Martyna Wojciechowska - przepłakała wiele nocy
Fot. akpa

Martyna Wojciechowska - przepłakała wiele nocy

Jest przykładem dla wielu kobiet. Codziennie Martyna Wojciechowska pokazuje, że jeśli znajdzie się siłę w sobie, to można pokonać wszelkie przeciwności, że nie ma w życiu rzeczy niemożliwych. Dlatego na zewnątrz wydaje się niezwykle silną osobą, której nic nie jest w stanie zatrzymać. A w środku?

 Jak każda kobieta mam swoje troski

W środku bywa krucha, ma momenty zwątpienia i utraty wiary we własną moc. Kilka dni temu Martyna Wojciechowska zdobyła się jednak na bardzo osobiste wyznanie. W felietonie dla „Wysokich Obcasów” przyznała, że przed laty straciła dziecko. Dobrze pamięta jak się czuła przed badaniami prenatalnymi, gdy znów była w ciąży. „Czy przepłakałam wiele nocy, zastanawiając się, co zrobię, jeśli okaże się, że płód jest uszkodzony? Tak. Ale wtedy miałam wybór” – pisze podróżniczka odnosząc się do niedawnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Właśnie dlatego dobrze rozumie dramat wielu kobiet. Nie tylko tych z Polski, ale z całego świata. Martyna Wojciechowska przeżywa ważny rok w swoim życiu. Niedawno, po kilku latach związku, zadebiutowała w roli żony poślubiając Przemysława Kossakowskiego. Być może dlatego łatwiej jej dziś mówić o tym, że w jej życiu nie zawsze było z górki? Utrata dziecka to tragedia, ale podróżniczka nie kryje, że były też inne momenty, gdy traciła wiarę w siebie, że nie potrafiła poradzić sobie z otaczającą rzeczywistością. Przez lata nie akceptowała również własnego ciała. Katowała się różnymi dietami. „Świadomość ciała, siebie, swojej kobiecości to jest coś, co nabywamy z czasem. Mi zajęło to poszukiwanie wiele, wiele lat. Teraz jestem w najlepszym momencie mojego życia. 20 lat temu byłam szczuplejsza, ale mniej szczęśliwa” – powiedziała z kolei w rozmowie z magazynem „Viva”.

Dawać siłę i Nadzieję. Nie oceniać

Niewiele osób wie, że Martyna Wojciechowska, naprawdę ma na imię Marta. To imię oznacza piastunkę ogniska domowego. Ona woli Martynę, bo oznacza wojowniczkę, osobę o bardzo silnej woli. Tak mówiła w ubiegłym roku podczas poznańskiego panelu „Kobiety wiedzą, co robią”. Ona też dobrze wie, co robi. Dziś – kocha, akceptuje siebie i wspiera inne kobiety, ale ich nie ocenia. Pokazuje drogę, ale dobrze wie, że tych dróg jest tyle, ile kobiet na świecie.

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również