Wywiad

Morgane Polański o polskich korzeniach: "To ważna część mnie, połowa mojej tożsamości"

Morgane Polański o polskich korzeniach: To ważna część mnie, połowa mojej tożsamości
Morgane Polanski
Fot. Getty Images

Morgane Polański, córka Romana Polańskiego i Emmanuelle Seigner, wcieliła się w polską superszpieg w polsko-brytyjskim filmie „Skarbek”. Aktorka opowiada o swojej pierwszej głównej roli i reżyserskich planach.

Morgane Polański o roli w filmie "Skarbek"

PANI: Kiedy okazało się, że zagrasz tytułową rolę w polsko - brytyjskim filmie „Skarbek” o agentce brytyjskiego wywiadu działającej za liniami frontu podczas II wojny światowej, wiedziałaś coś o swojej bohaterce?

MORGANE POLAŃSKI: Przyznaję, że nic. Wydaje się, że naprawdę niewiele osób zna niezwykłą biografię tej niekonwencjonalnej i odważnej kobiety. Z zaskoczeniem dowiedziałam się, że właśnie ona była inspiracją dla Iana Fleminga, który w swojej pierwszej książce o agencie Jamesie Bondzie stworzył postać Vesper Lynd. Aż dziwne, że dotąd nie nakręcono o niej filmu, przecież jej historia jest właściwie gotowym scenariuszem. A kiedy czytałam o niej i dowiadywałam się coraz więcej, myślałam, że to zbyt piękne, żeby było prawdziwe - była Polką, mieszkała w Anglii i mówiła po francusku. Szaleństwo! Przecież to idealna rola dla mnie. Nie mówiąc o tym, że nie jest łatwo trafić na taki scenariusz i tak niesamowitą rolę kobiecą. Postać Krystyny Skarbek to naprawdę wspaniały materiał dla aktorki.

Wiele szczegółów z życia Skarbek wciąż pozostaje tajemnicą, a to oznacza, że scenariusz filmu „Skarbek” musi zawierać pewne domysły czy fantazje na jej temat. Miałaś udział w konstruowaniu swojej bohaterki?

Z reżyserem Jamesem Marquandem udało nam się stworzyć niesamowicie twórczą relację. Scenariusz był podstawą naszej pracy, ale zmieniał się w trakcie przygotowań. Wydaje mi się, że James przeanalizował i poznał Krystynę na tyle, na ile było to możliwe, wyczuwał niuanse jej charakteru. A spędziliśmy wiele godzin, rozmawiając o niej. Zadawałam wiele pytań, na szczęście James był bardzo cierpliwy i obszernie na nie odpowiadał. Ten film to jego dziecko, ale czułam, że w pewnym momencie mi zaufał i przekazał postać Krystyny w moje ręce.

To twoja pierwsza główna rola, właściwie przez cały film znajdujesz się w centrum uwagi. Jak sobie z tym radziłaś?

To było ekscytujące i przerażające jednocześnie. Kiedy cały czas śledzi cię kamera, nie masz gdzie uciec. (śmiech) Bardzo pomogło mi wsparcie Jamesa Marquanda, bo miałam momenty zwątpienia - czasami zastanawiałam się, czy jestem wystarczająco dobra. W końcu to było najtrudniejsze zadanie w mojej dotychczasowej karierze. I muszę przyznać, że podczas pracy nad filmem wiele się nauczyłam nie tylko jako aktorka, ale także o reżyserii. I to była bardzo intensywna nauka, bo kręciliśmy ten film w krótkim czasie - 24 dni. Starałam się nie myśleć za dużo o tym, że gram główną rolę i wiele ode mnie zależy. Skupiałam się na tym, że stanowię część tej historii dokładnie tak jak wszyscy inni, że jestem tylko narzędziem do jej opowiedzenia. To mi bardzo pomagało.

Pracowałaś na planie w Polsce i z polskimi aktorami.

Co było świetne. Wielokrotnie odwiedzałam Polskę wcześniej, ale nigdy nie spędziłam tu tyle czasu. Miałam okazję zobaczyć kilka miejsc. Najdłużej byłam w Warszawie i bardzo mi się podobało. To naprawdę fajne miasto. Bywałam w nim tylko na chwilę, ale widzę, jak bardzo się zmieniło. Miałam okazję zobaczyć polskie góry i wspaniałą przyrodę. Ostatnie kilka dni spędziliśmy w Krakowie, moim ulubionym mieście. Praca z polską ekipą i polskimi aktorami sprawiła mi ogromną przyjemność. Znakomicie czułam się na planie z Piotrem, a właściwie oboma Piotrami (Adamczykiem i Trojanem – przyp. red.). A Agata (Kulesza – przyp. red.) – mój Boże! – ona jest absolutnie niesamowita. Próba z nią mnie oszołomiła. Przy niej nie musiałam nic robić, tak była prawdziwa.

 

Morgane Polański o polskich korzeniach

Polskie korzenie są dla ciebie ważne?

Oczywiście, to połowa mojej tożsamości, moje geny, moje nazwisko, ważna część mnie. Dorastałam, jedząc barszcz i bigos. Przez całe życie słyszałam język polski. Żałuję, że nie potrafię w nim mówić.

Jesteś znana we Francji, ale w Polsce na razie pozostajesz przede wszystkim córką Romana Polańskiego. Wprawdzie mogliśmy oglądać cię w serialu „Wikingowie”, ale niektóre filmy z twoim udziałem nie były u nas wyświetlane, jak wysoko oceniany brytyjski „Looted”.

Żałuję, bo to wyjątkowy film – surowy, w brytyjskim stylu. Został sfinansowany przez British Film Institute. Gram w nim Polkę Kasię, która mówi po angielsku. Powstał w 18 dni, a reżyser Rene Pannevis był z niego naprawdę dumny. Krystyna Skarbek to moja druga polska bohaterka. Bardzo bym chciała, żeby nasz film o niej przyczynił się do zwiększenia jej popularności w Polsce.

Grasz w brytyjskich filmach, bo zdecydowałaś się wyjechać z Francji i zamieszkać w Anglii. Dlaczego?

Chciałam uczyć się w szkole aktorskiej, a najlepsze są w Londynie. Miałam szczęście, że dostałam się do Drama Centre London. Zostawiłam Paryż i przeprowadziłam się do Londynu. Potem w The Royal Central School of Speech and Drama zrobiłam licencjat i od razu zaczęłam pracować, więc zdecydowałam się zostać. Poza tym naprawdę zakochałam się w tym mieście, jest fantastyczne nawet mimo kapryśnej pogody. Dzisiaj moje życie jest tutaj.

Morgane Polański
fot. instagram @mpolanski

Dlaczego Morgane Polański została aktorką?

Decyzja o byciu aktorką i reżyserką jest efektem inspiracji rodzicami? Kino po prostu było ci pisane?

Nie wiem, czy aktorstwo albo w ogóle kino było moim przeznaczeniem z ich powodu. Może gdyby moi rodzice byli rzeźnikami, też chciałabym zostać aktorką? Pokochałam ten zawód już jako dziecko. Ale pewnie także dlatego, że od wczesnego dzieciństwa miałam kontakt ze sceną i światem filmu. Już jako czterolatka towarzyszyłam ojcu podczas prób do spektaklu „Taniec wampirów” w wiedeńskim teatrze, a jako dziewięciolatka miałam okazję stanąć na chwilę przed kamerą na planie „Pianisty”. Trudno powiedzieć, czy gdybym wychowywała się w innych warunkach, czy zetknęła się wcześnie z czymś zupełnie innym, miałabym takie same marzenia. Poza tym nie sądzę, żeby człowiek mógł się zaangażować w tylko jedną dziedzinę w życiu. Ja na pewno od zawsze uwielbiałam uciekać od rzeczywistości w opowieści, a do tego wcześnie uwiodła mnie magia kina.

Jakie plany na przyszłość ma Morgane Polański?

Chciałabyś pisać, np. scenariusze?

To moje marzenie. Ale przede mną jeszcze trochę pracy, muszę nabrać pewności siebie w pisaniu. Na razie intensywnie współpracuję z autorami scenariuszy. Lubię pracować z innymi, czerpię z nich inspirację. Jestem współautorką scenariuszy kilku moich filmów krótkometrażowych, ale chciałabym kiedyś móc pisać samodzielnie.

Właśnie, bo jesteś też reżyserką. Twój ostatni krótkometrażowy film, thriller psychologiczny z nawiązaniami do baśni o Śnieżce – „Through the Looking Glass” – był pokazywany m.in. na festiwalach Venezia Shorts i London Fashion Film Festival, gdzie zdobył dwie nagrody. Planujesz wyreżyserować długi metraż?

Pracuję nad swoim debiutanckim filmem fabularnym ze świetnym producentem Jeanem-Benoît Gilligiem i jesteśmy na etapie preprodukcji. Film nosi na razie tytuł „Like Mother Like Slaughter”. Pierwszą wersję scenariusza napisała moja przyjaciółka Lily Ashley, a potem zajęła się nim Rachel Hirons. W trakcie tego procesu blisko z nimi współpracowałam. To kobieca historia, nie mam wątpliwości, że będzie bliska matkom i córkom, ale mam nadzieję, że mężczyźni też znajdą w niej coś dla siebie. Z niecierpliwością czekam na moment, w którym będziemy mogli zacząć zdjęcia. I bardzo się cieszę, że nadszedł czas kobiet reżyserek i kobiecych tematów w kinie. Czuję, że mam wielkie szczęście być częścią tej zmiany.

Pasujesz do ról silnych kobiet, jak księżniczka Gisela w „Wikingach” czy Krystyna Skarbek. Czerpiesz z siebie?

Miałam ogromne szczęście, ponieważ zarówno Gisela, jak i Krystyna to niesamowicie silne, odważne i pełne energii kobiety. Szczególnie jak na swoje czasy. Takie postacie mnie inspirują i to od nich się uczę. Chciałabym być odważna, silna i śmiała jak one. Imponuje mi, że po prostu mówią „nie” i nie próbują nikomu się przypodobać. Słuchają swojego instynktu. Sama nadal nad tym pracuję. Łapię się na tym, że czasem wolę nikogo nie denerwować, nie prowokować konfrontacji… Ale granie takich postaci jest wyzwalające, działa jak powiew świeżego powietrza we własnym życiu.

Kim jest Morgane Polański?

Morgane Polański - Rocznik 1993. Francusko-polska aktorka najlepiej znana z roli księżniczki Giseli w serialu „Wikingowie” oraz Krystyny Skarbek w filmie "Skarbek". Na koncie ma też m.in. role w filmach „Żona” Björna Runge (gdzie znalazła się w doborowym towarzystwie Glenn Close, Jonathana Pryce'a i Christiana Slatera) czy „Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun” Wesa Andersona. Morgane próbuje również swoich sił jako reżyserka. Dorastała w Paryżu, teraz mieszka w Londynie. 
Córka Romana Polańskiego i Emmanuelle Seigner
Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 11/2025