Izabela Janachowska-Jabłońska i Krzysztof Jabłoński: "Starałem się o nią jak rycerz"
Fot. Filip Zwierzchowski/DAS Agency

Izabela Janachowska-Jabłońska i Krzysztof Jabłoński: "Starałem się o nią jak rycerz"

Oboje są urodzonym zwycięzcami. Na szczęście od lat grają w jednej drużynie. Izabela Janachowska-Jabłońska i Krzysztof Jabłoński, partnerzy w miłości i w biznesie.

Zagłosuj na tę parę w plebiscycie Srebrne Jabłka PANI 2021. Głosowanie trwa do 16 grudnia 2021.

IzabelaJanachowska-Jabłońska o mężu Krzysztofie Jabłońskim

Kiedy słucham historii moich koleżanek o dzisiejszych mężczyznach, utwierdzam się w przekonaniu, że mój mąż to anioł. Oczywiście mamy do siebie zaufanie, choć czasem przypominamy sobie żart: "Co to zaufanie w związku? – Brak wyobraźni". Zdrowa zazdrość jest według mnie wpisana w związek, ważne jednak, żeby nie pozwolić jej zdominować łączącego parę uczucia. Zanim poznałam Krzysztofa, byłam singielką zmęczoną dość toksycznymi damsko-męskimi relacjami. Myślałam, że będę sama. Nie narzekałam na samotność, bo miałam mnóstwo przyjaciół. Byłam samodzielna finansowo i zawodowo, spełniałam się i rozwijałam. Wcześniej byłam w różnych związkach, ale wszystkich znanych mi mężczyzn trzeba było mobilizować do działań, nakręcać.  

Gdy pojawił się Krzyś, od razu mnie zauroczył. Z jednej strony wesoły, czarujący, szalony, ale i stabilny, męski, pewny siebie. Jego życie to dobry materiał na film: zaczynał niemal od zera, ale dzięki swojej pomysłowości, odwadze i wizjonerstwu osiągnął bardzo dużo.

Dwa lata temu jego firma decyzją wspólników została sprzedana. To nie była jego jedyna działalność, ale właśnie tę firmę stworzył i budował przez 25 lat. Zmiana nie była łatwa, na początku mówił, że teraz to zacznie żyć, grać w golfa. Okazało się jednak, że nie jest osobą, która wstaje rano, a po joggingu i śniadaniu nie idzie do firmy i np. zasiada przed telewizorem. On po prostu musi pracować, ma to w genach. Jego 90-letni ojciec, mój teść, jest wciąż aktywny, prowadzi firmę budowlaną i wcale nie chce zwolnić.

Tak się złożyło, że kiedy Krzysztof sprzedał firmę, byłam w ciąży i miałam coraz więcej pracy związanej z moim portalem ślubnym. Któregoś dnia powiedział do mnie: "Potrzebujesz pomocy. Mam trochę czasu, zróbmy to razem". Zyskałam wspólnika, który szybko polubił to, co robi. Wprowadził do firmy nowości, innowacje i przeniósł ją na kompletnie inny poziom. To głównie dzięki niemu mamy najlepszą platformę ślubną w Polsce. Gdy się z nim pracuje, jest kreatywnie i inspirująco. Bardzo dużo można się od niego nauczyć, ale nie jest łatwo. Krzysztof wymaga od siebie i od innych totalnego zaangażowania. Żyjemy pracą, nawet w wolne dni sprawdzamy maile, a na spacerze przegadujemy, co wyszło, a co nie. Jednak to nie odciąga nas od dziecka. Często bierzemy synka w różne miejsca, a on uczestniczy w naszym dynamicznym życiu i świetnie się w tym czuje. Chris jest otwarty na ludzi i świat. Pojawia się w Concept Store, przyszłe panny młode mierzą suknie, a nasz dwulatek biega między kurtynami i jest zachwycony. Krzysztof jest supertatą. Gdy jestem na planie i coś mi się przedłuża, jestem spokojna, wiem, że on nakarmi synka, przewinie, położy spać. Wysyła mi wtedy filmiki i zdjęcia, a mnie topi się serce. Podoba mi się, jak dojrzały facet odnajduje się w ojcostwie i jak jest zafascynowany synem. 

Różnica wieku? Przypominam sobie o niej, kiedy ktoś mnie o to pyta. Na co dzień ani o niej nie myślimy, ani jej nie dostrzegamy. Nasze uczucia dojrzewają, zmieniają się, ale łączy nas podobny rodzaj energii. Żyjemy z dnia na dzień i dziwimy się, gdy nadchodzą kolejne nasze urodziny, że to już.

Jesteśmy normalną rodziną, która – jak inne – przeżywa sukcesy, porażki. Oboje nie znosimy fałszu, ściemy, kłamstwa, mierzi nas niesprawiedliwość. Łączy nas też poczucie humoru, dość ostre i sarkastyczne momentami. Nie obrażamy się, za to zawsze jesteśmy wobec siebie szczerzy.

Krzysztof jest zasadniczy, zdecydowany, z wizją, pomysłami, energią, ale też nie próbuje mi niczego narzucać. Wiem, że nigdy od niego nie usłyszę: "Nie rób tego", "Nie powinnaś". Cenię sobie moją niezależność, jestem aktywna, samodzielna i wiem, że on właśnie to we mnie lubi. Obydwoje dajemy sobie dużo wolności. To jednak ja częściej wyskakuję z koleżankami na spotkanie czy imprezę. Choć ma swoich przyjaciół, ukochanego golfa, zwykle muszę go do tego namawiać, żeby odpoczął i się zrelaksował, bo mąż jest pracoholikiem. Gdy wraca, jest zadowolony i szczęśliwy, że jednak wyszedł. 

Krzysztof jest perfekcjonistą, kiedy jakiś temat go interesuje, poświęca się mu w stu procentach. Od jakiegoś czasu jego pasją stała się sztuka nowoczesna: kolekcjonuje obrazy, dużo czyta na ten temat. To mi imponuje, bo dziś ludzie wszystko robią po łebkach. Łączy nas także poczucie stylu. Mamy podobny gust, podobają nam się te same rzeczy, ubrania, wystrój wnętrz. Kiedy wprowadziłam się do jego mieszkania, to wyglądało jak wielka kawalerka, więc trochę to zmieniłam. Teraz tworzymy nowy dom i mąż daje mi wolną rękę. 

Gdy się poznaliśmy, dużo gotował, podawał, dziś głównie to ja coś robię w kuchni. Jest także koneserem win. Oboje kochamy podróże i planujemy już kolejne wyjazdy, ale z uwagi na pandemię mamy świadomość, że nie wszystkie uda nam się zrealizować. W życiu podobnie, z jednej strony planujemy, ale nie tracimy elastyczności. Tyle się może wydarzyć, a my reagujemy na bieżąco i płyniemy z nurtem tej rzeki.  

Izabela Janachowska-Jabłońska - prezenterka telewizyjna, ekspertka ślubna. Była tancerką, wicemistrzynią świata w 10 tańcach, wielokrotną mistrzynią Polski w kombinacjach tańców latynoamerykańskich i standardowych. Ostatnio związana z TVN, teraz z Polsatem jako współprowadząca show "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami". Prowadzi portal weddingdream.com. Uruchomiła w Warszawie pierwszy ślubny Concept Store. Ma 35 lat. Mama Christophera Alexandra (2 l.).

Krzysztof Jabłoński o żonie Izabeli Janachowskiej-Jabłońskiej:

Poznaliśmy się jedenaście lat temu – już wtedy trudno było nie wiedzieć, kim jest Iza. Występowała w "Tańcu z gwiazdami". Mężczyźni są wzrokowcami i każdy ma ideał kobiety, moim od zawsze była blondynka, niezbyt wysoka, filigranowa. Poszedłem nawet na finałowy odcinek programu i kiedy ją zobaczyłem na żywo, zachwyciłem się jeszcze bardziej. Nie jestem typem podrywacza, zagadywacza, ale przez znajomych udało mi się umówić z nią na spotkanie.

Miała być 40-minutowa kawa, a zostaliśmy na pięć godzin. Potem starałem się o nią jak rycerz. W kinie lekki dotyk jej ręki sprawił, że poczułem się jak nastolatek i byłem coraz bardziej zauroczony. Nie było jednak łatwo. Trochę się bała, uciekała przed związkiem, odstraszała mnie od siebie dziwnymi opowieściami. Jednak udało się i gdy ją przekonałem, dość szybko zamieszkaliśmy ze sobą.

Wtedy też poznaliśmy nasze rodziny – mama i siostra Izy szybko mnie zaakceptowały, trudniej było mi do siebie przekonać jej tatę. Z kolei mój syn miał wtedy sześć lat, na początku był zdystansowany, ale w końcu polubił Izę. Teraz jest już nastolatkiem, kumplują się, rozmawiają, chodzą razem na zakupy. 

Po ślubie przez pierwsze lata dużo podróżowaliśmy, ale Iza zaczęła prowadzić kolejne programy, na jej nową pasję i pracę poświęcała bardzo dużo czasu. Była wiecznie zajęta, a ja czułem się trochę samotnie. To się zmieniło, odkąd zdecydowaliśmy, że prowadzimy wspólny biznes, działamy razem i dzielimy się obowiązkami. Obydwoje wiemy, w czym jesteśmy dobrzy i nie rywalizujemy ze sobą. Iza nie lubi księgowości, a ja tak. Dla mnie biznesplan, inwestycje, rozwijanie kanałów dystrybucji to frajda, ona woli projektowanie sukienek i tworzenie portalu. Ja mam wszystko poukładane, zaplanowane sześć razy sprawdzone, a Iza zawsze ma czas. Choć dla mnie branża show-biznesu to całkiem inny świat, trochę szalony. Tu rządzą inne prawa, dużo improwizacji, nieprzewidywalności. Dla niej to żywioł, ona bez tego nie potrafi żyć. Jej mama mówiła mi, że Iza od dziecka chciała prowadzić programy w telewizji. Kiedyś marzyła o "Czarze par" i w sumie robi podobne rzeczy.

Popularność wiąże się też z tym, że mierzymy się z hejtem, zazdrością, wypominaniem nam różnicy lat. Nagraliśmy o tym nawet film, żeby pokazać skalę problemu. Takie nienawistne komentarze ranią nie tylko bezpośrednio nas, ale także naszych bliskich: dzieci, rodziców, rodzeństwo, przyjaciół. Iza nie czyta już niczego na swój temat, bardzo źle to na nią działa. Ja śledzę te medialne doniesienia, bo bezpośrednio odbijają się one także na wizerunku naszej firmy. Jeśli ktoś przekroczy granicę, musi się liczyć z konsekwencjami.

Na pewno zmieniło ją macierzyństwo – jest fantastyczną matką, czułą, opiekuńczą, zapatrzoną w Chrisa. Udało się nam też wypracować pewien kompromis w opiece nad synem. Ponieważ ja nie przepadam za wstawaniem w nocy, zawsze robi to Iza, która z kolei nie lubi rano wstawać – wtedy Chriskiem zajmuję się ja. Gdy mały wstaje po szóstej, idę do niego, gadamy sobie, bawimy się. Wspieramy się z Izą i kiedy jedno z nas ma gorszy dzień, drugie go pociesza. Aby zastanowić się, znaleźć rozwiązanie, trzeba mieć czas dla drugiej osoby i cierpliwość. 

Jesteśmy różni, ja bywam wybuchowy, obrażalski, a ona nie potrafi się kłócić. Przez dziesięć lat, które jesteśmy razem, nie pamiętam tak zwanych cichych dni, jakaś poważna awantura może zdarzyła się nam raz. Iza potrafi rozładować złą atmosferę i ma na mnie receptę. Szybciutko mnie rozbraja żartem prawie w każdej sytuacji. Zresztą poczucie humoru mamy oboje i umiemy z siebie się śmiać.

Iza jest bardzo pozytywna, wesoła, zarówno ona, jak i synek, gdy gdzieś się pojawiają, wszyscy się cieszą. W wolnych chwilach bardzo dużo czyta. Bierze pięć książek i z tego rekomenduje mi dwie, trzy, bo wie, że szkoda mi czasu na rozczarowanie. Ja z kolei jestem wtedy pewny, że mi się spodobają.

W domu nie przeszkadza jej lekki chaos. Ja z kolei jestem pedantem. Kiedyś walczyłem z ubraniami zostawionymi przez nią na wannie. Teraz po prostu sam je sprzątam. Jeśli Iza chce i ma czas, jest świetną gospodynią. Gdy zaczęła się pandemia, zaczęła piec ciasta – najlepsze, jakie jadłem. Nawet przytyłem kilka kilo. Na szczęście oboje uwielbiamy sport
i szybko wróciłem do formy.

Iza, podobnie jak ja, jest perfekcjonistką, ma duszę i charakter zawodnika. Jeśli gramy razem w golfa, zawsze chce wygrywać, nie potrafi przegrywać. Dużo pracujemy, ale staramy się tak żyć, żeby wyjazdy były dla nas za to nagrodą. Kochamy duże miasta, Paryż, Rzym, Nowy Jork, teraz też Dubaj.

Krzysztof Jabłoński - przedsiębiorca i biznesmen. Założyciel oraz wieloletni prezes firmy Korona Candles SA, którą sprzedano w 2018 r. Wówczas zdecydował się zainwestować w branżę ślubną i od kilku lat wraz z żoną rozwija markę Wedding Dream. Ma 61 lat, 16-letniego syna z poprzedniego związku i jest tatą małego Christophera. 

JABŁKO_zdjęcie

 

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 11/2021
Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również