Kto zostanie nowym Bondem? Znamy nazwiska!
'Nie czas umierać' to ostatni film z Danielem Craigiem w roli Jamesa Bonda. Kto zastąpi Brytyjczyka?
Fot. Akpa

Kto zostanie nowym Bondem? Znamy nazwiska!

Kto zagra następnego Bonda? To dziś jedno z najczęściej zadawanych w branży filmowej pytań. Nowy Bond nie musi być Brytyjczykiem, może mieć inny kolor skóry, ale na pewno nie będzie kobietą – tak Barbara Broccoli i Michael G. Wilson, producenci serii filmów o Jamesie Bondzie, mówią o kolejnym agencie 007. Giełda nazwisk już ruszyła, a my sprawdzamy, kto ma największe szanse!

Kto zagra Bonda po Craigu? To może być każdy przystojniak – zanim Sean Connery wcielił się w superagenta był nieznanym aktorem drugoplanowym, a George Lazenby – sprzedawcą samochodów i modelem. 16 lat temu, gdy Daniel Craig wszedł do biur EON Productions, był przekonany, że jest niewłaściwą osobą w niewłaściwym miejscu. Wszechwładnej producentce filmów o Jamesie Bondzie, Barbarze Broccoli, wpadł w oko, gdy... niósł trumnę na pogrzebie Mary Selway, uznanej reżyserki castingów, w 2004 roku. Potem Broccoli zobaczyła Daniela w sutannie, sunącego przez kościół w habicie krokiem pantery – mowa o roli księdza psychopaty w filmie "Elizabeth". I złożyła mu propozycję nie do odrzucenia. Kogo tym razem ma na oku? W spekulacjach powtarzają się nazwiska m.in. Toma Hardy’ego, Sama Heughana,  Jamesa Nortona i Regé-Jeana Page’a.

Sam Heughan, czyli „Outlander”

Znany z serialu "Outlander" szkocki aktor już w 2006 roku brał udział w castingu do "Casino Royale" i nadal nie traci nadziei. "Teraz jestem w odpowiednim wieku", twierdzi. Fakt. Gdy Daniel Craig po raz pierwszy wcielił się w Bonda, miał 38 lat. Dziś Sam Heughan ma 41 lat. I na pewno nie można odmówić ambicji. "Chciałbym otrzymać prawdziwe wyzwanie aktorskie, ponieważ myślę, że właśnie wtedy możesz się naprawdę rozwinąć. Zobaczę, co się wydarzy" – mówił po zakończeniu zdjęć do "Outlandera", w którym wcielał się w rolę szkockiego najemnika Jamiego Frasera. Rolą tą zdobył serca milionów widzek, zdaniem niektórych deklasując nawet samego pana Darcy'ego, którego 26 lat temu brawurowo odegrał Colin Firth.

Sam Heughan ma też za sobą role w klasycznym kinie akcji, np. w "SAS: Atak na Eurostar", gdzie wcielał się w Toma Buckinghama, oficera Sił Specjalnych walczącego z terrorystami. No i jest Szkotem, a to dobra rekomendacja jeśli chodzi o rolę Jamesa Bonda – wszak szkockie korzenie miał sam Sean Connery. Podobnie jak Daniel Craig Sam szlify aktorskie zdobywał w porządnej uczelni: Royal Scottish Academy of Music and Drama oraz na deskach londyńskich teatrów. Stamtąd trafił na mały ekran – do serialu BBC "Lekarz". Pierwszą przymiarkę do roli superagenta zaliczył jako nastolatek podczas wyprawy do Europy Wschodniej. "To była dość przerażająca podróż pociągiem do Petersburga. Przekraczając granice, czułem się jak bym znalazł się w filmie o Bondzie", wspominał w jednym z wywiadów. Jak bardzo dziś chciałby się tam znaleźć?  "Myślę, że żaden aktor nigdy nie powie, że nie jest zainteresowany", mówi, choć jest zaskoczony, że tak wysoko ocenia się jego szanse. Tymczasem jego akcje wciąż idą w górę.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Sam Heughan (@samheughan)

Tom Hardy, Komandor z tatuażami

Tom Hardy, gwiazdor znany z mrocznego "Tabu" oraz filmów z serii "Venome" ma seksapil, londyński akcent (pochodzi z południowo-zachodniej dzielnicy East Sheen) i wielki talent, o czym świadczą m.in. nominacja do Oscara za rolę drugoplanową w "Zjawie" oraz nagroda BAFTA Rising Star za udział w "Incepcji". U bukmacherów to właśnie Tom Hardy zajmuje pierwsze miejsce wśród potencjalnych następców Craiga. Na niekorzyść przemawia jednak jego wiek – zdjęcia do kolejnej części przygód 007 rozpoczną się najprędzej za dwa lata, więc 44-letni dziś Tom Hardy byłby już dojrzałym Bondem. Za to wytatuowanym (na torsie i ramionach) i na pewno świetnie przygotowanym: już w młodości trenował jiu-jitsu (zdobył nawet niebieski pas) i capoeirę.

Podobnie jak wcielający się w Jamesa Bonda w 1969 roku George Lazenby, również Tom Hardy był modelem. Tak jak Daniel Craig z powodzeniem występował na londyńskich deskach teatralnych. No i podobnie jak sam James Bond jest Komandorem, choć nie MI-6, tylko Orderu Imperium Brytyjskiego (odznaczono nim także Rogera Moore’a). Poza tym ma rekomendację samej Moneypenny, czyli Naomie Harris, która grała z nim w "Venom.Carnage". "Byłby niesamowity. To fenomenalny aktor. Jestem jego wielką fanką, a pracując razem przy "Venom.Carnage" nabrałam dla niego jeszcze więcej szacunku. Jest nieprawdopodobny, a fizyczność, jaką wnosi do tej roli, jest nadzwyczajna. Nigdy czego takiego nie widziałam", zapewnia Harris.

Tom Hardy uchodzi za jednego z najlepiej ubranych Brytyjczyków – w 2015 roku magazyn GQ postawił go nawet na pierwszym miejscu - i jednego z najbardziej wpływowych. Ma też swoją mroczną stronę: jako nastolatek sięgał po alkohol i crack, które pomagały mu zwalczać zaburzenia nastroju. Dzięki terapii pokonał demony i dziś chętnie angażuje się w działalność charytatywną, zachęca m.in. do adopcji zwierząt. Twardziel o złotym sercu – takiego Bonda chcielibyśmy oglądać...

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Tom Hardy (@tomhardy)

James Norton - Bond z cukrzycą

Brytyjczyk James Norton doskonale wygląda w garniturze i potrafi obchodzić się z bronią, co wytrenował na planie serialu "McMafia". Czy to wystarczy aby zostać nowym Bondem? "Ta plotka krąży już od jakiegoś czasu, więc się już trochę zużyła. Ale na początku schlebiało mi te pogłoski", przyznał aktor przyparty do muru przez Yahoo Entertainment UK. Innym razem żartował zaczepiony przez metro.co.uk.: "Jestem cukrzykiem. Ale byłoby cool, gdybyśmy mieli Bonda z cukrzycą!". Jamesa wyróżniają też zainteresowania, raczej nietypowe jak na agenta Jej Królewskiej Mości. W Fitzwilliam College na Uniwersytecie w Cambridge zgłębiał teologię, otrzymał też stypendium na podróż do północnych Indii, by uczyć dzieci w tamtejszych szkołach (i bliżej poznać buddyzm). Na plan filmowy lubi zabierać ojca-emeryta, który czasem występuje jako statysta.

36-letni dziś James Norton przez 3 lata studiował aktorstwo w Royal Academy of Dramatic Art (RADA), ale rzucił uczelnię na ostatnim roku, gdy otrzymał pierwszą niewielką rolę w produkcji BBC. Gwiazdor serialu "McMafia" nie raz udowodnił, że nie da się go zaszufladkować – w serialu "Happy Valley" wcielił się np. w porywacza-mordercę i gwałciciela, a w "Obywatelu Jonesie" Agnieszki Holland - w  prawego reportera tropiącego prawdę. Prawdopodobnie jest najmniej znany z całej stawki, ale to właśnie może być jego atutem: rolę Jamesa Bonda rzadko powierzano gwiazdom (wyjątkiem był Roger Moore). Dopiero udział w superprodukcji windował na ich szczyt.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez James Norton (@jginorton)

Regé-Jean Page, łamacz serc z "Bridgertonów"

Znany z hitu Netflix "Bridgertonowie" aktor jest mocnym kandydatem do roli nowego Bonda. Tym bardziej, że producenci chcieliby ponoć odmłodzić Bonda, a pochodzący z Londynu gwiazdor ma zaledwie 31 lat. No i pomógłby producentom odeprzeć zarzuty o... rasizm. Mama aktora (pielęgniarka) pochodzi z Zimbabwe, ojciec jest Anglikiem (pastorem). Regé-Jean Page ma troje rodzeństwa, a dzieciństwo spędził w Harare. Smykałkę do aktorstwa odkrył w szkole podstawowej już po przeprowadzce do Londynu. Do Drama Centre London (którą skończył również Tom Hardy) dostał się jednak dopiero za trzecim podejściem. Grał w punkowej kapeli, przeprowadził się do Los Angeles (do dziś tam pomieszkuje), szukał swojej drogi. Na scenie debiutował w Londynie u boku Jonathana Pryce’a, czyli czarnego charakteru z filmu "Jutro nie umiera nigdy". Może to znak?

Trzeba przyznać, że Regé-Jean Page ma ten błysk w oku, prezencję i jest rozchwytywany. W 2021 roku gwiazdor serialu „Bridgertonowie” dołączył do obsady produkcji Netfliksa "The Gray Man" (u boku Ryana Goslinga), filmu fantasy "Dungeons &Dragons". Ma też zagrać w nowej wersji przygód "Świętego" (czyli wcielić się w ta samą postać, co Roger Moore!), a stąd już blisko do Bonda, jak pokazuje historia produkcji... Co na to sam zainteresowany? "Traktuję to jako dowód uznania", powiedział w "The Tonight Show".  A w wywiadzie dla magazynu squaremile.com wyznał: "Chcę tego, co niespodziewane. To mój ulubiony aspekt tego zawodu. To myślenie, że zmierzasz w jednym kierunku, aż nagle odkrywasz, że jest zupełnie przeciwnie. I rozwój, który wynika z doświadczania i odkrywania tego". A więc wszystko jest możliwe.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Regé-Jean Page (@regejean)

Henry Golding, były fryzjer

"Sam fakt, że wspomina się  o mnie, to zaszczyt", mówi brytyjsko-malezyjski aktor, model i prezenter telewizyjny, którego szersza publiczność znać może z ról w filmach "Bajecznie bogaci Azjaci" czy "Zwyczajna przysługa". Henry Golding byłby pierwszym Bondem o azjatyckich korzeniach. Bo Henry urodził się w Betong w Malezji Wschodniej, jest synem Malezyjki i Anglika. Dopiero mając 8 lat zamieszkał w Wielkiej Brytanii, a gdy skończył 21 - przeprowadził się z powrotem do Malezji, by w Kuala Lumpur spróbować swoich sił jako aktor.

Co ciekawe, w Londynie myślał o karierze w zupełnie innej branży: pracował w jednym z salonów fryzjerskich na Sloane Street (byłby pewnie najlepiej uczesanym agentem 007). Rozgłos przyniósł mu udział w filmie "Bajecznie bogaci Azjaci", a następnie "Zwyczajna przysługa" z Anną Kendrick i Blake Lively oraz "Last Christmas" z Emilią Clarke. Golding nie bardzo wierzy w swoje szanse. Na pytanie, kto zagra następnego Bonda i czy to właśnie on ma szansę na tę rolę, Henry odpowiada: "Myślę, że szukają innego kandydata". "Ale możemy oczywiście o tym porozmawiać", dodał podczas show "Watch What Happens Live with Andy Cohen"... I to wystarczyło, by w rankingach znaleźć się w pierwszej dziesiątce!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Henry Golding (@henrygolding)

Tymczasem producenci filmów o Bondzie twierdzą, że poszukiwania nowego odtwórcy rozpoczną dopiero w 2022 roku i na razie w ogóle nie chcą o tym myśleć. Zwłaszcza że Daniel Craig podniósł poprzeczkę bardzo wysoko. A zatem odpowiedź na pytanie, kto zagra Bonda po Craigu, będzie tajemnicą jeszcze przynajmniej przez najbliższy rok. 

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również