko niesprzyjające bakteriom rozkładającym pot. A im mniej bakterii, tym zapach potu staje się mniej intensywny albo wręcz niewyczuwalny.
Ale uwaga! Produkty z kwasami nie zatrzymują pocenia się, a więc dla osób, które chciałyby je ograniczyć, mogą okazać się niewystarczające.
Często obserwujemy, że skóra pod pachami ciemnieje. Może to być efekt podrażnienia po goleniu, reakcji na kosmetyki, ale także zmian hormonalnych czy nadmiernego rogowacenia. Kwasy AHA stosowane w dezodorantach, takie jak: mlekowy, glikolowy, migdałowy, mają działanie złuszczające. Usuwają więc martwe komórki naskórka z powierzchni skóry, wygładzają ją, rozjaśniają oraz pomagają zmniejszyć przebarwienia.
Oprócz tego kwas mlekowy, który jest jednocześnie humektantem, dodatkowo dba o odpowiednie nawilżenie skóry. Natomiast kwas migdałowy pomaga regulować produkcję sebum, odblokowuje pory, więc przy okazji zapobiega wrastaniu włosków po depilacji. Można więc powiedzieć, że dezodoranty kwasowe to kosmetyki typu „2 w 1”, łączące działania dezodorujące z pielęgnacyjnym. Znakomicie więc wpisują się w trend popularnych obecnie wielofunkcyjnych produktów, opartych na składnikach aktywnych działających wielotorowo i wpływających na poprawę kondycji skóry – nie tylko twarzy, lecz także pozostałych, również tych „ukrytych” części ciała.
Skóra pod pachami jest delikatna i łatwo ulega podrażnieniom, dlatego u osób wyjątkowo wrażliwych może wystąpić uczucie pieczenia, zwiększonej suchości lub zaczerwienienie. W większości przypadków to stan przejściowy. Warto przyzwyczajać skórę, stosując dezodorant z kwasami najpierw co kilka dni, potem stopniowo zwiększać częstotliwość. Aby ograniczyć ryzyko podrażnień, najlepiej wybierać kosmetyki zawierające składniki łagodzące i nawilżające – aloes, glicerynę, olej jojoba.
Szczególną ostrożność warto zachować po depilacji – kwasy zaaplikowane na świeżo ogoloną skórę mogą spowodować podrażnienie i silne szczypanie.