Janusz Chabior: "Gdyby nie poryw miłości, nie byłbym aktorem"
Janusz Chabior na próbie spektaklu "Dziewczyna z pociągu" w warszawskim Och-Teatrze.
Fot. TRICOLORS/East News

Janusz Chabior: "Gdyby nie poryw miłości, nie byłbym aktorem"

Janusz Chabior długo szukał siebie – chciał się ścigać, grać na kontrabasie, pływać statkiem. Zamiast tego został aktorem, w dodatku wybitnym! Na platformie Netflix zagościł niedawno film "Bartkowiak" z jego udziałem, a w kinach możemy go oglądać w komedii "Lokal zamknięty". Wkrótce zobaczymy go z kolei w filmach "The End" oraz "Maryjki".

Dzieciństwo w Legnicy i zabawy w wojnę

"To był fajny dom, bo każdy z nas miał swój pokój. Ważne jest mieć swój kawałek podłogi. Mam jeszcze brata, byliśmy dość blisko, ale zawsze mieliśmy swoje przestrzenie”, tymi słowami Janusz Chabior opisywał swoje dzieciństwo w jednym z wywiadów. Wychowywał się w Legnicy. W tamtym czasie stacjonował tam radziecki garnizon wojskowy. Rodzina Chabiorów mieszkała w jednym z bloków, który zasiedlali sowieccy żołnierze. Janusz i jego brat Piotr uwielbiali ich prowokować: „Nieustannie bawiliśmy się w wojnę z Ruskimi. Podrywaliśmy młode Rosjanki i biliśmy się na pięści z ich chłopakami. Potem graliśmy w piłkę albo siedzieliśmy na murku, machając nogami”, mówił w wywiadzie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Janusz Chabior (@januszchabior)

 

W dzieciństwie marzył o wyścigach gokartami, więc poszedł do technikum samochodowego. Tam usłyszał, że jest za duży, by nimi jeździć. Postanowił więc, że zostanie nauczycielem. Chciał studiować historię, ale szyki popsuła mu dwója z matematyki na maturze. „To była pierwsza matura po zniesieniu stanu wojennego. Nowe zasady. Jedna dwója na egzaminie i lądowałeś w wojsku. W naszej klasie tylko syn dyrektorki nie dostał pały z matmy. Poszliśmy do wojska”, wyznał kiedyś.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Janusz Chabior (@januszchabior)

Marynarz, boj hotelowy... aktor

Zapragnął, że zostanie marynarzem. Też nie wyszło. „Imałem się różnych zajęć. Pracowałem w hucie. Potem jakiś czas siedziałem w Londynie. Nosiłem śniadania i walizki w hotelu na Notting Hill Gate. Długo się określałem. I gdyby nie poryw miłości, nie byłbym aktorem”, mówił kiedyś.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Janusz Chabior (@januszchabior)

Zakochał się w aktorce i dzięki niej zaczął coraz częściej obracać się w środowisku teatralnym. „Padła propozycja, bym coś napisał. Zrobiłem to, po czym jeszcze w tym zagrałem. Zobaczył mnie dyrektor legnickiego teatru, uznał, że jest nieźle, zaproponował rolę. Nie kończyłem szkoły teatralnej, egzamin zdałem eksternistycznie po latach”, wspominał kiedyś. Dziś mówi, że wszystkie te przypadki i niespełnione plany doprowadziły go tu, gdzie dziś jest. A tak się składa, że jest jednym z najlepszych aktorów w naszym kraju.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Janusz Chabior (@januszchabior)

 

Tekst ukazał się w magazynie SHOW 15/2021

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również