Jak rozpoznać i leczyć zaburzenia psychosomatyczne? Podpowiada psychiatra
Fot. iStock

Jak rozpoznać i leczyć zaburzenia psychosomatyczne? Podpowiada psychiatra

Emocje, których nie rozumiemy, mogą wywołać biegunki, bóle głowy, duszności, wrzody żołądka a nawet  niedokrwienną chorobę serca. Jak temu zapobiec? – pytamy psychosomatyka i psychiatrę dr Mariusza Furgała. 

Czy kiedy przed ważnym spotkaniem boli mnie brzuch, to mam zaburzenie psychosomatyczne? 

Nie, to tylko reakcja psychofizjologiczna. Każdy stan emocjonalny rozgrywa się na poziomie umysłu i na poziomie fizjologii. Można to nazwać incydentem psychosomatycznym, ale nie zaburzeniem, bo nie dowodzi nieprawidłowości. Wiele osób reaguje w ten sposób na stres, to mieści się w normie. 

Czym w takim razie są zaburzenia psychosomatyczne? 

Nieprawidłowość zaczyna się wtedy, gdy przeżywa pani stres, lęk, wewnętrzny konflikt, ale ich pani nie rozpoznaje, nie identyfikuje na poziomie emocjonalnym. Źle się pani czuje fizycznie, boli panią brzuch, ale nie wiąże pani tego z emocjami - uważa pani, że ma kłopoty z trawieniem. Błędna interpretacja powoduje, że problem narasta, zaburzenia się rozwijają.

Czyli dolegliwość staje się zaburzeniem, kiedy nie zdaję sobie sprawy z jej przyczyn? Można powiedzieć, że rozwija się w ukryciu, bo nie zajmuję się swoimi emocjami?

Tak, bo przecież kiedy mamy trudną sytuację w domu czy zdajemy ważny egzamin, większość z nas zdaje sobie sprawę, że biegunka czy fatalne samopoczucie jest skutkiem niepokoju i stresu. Wiemy, że potrzebujemy się wygadać, uspokoić, odprężyć. I incydent psychosomatyczny mija. 

Są ludzie, którzy żyją w permanentnym napięciu, ale leczą się z powodu bólów głowy, kołatania serca i podwyższonego ciśnienia krwi. Identyfikują tylko fizyczne objawy. Przyczyną może być ciągła presja w pracy albo życie w lęku przed odrzuceniem, ale człowiek myśli: jestem na coś chory, musze iść do lekarza, może to zawał.

Moja znajoma miała powtarzające się ataki duszności w nocy. Można przypuszczać, że to było zaburzenie psychosomatyczne? 

Prawdopodobnie przeżywała napady lęku. Odczucie duszności to bardzo typowy objaw: bojąc się człowiek zaczyna szybciej oddychać, wzmożone oddychanie powoduje zmianę odczynu PH krwi, a to z kolei powoduje objawy duszności, które jeszcze nasilają lęk.

Poszła do lekarza pierwszego kontaktu, zrobiła badania, nic nie wykazały. 

To bardzo typowe w zaburzeniach psychosomatycznych. Lekarz podaje dobrą wiadomość: wszystko jest w porządku. Ale pacjent jest zakłopotany, ponieważ źle się czuje. Nalega na dalsze badania, skierowania do innych specjalistów. Pacjenci psychosomatyczni mogą mieć objawy związane z pęcherzem, wzdęcia, drętwienia, duszności, nudności, bóle głowy. Będą ich prowadziły do lekarzy różnych specjalności. Pamiętam historię mężczyzny z zawrotami głowy, który leczył się neurologicznie, a potem laryngologicznie latami, bez efektu. W wielu zaburzeniach psychosomatycznych poprawę przynosi dopiero psychoterapia.  

Spotkałam się z taką definicją zaburzeń psychosomatycznych: objawy medycznie niewytłumaczalne. To trafne?

Tylko częściowo.  To prawda, że istnieją zaburzenia w których występują tylko objawy. Czasem wyglądają na bardzo poważne: pamiętam pacjentkę hospitalizowaną w klinice neurologicznej, miała objawy uszkodzenia układu nerwowego, spadek siły mięśni w lewej części ciała. Skierowano ją do mnie na konsultację z powodu bardzo subtelnego symptomu, który w psychosomatyce nazywamy „piękna obojętność” (la belle indifférence). Ta pani ignorowała swoją osłabioną kończynę, chodziła z nią do pracy, a nawet jeździła na nartach, przewracając się, wstając i jadąc dalej. Jeśli człowiek ma podejrzenie udaru, nie wystawia się na takie trudności. Piękna obojętność jest charakterystyczna dla konwersji – czyli takiego rodzaju zaburzeń psychosomatycznych, gdy napięcie psychiczne zostaje przetworzone na objaw fizyczny. Tak było u tej pacjentki.

Istnieje również grupa zaburzeń psychosomatycznych, w których objawy  prowadzą do poważnych schorzeń. Przykładem może choroba niedokrwienna serca - na jej przebieg wpływa zarówno poziom cholesterolu, palenie papierosów jak i przewlekły trudny stan emocjonalny.  

Inny przykład to choroba wrzodowa. W silnym stresie w ciągu kilku godzin potrafią powstać nadżerki w dwunastnicy. Potrafią się także szybko wygoić, gdy kryzys mija. Chyba że w ten dynamiczny proces wmiesza się bakteria helicobacter pylori, która utrudnia gojenie się błony śluzowej żołądka. W latach 90. XX wieku, kiedy ją odkryto, sądzono nawet, że to wyłącznie ona odpowiada za powstawanie wrzodów. Ale to nieprawda. To bakteria bardzo rozpowszechniona, 80 proc. z nas nosi ją w organizmie, a na wrzody choruje mniej niż 10 proc. Przyczyną jest stres. 

Ale w jaki sposób stres doprowadza do takich następstw? 

Są dwie ścieżki pomiędzy stanem psychicznym a fizycznym. Pierwsza prowadzi przez autonomiczny układ nerwowy, pobudzając go w stresie i lęku bez naszej woli i wywołując wiele nieprzyjemnych objawów, o których mówiliśmy – od biegunek po kołatanie serca i wzrost ciśnienia krwi. Druga to szlaki hormonalne. Na przykład stres powoduje zwiększenie wydzielania kortyzolu, który między innymi pogarsza funkcjonowanie śluzówki żołądka. To dlatego bardzo szybko mogą wytworzyć się nadżerki, a z nich wrzody… 

dr Mariusz Furgał – psychosomatyk, psychiatra, psychoterapeuta. Kieruje Zakładem Terapii Rodzin na UJ oraz Poradnią Terapii Kliniki Psychiatrii w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. 

Cały tekst przeczytasz w najnowszym numerze 11/2021 PANI. Już w sprzedaży!

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również