Diety pod lupą – post przerywany
Fot. iStock

Diety pod lupą – post przerywany

Nie liczysz kalorii, nie jesz samych warzyw, nie eliminujesz żadnej grupy pokarmowej. Po prostu zjadasz posiłki w wyznaczonych godzinach, tzw. oknach żywieniowych. Przez pozostałą część doby pościsz. Czy to korzystne dla organizmu? Wątpliwości rozwiewa ekspertka od racjonalnego odżywiania dr Barbara Jerschina.

Na czym polega ten sposób odżywiania?

Chodzi o to, by jeść tylko przez określony czas w ciągu doby lub tygodnia. Najpopularniejszym wariantem jest 16/8, czyli 16 godzin postu i ośmiogodzinne okno na posiłki, np. między 12 a 20. Dieta nazywana jest też postem przerywanym (z ang. IF – intermittent fasting). W oknie żywieniowym można jeść wszystko, ale produkty powinny być nieprzetworzone, bogate w witaminy i minerały. Nie trzeba liczyć kalorii, ale nie należy jeść słodyczy. W okresie postu trzeba pamiętać o nawadnianiu: można pić wodę, niesłodzoną herbatę i kawę. – Badania naukowe potwierdzają, że niedojadanie jest korzystne dla zdrowia – mówi dr Barbara Jerschina. – W czasie postu organizm produkuje sirtuiny, enzymy, które uruchamiają procesy naprawcze w komórkach i chronią nas przed rozwojem nowotworów. 

Niedojadanie wspomaga również tzw. autofagię, czyli oczyszczanie komórek ze zużytych lub uszkodzonych elementów. Za opisanie tego zjawiska japoński biolog Yoshinori Osumi w 2016 r otrzymał Nagrodę Nobla.

– Nie przesadzałabym jednak z długością postu – podkreśla ekspertka. – Moim zdaniem wystarczy 12 godzin, czyli czas od wieczora do rana (np. 21 do 9), gdy i tak zwykle nie jemy.

Jakie są minusy diety IF? 

Pomijanie śniadania. Jego brak sprawia, że organizm przestawia się na „tryb oszczędnościowy”, spowalnia metabolizm i łatwiej odkłada tłuszcz. Z czasem pozbycie się nadmiernych kilogramów staje się coraz trudniejsze.

Ważne też, by wieczorny posiłek był lekki. Zbyt obfity powoduje, że nadmiar glukozy krążącej we krwi ogranicza wytwarzanie hormonu wzrostu podczas snu (jego niedobór powoduje spadek masy mięśniowej, a sprzyja magazynowaniu tłuszczu). – Tak zwane okno żywieniowe powinno naturalnie przypadać na czas nocnego wypoczynku, a nie w ciągu dnia, gdy potrzebujemy energii do pracy – uważa dr Jerschina.
Odmianą postu przerywanego jest metoda 5:2, propagowana przez amerykańskiego dietetyka Michaela Mosleya. Na czym polega? Przez pięć dni w tygodniu je się „normalnie”, a przez dwa dowolne ogranicza kalorie nawet do 800 na dobę. Ta propozycja wzbudza jednak zastrzeżenia specjalistki.
– 800 kcal nie zaspokoi zapotrzebowania organizmu na energię, zwłaszcza w przypadku osoby aktywnej fizycznie, którą powinien być każdy z nas – wyjaśnia specjalistka. – W przypadku deficytu ciało czerpie energię z mięśni i zmniejsza ich masę. I dodaje: – Mózg też nie lubi długich głodówek. Nie robi zapasów energii, a do sprawnego funkcjonowania potrzebuje stałych dostaw glukozy. Dlatego zalecałabym raczej, by lekko zmniejszyć kaloryczność posiłków, ale jeść je regularnie, od rana do wieczora i każdego dnia. 

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 08/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również