Jak prawić komplementy z klasą, by sprawiały prawdziwą radość
Fot. IMAXTREE

Jak prawić komplementy z klasą, by sprawiały prawdziwą radość

Pięknie ci w tej fryzurze. Skąd masz tę boską spódnicę? Lubimy komplementy, choć to niełatwa sztuka. Jak mówić najpiękniejsze, oryginalne, pozytywne komplementy tak, by zostały przyjęte?

Ludzi, którzy nas komplementują, lubimy bardziej. Udowodnili to w latach 70. amerykańscy psychologowie David Drachman, Andre deCarufel i Chester Insko. Ich asystenci mówili grupie mężczyzn różne zdania na ich temat. Okazało się, że badani największą sympatią obdarzali pomocników, którzy mówili im miłe rzeczy, nawet, gdy były one nieprawdziwe, a sami badani zdawali sobie sprawę, że to kłamstwa!

Dobra energia

Tymczasem prawdziwy komplement, czego dowodzi w swojej książce "Jak mówić komplementy" Mira M. Czarnawska, jest bezinteresowny. To pozytywna informacja zwrotna od drugiego człowieka. Nie ma żadnego ukrytego sensu, do niczego nie ma nas skłonić ani przekonać. Nie może być elementem manipulacji, narzędziem wpływu. Dobry komplement łączy uniwersalną pochwałę z indywidualnymi cechami naszego rozmówcy. Nie „pięknie dziś wyglądasz” – to można powiedzieć każdemu, bezrefleksyjnie. Taki komplement ucieszy, ale jeszcze bardziej taki: „Ten odcień bluzki pięknie podkreśla kolor twoich oczu”.

Można wyróżnić trzy poziomy komplementów.

  • Poziom pierwszy mówi bezpośrednio o cechach charakteru, wyglądu, rzeczach należących do rozmówcy, np. „Ładna fryzura”.
  • Poziom wyższy – bardziej osobisty – to coś więcej. Zawiera też twoją ocenę: „Pięknie ci w tej nowej fryzurze”.
  • Natomiast poziom najwyższy, odwołujący się do twoich uczuć, to np. zdanie: „Rzadko widuję tak lśniące włosy jak twoje”.

Pochwały z poziomu pierwszego są bezpieczne, bo to komplementy uniwersalne. Te z poziomu drugiego lubimy najbardziej: taki oryginalny komplement to też stwierdzenie, że nie każdemu w podobnej fryzurze byłoby do twarzy, a więc rozmówczyni dokonała właściwego wyboru u fryzjera. Z pochwałami z trzeciego poziomu łatwo przesadzić: mogą zostać odczytane jako pochlebstwo, a więc próba manipulacji.

Luksus za darmo

A co, jeśli pozytywny komplement nie zostanie przyjęty? To się zdarza. Mira M. Czarnawska wspomina w swojej książce, jak kiedyś w schronisku górskim usłyszała od uczestnika wycieczki: „Sądząc po wyglądzie, nie jest pani bardzo młoda, ale kondycję ma pani jak dwudziestolatka”. Chęci były dobre, ale skończyło się gafą. Co, jeśli i tobie przydarzy się coś podobnego? Przede wszystkim nie panikuj, nie brnij, ale też nie udawaj, że nic się nie stało. Jeśli po twarzy rozmówcy dostrzegłaś, że zrobiłaś mu przykrość, zwyczajnie przeproś. Powiedz, jakie były twoje intencje, choćby tak: „Przepraszam. To było niezręczne. Chciałam podkreślić, jak wspaniałą ma pani kondycję”.

Komplementy to prezent ze słów. Ale przyjmowanie ich to też sztuka! W internetowym sondażu na pytanie, co czuje, gdy usłyszy komplement, aż 31 proc, ankietowanych odpowiedziało: „Jestem speszona”. Mimo to warto je mówić – bo trening czyni mistrza, a im więcej miłych słów rozdajesz, tym więcej ich słyszysz. Dzięki pochwałom świat staje się lepszy i przyjemniejszy – od razu i za darmo!

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 01/2010
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również