Nie każdy lubi być przytulany na powitanie. Dla jednych to naturalny gest sympatii, dla innych – niezręczna sytuacja, z której trudno się wycofać. Czy można odmówić przytulenia, nie urażając drugiej osoby? Jak zrobić to spokojnie i z wyczuciem?
Spis treści
„No chodź, przytul się!”, "Niech cię uściskam!” – słysz czasem od znajomych, rodziny, a nawet osób, z którymi nie jestem szczególnie blisko. I choć dla nich wyciągnięcie otwartych ramion może być sposobem na okazanie serdeczności, wcale nie musimy czuć się z tym komfortowo. Kontakt fizyczny to kwestia indywidualnych granic. Można być ciepłą i serdeczną osobą, a jednocześnie nie mieć ochoty na obejmowanie się przy każdym spotkaniu.
Wiele osób automatycznie zgadza się na przytulenie, mimo że czuje dyskomfort. Powód jest prosty: boimy się, że odmowa zostanie odebrana jako odrzucenie albo wyraz braku sympatii.
Tymczasem taka forma kontaktu musi odpowiadać każdemu. Jedna osoba lubi uścisk na powitanie, druga woli podać rękę, pomachać albo po prostu powiedzieć „Dobrze cię widzieć”. Nie trzeba również szukać skomplikowanego uzasadnienia. Stwierdzenie: „nie lubię się przytulać” może być wystarczającym powodem.
Najważniejsza zasada brzmi: im prościej, tym lepiej. Nie musimy tworzyć długiej historii ani przepraszać za to, że chronimy własną przestrzeń.
Można powiedzieć na przykład: „Miło cię widzieć, ale ja wolę bez przytulania”, „Nie przepadam za przytulaniem na powitanie”, „Dzisiaj poproszę o trochę więcej przestrzeni”. Albo „Cieszę się, że cię widzę!”, zachowując odpowiedni dystans od drugiej osoby. Ta ostatnia opcja sprawdza się szczególnie dobrze, gdy ważne jest podkreślenie, że odmowa kontaktu fizycznego nie oznacza odrzucenia drugiej osoby ani relacji z nią.
Jeśli przytulanie się jest dla nas nie jest komfortowe, nie oznacza to, że trzeba ostentacyjnie budować dystans. Zamiast tego warto od razu zaproponować inny gest. Uścisk dłoni, „piątka”, skinienie głową, uśmiech czy zwykłe „Hej!” – możliwości jest sporo.
Wszystko zależy od sytuacji i relacji, jakie łączą nas z rozmówcą. W bardziej formalnym otoczeniu dobrze sprawdzi się podanie ręki, a w gronie znajomych wystarczy czasem ciepły uśmiech i kilka słów. Chodzi o znalezienie takiego sposobu powitania, który będzie naturalny i komfortowy dla obu stron, a nie sprawi, że druga osoba poczuje się odrzucona.
To moment, w którym wiele osób zamiera i… ostatecznie daje się przytulić, choć wcale nie ma na to ochoty. Tymczasem można zareagować szybko i naturalnie. Wystarczy lekko się cofnąć, wyciągnąć dłoń i powiedzieć z uśmiechem: „Ja wolę się nie przytulać, ale bardzo miło cię widzieć”.
Nie trzeba robić z tego wielkiej sprawy. Czasem wystarczy jedno zdanie, mały gest i płynne przejście do rozmowy. Granica może zostać postawiona spokojnie, bez napięcia, ale i bez poczucia winy.
„Przepraszam, że nie chcę, mam nadzieję, że się nie obrazisz…” – brzmi znajomo? Często właśnie w ten sposób próbujemy złagodzić sytuację i wytłumaczyć się z odmowy. Problem w tym, że zaczynamy traktować własne granice jak coś niewłaściwego.
Nie ma potrzeby przepraszać za brak ochoty na kontakt fizyczny. Można powiedzieć to uprzejmie, ale bez poczucia winy. Zamiast „Przepraszam, ale…” lepiej powiedzieć po prostu: „Ja wolę się nie przytulać”. To spokojny, jasny komunikat.
Może się zdarzyć, że druga osoba poczuje się zaskoczona, a nawet urażona nasza reakcją. Być może nie rozumie powodu naszej reakcji. Wtedy można wyjaśnić: „To naprawdę nie jest nic osobistego. Po prostu nie czuję się dobrze z takim rodzajem powitania”.
Jeżeli relacja jest bliska, możemy dodać: „Naprawdę cieszę się, że cię widzę, tylko wolę okazywać sympatię inaczej”. I na tym można poprzestać. Nie musimy prowadzić negocjacji, długich wyjaśnień. Jeśli ktoś nadal próbuje nas przekonać, mamy prawo spokojnie powtórzyć swoją prośbę.
Dla wielu osób właśnie to jest najtrudniejsze. Co powie ciocia Zosia, gdy nie odwzajemnimy jej serdecznego uścisku? Czy kuzyn się nie obrazi, jeśli nie wpadnę mu w ramiona? W wielu rodzinach panuje przekonanie, że przytulanie jest czymś oczywistym. Argumenty: „Przecież jesteśmy rodziną” albo „Tak dawno się nie widzieliśmy” może sprawić, że trudno powiedzieć „nie”.
Tymczasem bliskość emocjonalna nie oznacza obowiązku kontaktu fizycznego. Możemy kochać bliską osobę i jednocześnie nie mieć ochoty na przytulanie się. Warto też pamiętać, że nasze potrzeby mogą się zmieniać. To, że kiedyś lubiliśmy taki sposób powitania, nie oznacza, że będzie tak już zawsze.
Nie trzeba przytulać się „bo tak wypada”. Dobre maniery nie polegają na tym, by robić coś wbrew sobie. Można być serdecznym, ciepłym i kulturalnym, a jednocześnie nie mieć ochoty na kontakt fizyczny.
Własne granice można stawiać łagodnie i z szacunkiem. To właśnie jest asertywność – dbanie o swój komfort bez lekceważenia uczuć drugiej osoby. Najlepsza odmowa nie potrzebuje ani długich wyjaśnień, ani przepraszania. Wystarczy spokój, życzliwość i jasny komunikat.